Informacje

PKO BP: Średnioroczna inflacja CPI sięgnie 3,8% w 2020

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 25 lutego 2020, 12:25

  • 0
  • Powiększ tekst

Średnioroczna inflacja CPI w tym roku wyniesie 3,8%, czyli najwięcej od lat 2011-2012, prognozują ekonomiści PKO Banku Polskiego. Według nich, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest stabilizacja stóp procentowych co najmniej do końca 2020 r.

Inflacja CPI na przełomie 2019/2020 wyraźnie wzrosła, do 4,4% r/r w styczniu (vs 3,4% r/r w grudniu i 2,6% r/r w listopadzie). Dynamiczny wzrost cen jest pochodną ograniczeń podażowych na rynku żywności (epidemia ASF w Chinach i susza), silnej dynamiki cen energii elektrycznej (podwyżki cen i niska baza statystyczna) oraz inflacji bazowej, która jest najwyższa od 2002 (efekt wzrostu cen usług i czynników regulacyjnych takich jak: wzrost opłat za wywóz śmieci, wzrost akcyzy na alkohol i tytoń, podwyższone normy emisyjne dla silników samochodowych, podniesienie płacy minimalnej), wskazali analitycy.

Kreślony przez nas od dłuższego czasu scenariusz inflacyjny materializuje się, a skala wzrostu cen jest nawet nieznacznie większa niż oczekiwaliśmy. Nie wynika to wg nas z czynników popytowych (ze względu na spowolnienie gospodarki ich proinflacyjne oddziaływanie będzie słabło), ale z niedoszacowania efektów wskazanych powyżej szoków regulacyjnych - czytamy w kwartalniku ekonomicznym PKO BP.

Podwyższamy naszą prognozę inflacji CPI w 2020 do 3,8% r/r (z 3,4%), ale nadal oczekujemy, że apogeum wzrostu cen nastąpi w I kw. 2020 (nie wykluczamy, że na wyższym poziomie niż w styczniu). Później inflacja wyhamuje, jednak z uwagi na wprowadzenie od lipca podatku cukrowego (wraz z opłatą za ‘małpki’ może podnieść ścieżkę CPI o 0,2-0,3 pkt proc.) oraz (potencjalnie) podatku od sprzedaży detalicznej to hamowanie będzie słabsze niż dotychczas zakładaliśmy. Z kolei wprowadzana od października do rachunku za prąd opłata za dostęp do mocy podniesie (spadkowy) trend inflacji o 0,1-0,2 pkt proc. - czytamy dalej.

W scenariuszu bazowym ekonomiści zakładają, że zmienność cen żywności powróci do wzorca sezonowego, ale coraz więcej (w szczególności dane hydrologiczne) wskazuje na to, że również ten rok może przynieść suszę. W konsekwencji ich, już obecnie wysoka, prognoza inflacji obarczona jest ryzykiem w górę.

Wybuch epidemii koronawirusa tworzy z kolei presję dezinflacyjną (poprzez spadki cen surowców), wskazując na ograniczoną przestrzeń do wzrostu inflacji, chociaż przy przedłużaniu się zaburzeń w łańcuchach dostaw może zaowocować wzrostem cen części towarów (m.in. elektronika, odzież, obuwie) - wskazano także.

Głównymi czynnikami ryzyka dla prognozy inflacji pozostają: (1) ceny żywności, (2) zmiany regulacyjne i administracyjne, (3) skala presji inflacyjnej z rynku pracy, (4) wpływ epidemii koronawirusa (na ceny surowców i towarów konsumpcyjnych).

PKO BP zwraca też uwagę, że stopy procentowe pozostają bez zmian już niemal 5 lat, pomimo coraz bardziej licznych wniosków zarówno o obniżkę, jak i podwyższenie stóp. W styczniu Rada Polityki Pieniężnej (RPP) głosowała nad podwyżką stóp o 15 pb (3 głosy poparcia) i obniżką stóp o 25 pb (1 głos poparcia).

To pokazuje, że zarówno jastrzębie, jak i gołębie pozostają daleko od zbudowania większości. Retoryka prezesa NBP pozostaje bez większych zmian i powtarza on, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to stabilizacja stóp do końca jego kadencji w 2022. Wypowiedzi G. Ancyparowicz oraz J. Kropiwnickiego sugerują, że ich nastawienie jest bliskie prezentowanemu przez A. Glapińskiego, a więc tzw. centryści przesuwają się w stronę skrajnie gołębiej mniejszości (i sugerują, że w alternatywnym scenariuszu bardziej prawdopodobna jest obniżka, niż podwyżka stóp) - napisano w kwartalniku.

W grudniu RPP opuścił Jerzy Osiatyński (wg PKO BP - umiarkowany członek, bliższy jastrzębiom niż gołębiom), a jego miejsce zajął Cezary Kochalski.

Nastawienie większości członków RPP oznacza, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest stabilizacja stóp NBP co najmniej do końca 2020. Uwaga większości Rady jest przy tym mocno skupiona na zagrożeniach dla wzrostu gospodarczego, a przekonanie o braku zagrożenia dla celu inflacyjnego w średnim terminie jest dość duże. Wobec okresu słabszego wzrostu polskiej gospodarki, alternatywny scenariusz obniżki stóp nabiera znaczenia. Nie oznacza to, że nie będą padać wnioski o podwyżki stóp (w szczególności w najbliższej przyszłości), a rewizja w górę projekcji inflacji (nawet mimo istotnego obniżenia prognoz PKB) może - wraz z najbliższymi odczytami inflacji CPI i bazowej - ponownie wzmocnić rynkowe oczekiwania na podwyżki stóp - czytamy dalej.

Poluzowanie polityki pieniężnej w Polsce, mierzone spadkiem realnej stopy procentowej w ostatnich 5 latach, miało 3. największą skalę w Europie, wskazali też analitycy.

To pozytywny czynnik dla aktywności gospodarczej, ale w połączeniu z zagrożeniem dla stabilności finansowej (zarówno od strony stanu instytucji finansowych, jak zmiany struktury oszczędności gospodarstw domowych). Ujawnienie się poważnych nierównowag, na przykład na rynku nieruchomości, mogłoby wg nas (przy stabilizacji wzrostu PKB) skłonić RPP do refleksji i przynajmniej zaostrzenia retoryki, jeśli nie parametrów polityki pieniężnej - napisano także w materiale.

Główne czynniki ryzyka dla prognozy stóp procentowych NBP to: (1) głębokość spowolnienia gospodarczego (w tym w kontekście wpływu COVID-19), (2) notowania złotego i cen surowców, (3) przełożenie sytuacji na rynku pracy na inflację bazową (4) tempo wzrostu cen nieruchomości.

(ISBnews)SzSz

Powiązane tematy

Komentarze