Informacje

autor: Fot. Fratria/Julita Szewczyk
autor: Fot. Fratria/Julita Szewczyk

Czyje interesy reprezentuje ZBP?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 26 września 2017, 12:13

  • 0
  • Powiększ tekst

Związek Banków Polskich do repolonizacji – namawia Jerzy Bielewicz. Zdaniem prezesa stowarzyszenia Przejrzysty Rynek ZBP nie zasługuje na dumną nazwę, bo broni interesu zagranicznych banków, które m.in. ochoczo wciskały Polakom kredyty we frankach czy ubezpieczenia kredytowe. Jerzy Bielewicz nie wspomina jednak o historii ludzi związanych z ZBP, a zatem o źródłach wsparcia filarów III RP i działalności lobbingowej, jaką – zdaniem publicystów i polityków – prowadzi ZBP.

Już w 2015 roku, kiedy uwolniony kurs franka szwajcarskiego zasiał spustoszenie w portfelach polskich rodzin, Zbigniew Kuźmiuk, doktor nauk ekonomicznych, europoseł, podkreślał:

Krzysztof Pietraszkiewicz, odpowiadając na pytanie TV Onet o skutki przewalutowania tzw. kredytów frankowych dla systemu bankowego, stwierdził że kosztowałoby to od 20 do 65 mld zł i w konsekwencji oznaczałoby głęboką recesję w polskiej gospodarce. - Stąd właśnie jak sądzę reakcja prezesa ZBP Krzysztofa Pietraszkiewcza, który domaga się spotkania z prezydentem-elektem i chce go jak wynika z jego wywiadu dla TV Onet przestraszyć idącymi w dziesiątki miliardów złotych stratami jakie w wyniku takich decyzji mają ponieść banki w Polsce – pisał Zbigniew Kuźmiuk.

Przeszłość bulwersuje

W podobnym tonie wypowiadali się wówczas internauci w reakcji na słowa prezesa Związku Banków Polskich Krzysztofa Pietraszkiewicza. Prezes ZBP apelował do polityków, aby nie „napuszczali społeczeństwa” na sektor bankowy.

Bankster się odezwał! mówcie prawdę, nie stracicie 22 miliardy tylko tyle mniej zarobicie! to wy napuszczacie społeczeństwo przeciwko sobie. Żaden frankowych nie chce zeta od państwa, tylko chce aby państwo stanowiło prawo i takich jak wy karało za oszustwa finansowe! – zauważa komentując wypowiedź Pietraszkiewicza internauta o pseudonimie Zbyszek.

Polityków prawicy oraz internautów bulwersują słowa bankierów, którzy co roku wypracowują miliardy zysków. Równie mocno bulwersuje ich przeszłość zarządzających Związkiem Banków Polskich.

Wiadomo, że w zarządach banków po 90-tym byli „sami swoi”. Aparat PZPR wylądował na posadach, gdzie wielu grzeje się do dzisiaj. Kredyty udzielane dla pochodzących z PZPR były udzielane „z powietrza”! – pisze użytkownik „olo”, nawiązując do przeszłości Krzysztofa Pietraszkiewicza, który swoją karierę rozpoczynał za czasów Polski Ludowej, współpracując m.in. z generałem Jaruzelskim i zasiadając przy Okrągłym Stole po stronie rządowej, a zatem ramię w ramię z Kiszczakiem. Jako bankowiec z 30 letnim doświadczeniem w tej branży, nigdy nie miałem złudzeń, iż ZBP to partyjno-towarzyska przechowalnia, której utrzymanie stanowi niemały koszt dla banków i podatników – dodaje internauta jacek1+.

ZBP „bez barier”

Związek Banków Polskich powstał w 1991 roku, a zatem tuż po transformacji ustrojowej. Jego twórcą był Krzysztof Pietraszkiewicz, który po upadku reżimu, stracił pracę w Urzędzie Rady Ministrów. Pietraszkiewicz po zakończeniu współpracy z Urzędem Rady Ministrów przewinął się m.in. przez fundację „Porozumienie bez barier” Jolanty Kwaśniewskiej oraz Stowarzyszenie „Ordynacka” założone przez byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich oraz Zrzeszenia Studentów Polskich.

Czytaj Bielewicz: ZBP do repolonizacji

Dziś ZBP podkreśla, że jego rolą jest reprezentowanie interesów banków. W praktyce eksperci i komentatorzy coraz śmielej podkreślają lobbingową rolę Związku, głowiąc się przy okazji, jak to możliwe, że instytucja, która formalnie nie jest podmiotem administracji państwowej, może brać udział w pracach NBP, BFG czy KNF. ZBP wpływa tym samym na losy milionów Polaków, którzy spłacają kredyty frankowe czy sądzą się z bankami w sprawie polisolokat. A Związek nie ukrywa po czyjej stronie stoi w tym sporze. Zdaniem ZBP wciąż nie ma powodów do udzielania pomocy frankowiczom.

Krótko mówiąc przesłanki o charakterze makroekonomicznym i prawnym dla jakiejś wielkiej regulacji, dotyczącej kredytów frankowych, nie istniały i nie istnieją nadal. Natomiast przesłanki o charakterze społecznym, żeby dokonać interwencji regulacyjnej, istnieją, ale mają dziś znacznie słabszy charakter – mówił we wrześniu Pietraszkiewicz, komentując prezydencki projekt ustawy dot. kredytów frankowych.

A zatem dla ZBP temat franków był bez znaczenia w 2015 roku, a dziś na znaczeniu stracił jeszcze bardziej. Cóż, banki w 2016 roku wypracowały prawie 14 mld zł zysku. Rzeczywiście, nie ma potrzeby naruszać tak intratnego biznesu. A skoro dzieje się tak kosztem ludzkich wyrzeczeń… Czesław Kiszczak powiedział kiedyś o ofiarach stanu wojennego „15 ofiar śmiertelnych. (…) Każda straszliwa, ale tylko 15”. No tak, tylko 15 wypadałoby westchnąć.

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze