Informacje

Toronto / autor: Pixabay.com
Toronto / autor: Pixabay.com

Rząd kanadyjski planuje zwiększać jak i zmniejszać emisję gazów cieplarnianych

Adrian Reszczyński

Adrian Reszczyński

Student SGGW, zainteresowany szeroko pojętą ekonomią i gospodarką światową. Związany ze środowiskami prawicowymi, wolnościowymi i narodowymi. W czasie wolnym pasjonat sztuki klasycznej jak i współczesnej, kalisteniki oraz gier komputerowych.

  • Opublikowano: 14 maja 2021, 12:30

  • 0
  • Powiększ tekst

Nowe plany rządu kanadyjskiego stoją niejako w sprzeczności same ze sobą.

Zero emisyjne do 2050 roku – taką deklaracje złożył niedawno rząd kanadyjski. Także do 2030 roku redukcji ulec ma znacząca ilość emisji CO2 w Kanadzie.

Plan ambitny, lecz wykonalny. Jednocześnie jednak rząd kanadyjski przewiduje, że wydobycie ropy naftowej ma nie tylko nie ulec pomniejszeniu, ale wręcz przeciwnie. Szacuje się, że około 2040 roku kanadyjski przemysł ropny osiągnie największe wydobycie.

Decyzja o stosunkowo szybkim wycofywaniu się z emisji CO2 jest problematyczna dla kanadyjskiej gospodarki. Wydobycie ropy jak i gazu są istotną gałęzią przemysłu, zatrudniającą wiele tysięcy osób. Jest to na tyle istotna gałąź gospodarki, że w czasie kryzysu pandemicznego jako jedna z pierwszych otrzymała rządowe zapewnienie o wsparciu.

Obecnie Kanada produkuje około 4,9 miliona bpd (baryłek ropy na dzień), a w 2039 przewiduje się, że wartość ta wzrośnie do 5,8 miliona bpd. Kanada jest od wielu lat jednym z największych producentów jak i eksporterów ropy naftowej, będąc wyżej niż wiele państw należących do grupy OPEC.

Jak zatem pogodzić zmniejszenie emisji dwutlenku węgla ze zwiększeniem wydobycia ropy? Jednym z podstawowych działań będzie przekształcenie przemysłu naftowego przy użyciu tak zwanych piasków bitumicznych (zwanych także piaskami smołowymi lub roponośnymi). Są to cenne źródła ropy naftowej, z czego największe złoża leżą właśnie na terenie Kanady, w prowincji Alberta.

Problematyczny jest fakt, że wydobycie ropy z ów piasków bitumicznych jest zdecydowanie bardziej emisyjne niż inne metody pozyskiwania ropy. Obecnie wydobycie to odpowiada za 12% emisji CO2 w Kanadzie.

Co zatem można zrobić? Najprostszym sposobem byłoby oczywiście zaprzestanie użytku piasków bitumicznych, to jednak byłoby gigantycznym ciosem w gospodarkę kanadyjską. Władze mają zatem inny plan.

Planowane są szerokie inwestycje w kierunku technologii wychwytu zwrotnego dwutlenku węgla oraz jego utylizacji. Wraz z rosnącą produkcją mają wzrastać inwestycje w tym kierunku. Przewidywany jest także projekt przechowywania dwutlenku węgla, nie zaś wypuszczania go do atmosfery do czasu, aż technologia nie rozwinie się na tyle, by móc go ponownie wykorzystać.

Jednocześnie Alberta planuje stopniowe przestawienie przemysłu. Zamiast wydobycia ropy władze chcą inwestować w wydobycie gazu oraz produkcję wodoru jako alternatywnych źródeł energii.

Obecnie trudno orzec, jak ostatecznie będzie wyglądała realizacja planu zera emisyjnego w Kanadzie. W 2018 roku emisja państwo to zajęło 16. miejsce w emisji CO2 na mieszkańca. W 2016 wydobycie ropy naftowej było na 7. miejscu. Pogodzenie planu redukcji emisji CO2 ze zwiększeniem przemysłu energetycznego będzie trudne w realizacji. Jednak nie absolutnie niemożliwe.

Czytaj też: Rosja: zapasy ropy na 59 lat, gazu - na 103 lata

Źródło: Oil Price

Powiązane tematy

Komentarze