Wywiad gospodarczy

Prof. Konrad Raczkowski, Centrum Gospodarki Światowej UKSW / autor: Fratria
Prof. Konrad Raczkowski, Centrum Gospodarki Światowej UKSW / autor: Fratria

TYLKO U NAS

Czy studenci z Rosji powinni kontynuować naukę w Polsce?

Grażyna Raszkowska

Grażyna Raszkowska

dziennikarka

  • Opublikowano: 15 marca 2022, 18:20

  • Powiększ tekst

Rektorzy rosyjskich uczelni publicznych, którzy korzystają na władzy, jaką dostali od Putina i od rosyjskiego rządu – jednoznacznie i wiernopoddańczo poparli agresję Rosji na Ukrainę. - I to była ich reakcja, której należało się spodziewać. Typowo propagandowa – mówi w Wywiadzie Gospodarczym w Telewizji wPolsce.pl prof. Konrad Raczkowski, dyrektor Centrum Gospodarki Światowej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że znaleźli się też rektorzy czy przedstawiciele świata akademickiego, którzy nie popierają tej napaści. I też wydali w tej sprawie publiczne oświadczenie.

Pamiętajmy, że druga część uczelni, mniejszych, niekoniecznie publicznych opowiedziała się w trochę innym tonie – mówi gość programu.

Prof. Konrad Raczkowski nawiązał w rozmowie do sytuacji wewnętrznej w Rosji i działalności służb specjalnych.

Służby specjalne w Rosji są zdestabilizowane wewnętrznie. I jej przedstawiciele opowiadają się już za tym co będzie w przyszłości, a więc tego, że nie będą chcieli odpowiadać karnie za zbrodnie przeciwko ludzkości. I być może te informacje, które były przekazywane na front były celowo złe – dlatego np. armia Kadyrowa czy inne oddziały rosyjskie skończyły, tak jak skończyły – czyli zostały dość brawurowo pokonane przez armię ukraińską.

Takie rozbieżności mogą być w każdym środowisku – także akademickim.

Część rektorów uczelni publicznych ma nadzieję na kontynuację tej władzy i opowiada się po stornie prezydenta Putina, część widzi zmiany w szerszym horyzoncie. Te zmiany na pewno się odbędą – najgorsze co moglibyśmy robić to jednak wypychać studentów rosyjskich z uczelni europejskich.

Przykłady reakcji środowisk akademickich na napaść Rosji na Ukrainę to np. oświadczenie Europejskiego Stowarzyszenia Uniwersytetów o solidarności ze studentami i pracownikami uczelni Ukrainy oraz całą ludnością tego kraju.

Inny ważny przykład dotyczący uczelni biznesowych, to fakt, że trzy czołowe światowe jednostki akredytujące – AACSB, EFMD, AMBA – podjęły decyzję o zawieszeniu członkostwa i działalności akredytacyjnej w Rosji. Zostało to ogłoszone we wspólnym oświadczeniu szefów trzech organizacji 11 marca.

„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni szybko eskalującym kryzysem humanitarnym wynikającym z rosyjskiej inwazji na Ukrainę i jesteśmy zaangażowani we wspieranie naszych ukraińskich szkół biznesu oraz ich personelu, wykładowców i studentów w obronie swojego stylu życia i suwerenności. Nasi koledzy z rosyjskich uniwersytetów, którzy od wielu lat są współpracownikami i wspierającymi uczestnikami naszych globalnych sieci, znajdują się w bezprecedensowej i niezwykle trudnej sytuacji z powodu decyzji i działań ich rządu. Mimo to wspólnie podjęliśmy decyzję o zawieszeniu wszelkich działań związanych z członkostwem i akredytacją w instytucjach rosyjskich do odwołania.” – można przeczytać w oświadczeniu.

Czy jednak współpraca naukowa będzie czy już jest jednoznacznie zerwana?

Wydaje się, że do całkowitego zerwania stosunków naukowych np. w ramach grantów międzynarodowych - nie dojdzie. Ważna będzie postawa rosyjskich naukowców, którzy tym, że np. nie zostaną wykluczeni z danego grantu, z danej współpracy międzynarodowej, którą już mają albo mogą mieć – podróżując za granicę (zakładając, że będą mogli podróżować). Jaką postawę będą prezentowali wobec tego konfliktu. Jeżeli takie głosy, przypieczętowane byłyby odpowiednią postawą – to nie wiem, czy wykluczanie ich z dyskursu naukowego byłoby dobrym rozwiązaniem – wyjaśnia prof. Konrad Raczkowski.

I dodaje, że nauka rosyjska, w pewnej mierze odcina się od Putina – również bez względu na to, co mówią władze rektorskie. Nie trzeba więc podchodzić zero-jedynkowo, ale uwzględniać każdy przypadek.

Prof. Raczkowski podkreśla, że studenci rosyjscy, którzy są u nas widzą przecież prawdziwą stronę wojny, a nie tę, jaką podaje propaganda rosyjska.

Ważne jest także, że w tej chwili nie pojawiają się antagonizmów pomiędzy studentami: ukraińskimi, białoruskimi, polskimi czy rosyjskimi.

Cała rozmowa:

Na 85 tysięcy zagranicznych studentów w Polsce większość stanowią studenci z Ukrainy i Białorusi. Liczba studentów zagranicznych, pomimo pandemii wzrosła, a  10 lat temu było ich cztery razy mniej.

Według danych GUS współczynnik umiędzynarodowienia uczelni wyższych (udział studentów zagranicznych w ogólnej liczbie studentów) w roku akademickim 2020/2021 wzrósł do 7,0 proc. W roku 2019/2020 był na poziomie 6,8 proc., a w roku 2010/2011 – tylko 1,2 proc. Od lat na polskich uczelniach jest widoczny wysoki udział studentów z Ukrainy oraz Białorusi. W zeszłym roku akademickim te grupy stanowiły odpowiednio 45,4 oraz 11,5 proc. Inne narodowości są mniej licznie reprezentowane, ale nie można ich pomijać. Dwa lata temu GUS odnotował od 1 tys. do 3,4 tys. studentów z Indii, Hiszpanii, Turcji, Niemiec, Chin, Norwegii, Rosji, Kazachstanu, Azerbejdżanu, Czech, Uzbekistanu i Tajwanu.

Czytaj także: Siostry zakonne na pomoc uchodźcom

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych