Informacje

autor: Pixabay.com
autor: Pixabay.com

Jak pracują firmy produkcyjne w czasie pandemii?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 26 marca 2020
  • 20:11
  • 0
  • Tagi: Home office Koronawirus Pandemia praca zdalna
  • Powiększ tekst

Frekwencja pracowników firm produkcyjnych w Polsce w trzecim tygodniu pandemii wynosi około 62 proc.

Tak wynika z danych SmartLunch - firmy, która organizuje posiłki z dofinansowaniem pracodawcy dla ponad 34 000 pracowników w Polsce, w ramach systemu, w którym pracownik samodzielnie zamawia posiłek i odbiera go w miejscu pracy. Z rozwiązania korzysta około 180 firm produkcyjnych, zatrudniających od 100 do 2 000 osób w jednej lokalizacji. Dysponując dużym zbiorem danych o zamówieniach można analizować na przykład frekwencję pracowników. Wnioski opierane są na reprezentatywnej próbie 10 000 pracowników ze współpracujących z nami firm. Aby uzyskać jak najlepszą jakość danych, uwzględniani są tylko pracownicy zamawiający regularnie posiłki do pracy.

Informacje dotyczą całej Polski, a statystyki z danego dnia są porównywane z analogicznym dniem w tygodniu poprzedzającym wprowadzenie kwarantanny w Polsce - mówi Mateusz Tałpasz, CEO SmartLunch.

Pracownicy produkcyjni na halach, biurowi na home office. Z danych wynika, że frekwencja pracowników w firmach produkcyjnych na dzień 26 marca 2020 wynosi 62 proc.

Firma sprawdza również, jak wyglądają różnice pomiędzy frekwencją pracowników biurowych i produkcyjnych. Osób pracujących na halach fabrycznych jest około 70 proc., pozostała część pracowników prawdopodobnie przeszła w tryb pracy zdalnej bądź wzięła urlopy zdrowotne. W biurach pozostaje około 46 proc pracowników.

Największa frekwencja pracowników obserwowana jest w produkcji opakowań (83 proc.) i branży podzespołów budowlanych (69 proc.). W logistyce frekwencja pracowników wynosi około 61 proc..

Rozmawiamy ze współpracującymi z nami restauratorami, którzy raportują nam, jak zmienia się sytuacja na lokalnym rynku dostaw. Zauważyliśmy pojawiające się problemy z dostępnością poszczególnych składników, a także wzrosty cen, jednak na dzisiaj sytuacja się ustabilizowała - mówi Mateusz Tapasz.

Restauratorzy, którzy przygotowują posiłki dla SmartLunch, są związani długookresowymi umowami z dostawcami, obecnie mają więc zabezpieczone dostawy półproduktów. Sytuacja jest na bieżąco analizowana, a dzięki stałym obserwacjom ilości pracowników pojawiających się w pracy, zespół może oszacować, jak zamówienia będą kształtowały się w kolejnych tygodniach i odpowiednio wcześnie reagować na zmiany.

Czytaj też: Sklepy otwarte w niedzielę, ale tylko dla dostawców

KG/Mat.Pras.

Komentarze