Komentarze

Kopalnia węgla brunatnego w Turowie   / autor: Fot. materiały prasowe PGE GiEK
Kopalnia węgla brunatnego w Turowie / autor: Fot. materiały prasowe PGE GiEK

TYLKO U NAS

Turów do zamknięcia? Czy niemieccy ekolodzy wygrali?

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 14 marca 2024, 17:54

    Aktualizacja: 14 marca 2024, 17:54

  • Powiększ tekst

Po decyzji sądu, który zakwestionował pozwolenie na przedłużenie działania kopalni Turów, rząd ma 2 lata na załatwienie 7 proc. potrzebnej Polsce energii, zorganizowanie przynajmniej 10 tysięcy nowych miejsc pracy w regionie i dostaw ciepła dla Bogatyni. Takie bowiem będą skutki zamknięcia elektrowni Turów, która nie przetrwa bez wydobycia węgla brunatnego.

Ważą się losy kopalni i elektrowni Turów, która dostarcza ok. 7 proc. potrzebnej w kraju energii. W 2026 roku mogą one zostać zamknięte.

To, co w ostatnich latach nie udało się czeskim ekologom, może udać się niemieckim samorządowcom z terenów przygranicznych i aktywistom klimatycznym, którzy skutecznie zaskarżyli decyzję Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (sprzed dwóch lat), umożliwiającą eksploatację węgla brunatnego w gminie Bogatynia. (Na jej podstawie – po długich sądowych bojach – minister klimatu i środowiska przedłużyła do 2044 roku koncesję na eksploatację odkrywki.)

Wyrok na Bogatynię

W środę Warszawski Sąd Administracyjny postanowił uchylić ministerialną decyzję, zatem formalnie koncesja na wydobycie węgla brunatnego obowiązuje tylko do 2026 roku.

–To wyrok nie tylko dla kopalni, ale i elektrowni – mówi anonimowo jeden z pracowników. – Bez koncesji nie ma wydobycia, a bez węgla elektrownia zostanie zamknięta, zaś tysiące ludzi stracą prace. I trudno spodziewać się, że w ciągu 2 lat uda się zorganizować 5 czy 10 tysięcy nowych miejsc, bo region nie ma takich możliwości._

30 tysięcy miejsc pracy

Kompleks w Turowie, należący do Polskiej Grupy Energetycznej, nie może zostać przestawiony na inne „paliwo”, ani na węgiel kamienny, ani na gaz. Na dodatek zaledwie trzy lata temu uruchomiono tam zupełnie nowy blok o mocy 460 MW, który miał produkować energię jeszcze przez dekady.

– Nam nakazuje się zamknąć kopalnię, a w Niemczech i Czechach działają bez problemów, za naszą zachodnią granicą budowane są także nowe elektrownie, więc może o to chodzi, byśmy prąd właśnie stamtąd sprowadzali - mówi nasz rozmówca.

Były prezes PGE Wojciech Dąbrowski wyjaśnia, że w promieniu 100-150 km od kompleksu turoszowskiego działa kilkanaście kopalń odkrywkowych.

– Najwyraźniej te zakłady ekologom czeskim i niemieckim w ogóle nie przeszkadzają – mówi Wojciech Dąbrowski.

Turów kaputt? Niemcy biją brawo polskiemu sądowi

I dodaje, że zamknięcie kopalni i elektrowni zagraża bezpieczeństwu energetycznemu kraju, ponieważ zapewniają one dostawy energii w południowo-zachodniej Polsce.

– Nie sposób też pominąć kwestii zatrudnienia, bezpośrednio to kilka tysięcy miejsc pracy, a łącznie ze wszystkimi firmami współpracującymi z kopalnią i elektrownią – nawet 30 tysięcy – podkreśla Dąbrowski.

Stanie się ciemność

O problemie z zapewnieniem stabilnych dostaw energii, w przypadku zamknięcia kompleksu Turów, mówi również były minister energii Krzysztof Tchórzewski. I ostrzega przed możliwymi przerwami w dostawie prądu.

– Z punktu widzenia interesu gospodarczego Polski ta decyzja sądu jest bardzo szkodliwa, bo nie ma alternatywy dla elektrowni Turów. Nie można tylko brać pod uwagę opinii ekologów, ale również skutki ekonomiczne i społeczne. Chyba że komuś szczególnie zależy na tym, byśmy kupowali „brudną”, bo także produkowaną na węglu brunatnym energię z Niemiec – dodaje były minister.

Ekspert KIG ds. energetyki Herbert Gabryś uważa, że elektrownia Turów jest – ze względu na poziom generacji energii – „wręcz niezbędna dla prawidłowego działania całego systemu elektroenergetycznego kraju. Dlatego powinna działać „co najmniej do połowy kolejnej dekady”.

– Albo „stanie się ciemność i będziemy mieli wyłączenia prądu – dodaje Gabryś.

Potrzebna apelacja

Obaj eksperci liczą, że zarząd PGE odwoła się od decyzji sądu. Krzysztof Tchórzewski przypomina, że nowe bloki węglowe, jakie uruchomiono w polskich elektrowniach w ostatnich latach, zostały zaakceptowane przez Komisję Europejską. Wśród nich był także blok w Turowie, który emituje tylko ok. 15 proc. więcej CO2 niż uznawane za znacznie bardziej ekologiczne instalacje gazowe.

– Komisja Europejska zgodziła się, że potrzebujemy energetyki węglowej dla stabilizacji źródeł odnawialnych, których produkcja energii zależy od pogody – wyjaśnia Krzysztof Tchórzewski.

Agnieszka Łakoma

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Polskie czołgi - już w Rosji!

Minister finansów wrzucił handlowi kukułcze jajo

Turów kaputt? Niemcy biją brawo polskiemu sądowi

Wyłączenia prądu dla odbiorców są już nieuchronne

Miotła Tuska. Trzęsienie ziemi w dyplomacji

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych