Informacje

Prezes JSW Daniel Ozon przekazuje dziennikarzom szczegóły akcji ratowniczej / autor: fot. PAP/ Andrzej Grygiel
Prezes JSW Daniel Ozon przekazuje dziennikarzom szczegóły akcji ratowniczej / autor: fot. PAP/ Andrzej Grygiel

Ratownicy w „Zofiówce” walczą z czasem

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 7 maja 2018
  • 20:40
  • 0
  • Tagi: biznes Daniel Ozon górnictwo górnicy Jastrzębska Spółka Węglowa JSW kopalnia wypadek Zofiówka
  • Powiększ tekst

Ratownicy, którzy starają się dotrzeć do trzech górników zaginionych po wstrząsie w kopalni Zofiówka, zawężają obszar, gdzie potencjalnie mogą znajdować się poszukiwani górnicy. Do spenetrowania pozostały im dwa odcinki zawalonego wyrobiska o długości 150 m i 125 metrów

Jak poinformował podczas popołudniowej konferencji prasowej w poniedziałek prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon, w poniedziałek w kopalni Zofiówka pracowały łącznie 42 zastępy ratownicze; po południu w akcji było 21 zastępów. Mimo osiągniętych znacznych postępów ratownicy pracowali według prezesa w najtrudniejszych dotąd w trakcie akcji warunkach - z tej przyczyny posuwając się wolniej, niż wcześniej.

Akcja ratownicza prowadzona była tego dnia w dwóch wyrobiskach. Jedno to chodnik, w którym nastąpił zawał. Drugie to równoległy chodnik wentylacyjny - kończący się skrzyżowaniem ze zniszczonym chodnikiem mniej więcej w dwóch trzecich długości liczonej od miejsca, w którym rozpoczyna się w nim zawał, do tzw. przodka. Chodnikiem wentylacyjnym w poniedziałek nad ranem udało się doprowadzić do rejonu skrzyżowania obu wyrobisk tzw. lutniociąg z powietrzem. Działają także bardziej wydajne wentylatory.

Dzięki temu poziom stężenia metanu w powietrzu spadł na tyle, że w poniedziałek po południu ratownicy docierali do kończącego chodnik wentylacyjny skrzyżowania już bez aparatów. Po przygotowaniu tej drogi, rozpoczęli penetrację chodnika i poszukiwania górników - w obu kierunkach.

W jedną stronę - w kierunku tzw. przodka - udało im się do popołudnia pokonać od skrzyżowania ok. 40 metrów (z ok. 140 m do przodka). W drugą stronę (z której równocześnie próbują posuwać się od początku akcji po drugiej stronie zawaliska), przeszli od skrzyżowania ok. 70 metrów.

Jak mówił prezes JSW, ratownicy, przy użyciu Górniczego Lokalizacyjnego Odbiornika Pomiarowego o zasięgu do 25 metrów, starali się lokalizować lampy mogących znajdować się w zawalisku górników. Nie udało im się to ani z chodnika równoległego (położonego w odległości 19-25 m od zawaliska) ani w penetrowanych odcinkach zawalonego chodnika.

W następnych godzinach ratownicy będą starali się pokonywać kolejne zasypane rejony chodnika i poszukiwać zaginionych w trzech kierunkach - nadal od miejsca, od którego od początku prowadzono akcję oraz w obu stronach od udostępnionego w poniedziałek skrzyżowania z chodnikiem wentylacyjnym.

Do pokonywania mają jednak teraz m.in. obszary, gdzie prześwit wskutek tąpnięcia został ograniczony do ok. 0,7 metra, a w kierunku przodka nawet do 0,3 metra. Przy takich warunkach cały sprzęt, łącznie z aparatami, muszą ciągnąć za sobą lub pchać przed sobą i starać się usuwać kolejne metry obwału - co znacznie spowalnia tempo akcji. Tam, gdzie to możliwe, ratownicy sprawdzają drogę przed sobą, korzystając z wideoendoskopów przemysłowych z sondą o zasięgu do 15 metrów.

Zawężamy miejsca potencjalnego znajdowania się tych górników (#) we wszelkich możliwych kierunkach” - zaznaczył prezes Ozon podając, że ratownikom pozostawało wówczas do spenetrowania ok. 125 m chodnika w stronę przodka oraz ok. 150 m pozostałego zawaliska z obu stron.

Prezes JSW zapowiedział w poniedziałek po południu, że kolejnych informacji nt. postępów akcji należy spodziewać się we wtorek, ok. godz. 9.

W wyniku sobotniego wstrząsu w kopalni Zofiówka, będącej częścią należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej tzw. połączonej kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie w Jastrzębiu-Zdroju, zginęło dwóch górników. Ich ciała ratownicy wydobyli w niedzielę. Dwaj inni, uratowani pracownicy, są w szpitalu, ich stan jest dobry.

Mateusz Babak, Marek Błoński (PAP), sek

Komentarze