Wywiad gospodarczy

Sebastian Ziółkowski, dyrektor w Agio Funds TFI SA / autor: Fratria
Sebastian Ziółkowski, dyrektor w Agio Funds TFI SA / autor: Fratria

TYLKO U NAS

Jak praca Ukraińców wpłynie na emerytury w Polsce [VIDEO]

Grażyna Raszkowska

Grażyna Raszkowska

dziennikarka

  • Opublikowano: 5 kwietnia 2022, 19:20

  • 1
  • Powiększ tekst

Wskutek wojny na Ukrainie do Polski przybyło ponad 2 mln. osób - głównie młodych kobiet z dziećmi. Część z nich może już na stałe osiąść w Polsce i w pewnym momencie podjąć pracę, część już pracuje. Sebastian Ziółkowski, dyrektor w Agio Founds TFI SA wyjaśnia, jaki będzie to miało wpływ na polski system emerytalny.

Praca Ukraińców była popularna w Polsce dużo wcześniej – według różnych szacunków około miliona osób narodowości ukraińskiej pracowało u nas przed agresją Rosji na Ukrainę 24 lutego. Wśród nich ogromną liczbę stanowili mężczyźni, zatrudnieni m.in. w branży budowlanej i w transporcie.

Czy tak duża liczba przybyszy z Ukrainy wpłynie na polski rynek pracy - pytaliśmy w Wywiadzie Gospodarczym w Telewizji wPolsce.pl.

Destabilizacji nie będzie, ale będzie za to uzupełnienie polskiego rynku pracy. Szacunkowo można przyjąć, że zostanie u nas może 700 – 800 tysięcy osób. Pierwsza fala imigracji zarobkowej z Ukrainy była po 2014 roku – te osoby u nas są i pracują. Część oczywiście wróciła do Ukrainy, aby walczyć w obronie swojego kraju, ale nie był to tak duży powrót, jak w pierwszej fazie pandemii. Wtedy wyjechało od nas 290 tysięcy Ukraińców – teraz ok. 190 tysięcy - mówi Sebastian Ziółkowski.

Sektory, w których byli zatrudnieni to: budownictwo i logistyka wraz z transportem. Teraz branżą, która będzie najbardziej chłonna dla przybywających osób stanie się sektor hotelarsko-gastronomiczny. Tutaj jest największe zapotrzebowanie. Trzeba też pamiętać, że  niektórzy imigranci pojadą jeszcze dalej, ale znaczna część wróci do swojego kraju.

Uchodźcy, którzy u nas zostaną będą dla polskiej gospodarki dużym plusem – szybko zostaną wchłonięci. Każdy obywatel z Ukrainy, który do nas przybywa otrzymuje PESEL, każde dziecko jest zapisywane do szkoły i przedszkola, wszyscy korzystają z polskiej służby zdrowia. Osoby te nie są kierowane do obozów dla uchodźców, ale żyją w polskich rodzinach, część z nich już wynajmuje mieszkania i podejmuje pracę - mówi gość programu.

Imigranci na pewno przyczynią się też do „zasypania” dziury demograficznej. W dłuższej perspektywie czasowej będzie to bardzo korzystna zmiana.

Sebastian Ziółkowski podkreśla, że nie tylko w Polsce, ale i na Ukrainie młodzi ludzie myślą o przyszłych emeryturach.

W Polsce młodzi ludzie, którzy przychodzą do pracy pytają, czy zakład pracy ma PPE, bo PPK jest z automatu, pytają o inne, alternatywne systemy oszczędzania, odkładania pieniędzy na emeryturę. Młodzi ludzie o to dbają. I pamiętajmy, że na Ukrainie też już to zaczęło działać. Ukraina kilka lat temu też zmieniła swój system emerytalny na system kapitałowy, po to, by pracownicy odkładali pieniądze na emeryturę.

W Polsce będzie to dla nich jeszcze bardziej korzystne.

Każdy Ukrainiec, którzy zacznie u nas pracować będzie mógł mieć od razu podpisaną umowę na PPK, jeśli będzie tego chciał. Będzie mógł odkładać swoje środki. Pamiętajmy też, że mamy podpisaną umowę z Ukrainą o honorowaniu okresów emerytalnych, zawartą w 2012 roku. Czas pracy u nas jest tam zaliczany – nie może tylko być zdublowany.

Piramida demograficzna związana z wypłacaniem emerytur polega na tym, że część osób, jest na  emeryturze, część pracuje, a jeszcze inni stanowią grupę, która dopiero zacznie na te emerytury pracować – i ta podstawa, czyli młodzi ludzie, którzy w przyszłości będą pracować na emerytury jest zbyt mała.

Wchodzimy w obszar, kiedy więcej będzie emerytów niż pracujących. I jest to bardzo niebezpieczne dla całego systemu.

Gość podkreśla, że trzeba od samego początku pracy myśleć o tym, co stanie się za kilkadziesiąt lat. Począwszy od pierwszej aktywności zawodowej. Tak, jak robi się to na Zachodzie, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie młodzi ludzie, którzy idą do pierwszej pracy od razu podpisują umowy na pierwsze programy emerytalne i odkładają tam zarobione pieniądze.

W Polsce powinno to podobnie wyglądać.

Mamy system PPK, ale ten system nie zapełni luki, która powstaje pomiędzy emeryturą a tym, ile zarabialiśmy.

A potrzeby finansowe będą na podobnym poziomie, chociaż ich struktura może być nieco inna: bez kredytów i dzieci na utrzymaniu, ale za to ze zdecydowanie większym zapotrzebowaniem na wizyty lekarskie czy same leki.

Do dyspozycji są IKE, IKZE, które dodatkowo pozwalają oszczędzać na podatkach.

Co ciekawe pojawiły się teraz pierwsze instrukcje w języku ukraińskim – jak oszczędzać na emeryturę. W całości dotyczy to komentarzy i instrukcji przy PPK. Można je znaleźć na stronach PFR, czyli instytucji, która zarządza Pracowniczymi Planami Kapitałowymi. Z pewności i inne dostępny systemy dotyczące oszczędzania na emeryturę też będą podawane w języku ukraińskim. A poza tym ci obywatele Ukrainy, którzy będą chcieli podjąć u nas interesującą prace nauczą się języka polskiego.

Część osób podejmie pracę w sektorach, gdzie nasz język będzie wymagany na bardzo wysokim poziomie.

Nie zdziwię się, gdy już po najbliższych wakacjach będziemy widzieli w wielu miejscach pracy: lekarzy, pielęgniarki czy nauczycieli z Ukrainy.

Zmiany na polskim rynku pracy są bardzo potrzebne, z tego powodu, że społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie. Według analiz NBP – (robionych jeszcze przed wojną na Ukrainie) nie było szans na to, by imigranci odwrócili demograficzny, niekorzystny trend.

Cała rozmowa:

Czytaj także: Czy studenci z Rosji powinni kontynuować naukę w Polsce?

Powiązane tematy

Komentarze