Porozumienie Indie-UE: „matka wszystkich umów”?
Już jutro, we wtorek 27 stycznia szefowa Komisji Europejskiej może podpisać z premierem Indii wielką umowę handlową. W tle znów są - tak jak w przypadku porozumienia z Mercosur – niemieckie samochody. Ale dla polskiego hutnictwa umowa będzie więcej niż wyzwaniem – może nawet wyrokiem.
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen i szef Rady Europejskiej Antonio Costa już są w Indiach, świętując Dzień Republiki, ale najważniejsze rozmowy z rządem w New Dehli obędą się we wtorek na dwustronnym szczycie. Władzie unijne wiążą z nim ogromne nadzieje, licząc na zawarcie gigantycznej – gdy chodzi o zasięg geograficzny i znaczenie gospodarcze – umowy handlowej. Von der Leyen określa dokument jako „matkę wszystkich umów”, która dotyczyć będzie niemal dwóch miliardów ludzi.
Natomiast komisarz ds. handlu Maros Šefčovič w wypowiedzi dla Euronews przekonuje, że umowa jest wyjątkowo korzystna. „W niektórych sektorach Indie mają cła sięgające 150 procent, w związku z tym znaczna część gospodarki została całkowicie zamknięta dla europejskich eksporterów – powiedział Maros Šefčovič. - Teraz największą korzyścią będzie otwarcie gospodarki”.
Berlin usilnie lobbuje
Na szybkim zawarciu umowy z Indiami zależy szczególnie władzom Niemiec, kanclerz Friedrich Merz z dużą delegacją biznesu zalewie dwa tygodnie temu rozmawiał o współpracy gospodarczej z premierem Indii Narendrą Modim.
Dla niemieckiego przemysłu maszynowego i samochodowego otwarcie ogromnego rynku Indii to doskonała okazja do zwiększenia eksportu. Według wstępnych informacji New Dehli obniży cła na auta do 40 proc., co oznacza znaczący spadek, gdyż obecnie sięgają nawet 110 proc.
Władze Indii w trakcie negocjacji z partnerami z Unii domagały się m.in. ułatwień gdy chodzi o eksport swoich leków i produktów farmaceutycznych jak również zniesienia cel na tekstylia.
Ryzyko dla Polski
Dla Polski umowa z Indiami może być dużym wyzwaniem, choć wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wraz z szefami MSZ Francji i Niemiec zaledwie dwa tygodnie temu wzywał do szybkiego podpisania dokumentu.
Napływ taniej stali m.in. z Indii już jest jednym z kluczowych problemów polskiego hutnictwa. O tym - jak dużym - świadczą choćby opinie związkowców. Pod koniec roku szef zakładowej „Solidarności” w ArcelorMittal Poland Mirosław Nowak mówił wręcz, że polskie huty nie są w stanie konkurować – z powodu drogiej energii i wymogów środowiskowo-klimatycznych obowiązujących w UE z napływem tanich produktów właśnie m.in. z Indii. W wywiadzie prasowym stwierdził wręcz, że polskie hutnictwo „nie ma szans przy tak nierównej konkurencji”. „Sprowadzamy stal z Brazylii, Indii czy Krzywego Rogu, gdzie jej produkcja jest o wiele bardziej emisyjna niż u nas, transportując ją statkami z potężnymi silnikami diesla przez pół świata – mówił dla „Tygodnika Solidarność”. - Jednocześnie wstrzymujemy pracę linii i zakładów, w których sami możemy produkować w o wiele bardziej ekologicznych warunkach. Jaka jest w tym logika?”
Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Podatki za Tuska: ukryta podwyżka PIT dla 3 mln Polaków
Obajtek ostrzega: milionom Polaków grozi ruina finansów
»»Tygodnik „Sieci” o tajnym majątku ministra Waldemara Żurka – oglądaj w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.