Informacje

GAZETA BANKOWA: Roboty, demografia i stopy procentowe

Gazeta Bankowa

Gazeta Bankowa

Najstarszy magazyn ekonomiczny w Polsce.

  • 3 maja 2018
  • 15:35
  • 0
  • Tagi: banki centralne Eugeniusz Gatnar finanse Fratria Gazeta Bankowa kapitał koszt pieniądza media polityka pieniężna pracownicy rynek pracy stopy procentowe
  • Powiększ tekst

Kapitał będzie zastępował pracę, a ponieważ będzie go mniej, więc jego cena, czyli stopy procentowe, będą musiały w przyszłości wzrosnąć - pisze w „Gazecie Bankowej” prof. Eugeniusz Gatnar

Stopy procentowe pozostają niskie od roku 2008, kiedy to banki centralne obniżyły je do poziomu najniższego w historii, a niektóre nawet do zera. Zrobiły to po to, by, po pierwsze, udostępnić tanio płynność bankom komercyjnym w nadziei na wzrost akcji kredytowej. Po drugie zaś, po to by wywołać inflację i pomóc w delewarowaniu się bardzo zadłużonych gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i rządów.

Kraje rozwinięte przezwyciężyły kryzys i powoli wracają na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Razem z ożywieniem wraca też inflacja (chociaż dosyć wolno) i banki centralne, takie jak Fed, zaczynają stopy procentowe podnosić. Ten trend wzrostowy będzie trwał przez następnych 10–20 lat, a największy wpływ na niego będą miały zmiany na rynku pracy uwarunkowane sytuacją demograficzną, wynikającą ze starzenia się społeczeństw i spadkiem podaży siły roboczej.

Ostatnio ukazały się bardzo ciekawe analizy pokazujące przyszłą ścieżkę stóp procentowych na świecie w horyzoncie lat 2020–2030 wynikającą ze zmian struktury demograficznej. Wszystkie one pokazują, że jedynym możliwym kierunkiem ich ewolucji jest stopniowy wzrost.

Już w połowie ub.r. Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) w Bazylei przedstawił raport Charlesa Goodharta i Manoja Pradhana „Demographics will reverse theree multi-decade global trends”. Pokazuje on, że trend wzrostowy podaży pracy, jaki widzieliśmy w okresie 1980–2000 będzie wygasał.

Wejście na rynek pracy wyżu demograficznego lat 60. (baby boom), otwarcie się gospodarcze Chin i przyjęcie ich oraz państw Europy Środkowo-Wschodniej do WTO zatrzymało wzrost płac w Europie i osłabiło związki zawodowe, zwłaszcza te, które działały w sektorze prywatnym. W rezultacie udział Chin w światowym handlu wrósł z 2 proc. w 1990 r. do 12 proc. w 2014 r. Tak więc globalizacja i dostęp do taniej siły roboczej pobudziły presję deflacyjną i spowodowały spadek realnych stóp procentowych.

W perspektywie 10–20 lat dojdzie do znacznego pogorszenia się struktury demograficznej, głównie w krajach rozwiniętych. W rezultacie spadną oszczędności i wzrośnie inflacja. Konieczne będzie więc podniesienie stóp procentowych. To z kolei będzie źródłem problemów w tych państwach, które są nadmiernie zadłużone.

Mechanizm tego procesu jest taki, że obecny nadmiar oszczędności (savings glut) przerodzi się w ich brak, gdyż osoby przechodzące na emeryturę będą likwidować oszczędności i inne aktywa finansowe, aby przeznaczyć je głównie na opiekę zdrowotną. To spowoduje spadek ich wartości. Brak kapitału firmy zastąpią zwiększeniem zatrudnienia, ale ponieważ podaż pracy będzie ograniczona, będą musiały podnieść płace. To nakręci inflację i w efekcie stopy będą musiały zostać podniesione.

Z kolei w raporcie firmy konsultingowej Bain & Company „Labor 2020: the collision of demographics, automation and inequality” podkreślono wpływ innowacji i automatyzacji na rynek pracy i wzrost nierówności dochodowych. A w rezultacie także stóp procentowych.

Automatyzacja i robotyzacja, będąca skutkiem ograniczenia podaży pracy i wzrostu płac, może w USA do roku 2030 wyeliminować 20–25 proc. miejsc pracy (czyli 40 mln), szczególnie tych, które nie wymagają kwalifikacji i są niżej opłacane. Na przykład w usługach finansowych czy prawnych, gdzie mogą znaleźć zastosowanie systemy sztucznej inteligencji. Również handel w jeszcze większym stopniu przejdzie do sieci.

To wszystko spowoduje spadek płac na stanowiskach, na których wykonywana jest prosta praca, a jednocześnie wzrost płac osób lepiej wykształconych, na stanowiskach kierowniczych. Wzrosną także dochody właścicieli kapitału, a więc pogłębią się nierówności majątkowe.

Wzrośnie rola rządów, które będą musiały zmierzyć się z wyższymi kosztami opieki zdrowotnej, kosztami utrzymania systemów emerytalnych oraz kosztami obsługi wysokich długów suwerennych. W rezultacie mogą rosnąć podatki i stopień regulacji, po to, by uwzględnić narastającą presję społeczną.

Omówione powyżej analizy pokazują, że w horyzoncie lat 2020–2030 w wyniku automatyzacji i robotyzacji, spadek podaży pracy ze względu na procesy demograficzne początkowo zostanie zrekompensowany, lecz następnie robotyzacja go pogłębi. Zmniejszenie zatrudnienia oznacza, że kapitał będzie zastępował pracę, a ponieważ będzie go mniej, więc jego cena, czyli stopy procentowe, będą musiały w przyszłości wzrosnąć.

Prof. Eugeniusz Gatnar jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej, wykładowcą Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach

Więcej informacji i komentarzy o polskiej gospodarce i sektorze finansowym znajdziesz w bieżącym wydaniu „Gazety Bankowej” do kupienia w kioskach i salonach prasowych

Gazeta Bankowa” dostępna jest także jako e-wydanie, także na iOS i Android – szczegóły na http://www.gb.pl/e-wydanie-gb.html

Komentarze