Informacje

fot. Materiały promocyjne
fot. Materiały promocyjne

Rosyjski pisarz ostro o Sapkowskim - znowu chodzi o finanse: "Bez branży gier komputerowych Wiedźmin nie zyskałby tak szalonej liczby czytelników, jaką posiada teraz"

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 12 kwietnia 2017, 14:29

    Aktualizacja: 13 kwietnia 2017, 16:59

  • Powiększ tekst

W niedawnej rozmowie z brytyjskim dziennikarzem serwisu Eurogamer Andrzej Sapkowski po raz kolejny wypowiadał się na temat gier z serii "Wiedźmin" opartych na jego literaturze. Zabrał wtedy też głos na temat podpisanej z CD Projekt RED umowy. Teraz głos na ten temat zabrał inny znany pisarz, którego dzieła przeniesiono do świata gier. I który także porusza istotną w tej materii sprawę finansów.

Dmitrij Głuchowski jest rosyjskim pisarzem, znanym z popularnej także w Polsce serii powieści dark future z serii "Metro". Tak jak i w przypadku Andrzeja Sapkowskiego także i dzieła Głuchowskiego przeniesiono do świata gier, w postaci bardzo popularnych tytułów "Metro 2033" a także "Metro: Last Light".

CZYTAJ TEŻ: Sapkowski nie lubi "Wiedźmina"? Chodzi o pieniądze

Tym samym Głuchowskiego stał się znany na całym świecie, podobnie jak bohaterowie jego książek. Jednak jego podejście do sprawy jest odmienne od tego, które prezentuje Andrzej Sapkowski.

Przypomnijmy - autor Wiedźmina nie szczędzi ostrych słów twórcom gier i graczom. O CD Projekt RED powiedział, iż swoimi grami narobili mu "smrodu i g*a". Dodawał też, że gry w żaden sposób nie wpłynęły na wzrost jego popularności jako pisarza:

Zaczęły się szerzyć [plotki - przyp. red.] - nie wiem kto je lansował, podejrzewam że sam CD Projekt - że gdyby nie gra, to ja bym nie zobaczył w życiu przekładu z zachodniej Europy. Gówno prawda. Wszystkie moje przekłady były dużo wcześniej niż gra i to gra wykorzystała moją popularność, a nie ja wykorzystałem popularność gry.

W ostrych słowach odnosi się też do samych odbiorców gier, dając do zrozumienia jakoby byli to ludzie o dość niskim ilorazie inteligencji:

Znam parę osób, które w tę grę grało, ale niewiele, bo obracam się raczej wśród ludzi inteligentnych.

Jak się okazało, niechęć Sapkowskiego do gier może mieć podłoże finansowe - źródłem niechęci miałby być kiepski kontrakt podpisany przez autora. Kontrakt, dodajmy, zaproponowany w takiej a nie innej formie z inicjatywy samego Sapkowskiego:

Byłem na tyle głupi, że sprzedałem im prawa do wszystkiego. Oferowali mi procent od zysków, a ja na to: Zysków nie będzie - dajcie mi moje pieniądze od razu! Wszystko. To było głupie. Byłem głupi, że pozostawiłem wszystko w ich rękach i nie wierzyłem w ich sukces. Ale kto był w stanie go przewidzieć? Nie ja.

Teraz do sprawy odniósł się rosyjski pisarz. Nie tylko w mocnych słowach skomentował wypowiedzi Sapkowskiego ale też i samego pisarza określił dość wulgarnie:

Uważam, że [Sapkowski - przyp. red] absolutnie się myli i jest aroganckim s**m. Bez branży gier komputerowych Wiedźmin nie zyskałby tak szalonej liczby czytelników, jaką posiada teraz. Nie chodzi tylko o graczy, ale także o media growe i szum medialny przez nie wywołany, jak również te uczucie, że nadchodzi coś wielkiego, wspaniałego i imponującego. To wkręca ludzi. Oczywiście, bez tego saga wiedźmińska wciąż pozostałaby fenomenem na skali Europy Wschodniej, ale nie miałaby żadnych szans na przebicie się do zachodniego odbiorcy.

Głuchowski uzasadniając swoją opinię odnosi się do przykładu jego własnych książek:

Podobnie byłoby z moimi książkami z uniwersum Metro. Nigdy nie traktowałem gier jako zagrożenia dla mojej twórczości. Wprost przeciwnie, doszedłem do wniosku, że to doskonała szansa do wypromowania mojego uniwersum. I dokładnie tak to zadziałało.

Jak podkreśla w rozmowie z serwisem Vice Głuchowski, dzięki korzystnej umowie podpisanej z producentami gier poprawiła się także jego sytuacja finansowa:

Gdybym nie sprzedał praw do mojej książki nie byłoby mnie stać nawet na czynsz. O czymś takim jak zimne piwo nawet nie wspominam.

Według ostatnich danych CD Projekt RED "Wiedźmin 3" sprzedał się w liczbie 10 mln egzemplarzy. Z kolei gry z serii "Metro" sprzedały się w liczbie 1,5 miliona ("Metro 2033") . Jeśli chodzi o drugą część wydawca - firma Deep Silver - nie ujawnia dokładnych liczb podkreśla jednak, iż już pierwszego dnia po premierze gra sprzedała się w większej ilości egzemplarzy niż pierwsza część, co wydawca uznał za wynik zadowalający.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych