Kolejne zielone przepisy do poprawki
Władze unijne są gotowe złagodzić przepisy dotyczące ograniczenia emisji metanu, by kraje członkowskie nie miały problemów z importem tak potrzebnego gazu i ropy. Tym samym ugięły się pod presją amerykańskich producentów LNG.
Komisja Europejska najwyraźniej uznała, że nie ma innego wyjścia, jak tylko zaakceptować żądania dostawców gazu skroplonego z USA, zwłaszcza wobec niepewnej sytuacji na rynku surowcowym z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. Przygotowywane są zmiany w tzw. rozporządzeniu metanowym dotyczącym redukcji emisji metanu z sektora energetycznego, zarówno w Europie, jak i w globalnych łańcuchach dostaw ropy naftowej i gazu oraz węgla , a zatem także tych trafiających do Unii. O złagodzeniu przepisów mówiła wczoraj na Methane Emissions Conference zorganizowanej przez Eurogas w Brukseli dyrektor generalna UE ds. energii Ditte Juul Jorgensen. Jak podaje portal SP Global, wskazała, że importerzy nie będą mieli już obowiązku śledzenia danych dotyczących emisji z poszczególnych ładunków. A w zamian kraje - dostawcy będą musiały jedynie wykazać, że pewna część ich produkcji spełnia normy unijne. Zdaniem Ditte Juul Jorgensen „śledzenie ani monitorowanie (emisji) na poziomie cząsteczki, ładunku czy konkretnej firmy” nie będzie wymagane.
A to właśnie kwestia raportowania emisji wywoływała od początku najwięcej kontrowersji, na dodatek za naruszenie przepisów przewidziano dotkliwe kary finansowe dla firm – nawet do 20 proc. rocznych przychodów. Sprawę wielokrotnie poruszali przedstawiciele amerykańskich koncernów branży a także Qatar Energy - jednego z największych producentów gazu skroplonego na świecie, jak również przez polityków. Wszyscy ostrzegali, że wyjątkowo ambitne i drastyczne przepisy metanowe spowodują, iż Unia Europejska będzie miała problemy z zapewnieniem sobie odpowiednich dostaw surowców.
Dyrektor Jorgensen zapowiedziała wczoraj, że Komisja Europejska również złagodzi kary, by uniknąć zagrożenia bezpieczeństwu dostaw energii. A chodzi o to, by „nie stanowiły problemu” i by „żaden ładunek nie został przekierowany ani opóźniony z powodu obaw związanych z karami”.
Przepisy dotyczące redukcji emisji metanu w odniesieniu do importu surowców mają wejść w życie już w przyszłym roku. Przypomnijmy, że także krytycznie oceniają rozporządzenie Europejskie Stowarzyszenie Rafinerii Ropy Naftowej - Fuels Europe oraz Europejskie Stowarzyszenie Producentów Ropy i Gazu - IOGP. I zaledwie dwa tygodnie temu oficjalnie apelowały o zatrzymanie jej wdrożenia. Powołując się na raport Wood Mackenzie, ostrzegły, że przepisy mogą zagrozić nawet 43 proc. importu gazu do Unii i 87 proc. importu ropy naftowej. Chodzi więc o gigantyczne ilości. W efekcie trzeba by ograniczyć możliwości produkcyjne paliwa tak bardzo, że równałoby się to „zamknięciu 40 unijnych rafinerii”. „Luka” w dostawach ropy i gazu „miałaby poważne konsekwencje dla przystępności cenowej energii, konkurencyjności, bezpieczeństwa dostaw i strategicznej autonomii Europy” – wskazały w apelu obie organizacje.
Agnieszka Łakoma
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.