Wywiad gospodarczy

Andrzej Kensbok, wiceprezes KGHM / autor: mat. prasowe
Andrzej Kensbok, wiceprezes KGHM / autor: mat. prasowe

TYLKO U NAS

Stać nas na SMR, ale potrzebujemy debaty o finansowaniu

Maksymilian Wysocki

Maksymilian Wysocki

Dziennikarz, publicysta, ekspert w dziedzinie wizerunku i marketingu internetowego, redaktor zarządzający portalu wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 25 marca 2022, 14:30

  • 1
  • Powiększ tekst

Wyniki są najlepsze w historii, rozsądnie zarządzamy finansami realizując kolejne inwestycje, stać nas na SMR w racjonalnym modelu finansowania – Maksymilian Wysocki rozmawia z Andrzejem Kensbokiem, wiceprezesem zarządu ds. finansowych KGHM

Maksymilian Wysocki: Grupa Kapitałowa KGHM w całym 2021 roku osiągnęła skonsolidowany wynik netto to 6,1 mld zł. (To niemal 3,5 razy lepiej niż przed rokiem). To wynik satysfakcjonujący?

Andrzej Kensbok, wiceprezes zarządu ds. finansowych KGHM:g - To dla nas wynik bardzo satysfakcjonujący. To drugi najlepszy wynik finansowy w historii firmy, a najlepszy od momentu akwizycji aktywów zagranicznych.

CZYTAJ TEŻ: Rekordowy zysk KGHM!

MW: Co się na taki wynik złożyło?

AK: Jest wiele czynników. Po pierwsze, oczywiście, sytuacja makroekonomiczna, ale drugim, wydaje się ważniejszym, jest konsekwentne zaangażowanie pracowników w udrażnianiu procesów produkcyjnych, sprzedaży i bardzo rozsądne i oszczędne gospodarowanie finansami przez cały rok.

MW: Patrząc bardziej szczegółowo na wyniki, bardzo obciążył te wyniki hedging, czyli opcje, podatki oraz zakup złomu z zewnętrznych źródeł. Czy ten wzrost kosztów nie jest nieco niepokojący? Czemu tak drogo, finalnie, kosztowały zakupione opcje?

AK: To konsekwencja decyzji podjętej w pierwszej połowie 2020 roku w sytuacji bardzo dużej niepewności związanej ze szczytem pandemii i globalnego lockdownu. Cena miedzi spadła poniżej pięciu tys. dolarów za tonę i spadała bardzo gwałtownie. Istniało ryzyko globalnej recesji. Wówczas firma podjęła decyzję o zakupieniu transakcji zabezpieczających, które miały zabezpieczyć byt spółki na takich poziomach, które umożliwiały spłatę zadłużenia i bieżących wydatków, które firma ponosi w takiej wysokości, w jakiej to było niezbędne. Potem nastąpiło odbicie ceny. Jak już ta cena odbiła, to znalazło się wielu analityków, tzw. analityków wstecznych, którzy powiedzieli „a po coście to robili? Przecież wystarczyło poczekać”. Ówczesny zarząd nie uzyskał dobrej rady w tamtym czasie od tych analityków przed podjęciem decyzji, więc mówiąc z przekąsem, „analiza wsteczna zawsze skuteczna”. My to wiemy. Oczywiście, trzeba z tego wyciągać wnioski i my je wyciągamy, choćby teraz, w kontekście takiego pytania „no, cena teraz jest bardzo wysoka, to co? To teraz zabezpieczycie tę wysoką cenę i w zasadzie możemy wszyscy jechać na wielkie, greckie wakacje?”. No nie. Nie da się tak zrobić. Również dlatego, że nie byłaby to teraz transakcja o charakterze zabezpieczającym, tylko spekulacyjnym, a my w swojej polityce unikamy transakcji spekulacyjnych. Po drugie, o czym wiedzą wszyscy praktycy biznesu, nie da się zabezpieczyć ani od wszystkich ryzyk, ani na długi termin. Ta polityka zabezpieczeń, którą będziemy prowadzili, będzie nieco zmodyfikowana tak jak w ubiegłym roku. Kupujemy te transakcje, podobne transakcje, bo one są najskuteczniejsze, czyli te transakcje typu „korytarz”, czy „mewa”, ale kupujemy w tzw. węższych pasmach, czasami z tzw. otwartą górą, czyli typu „czysty put”. Modyfikujemy nasze podejście, przede wszystkim otwierając góry transakcji zabezpieczających, ale korzystając z nich w znacznie węższym zakresie.

CZYTAJ TEŻ: Ropa przyprawia o zawał serca! Niewiarygodny szok cenowy

MW: A patrząc na aktywa zagraniczne, no chyba pozostaje tylko pogratulować Sierra Gorda, 417,4 mln dolarów wypłaty. Rewelacyjny wynik! Zwłaszcza, że całość wpływów z zagranicznych aktywów to 532 mln dolarów. Ale to też znaczy, że wszystkie pozostałe aktywa zagraniczne są niczym w porównaniu do rentowności Sierra Gorda (KGHM International Ltd., bez Sierra Gorda, dołożyło się na wynik zagraniczny na poziomie 115 mln dol. - red.). Co z tymi pozostałymi zagranicznymi aktywami? Jest ten dysonans w kwestii skali, prawda?

AK: Jest, oczywiście. Nasze aktywa północno-amerykańskie to przede wszystkim kopalnia Robinson. My tę kopalnie odziedziczyliśmy po poprzednikach naszych poprzedników, którzy ją kupili razem z całą spółką Quadra, czy z tą spółką FNX Mining, która weszła w skład Quadry. Wiedzieliśmy, że to aktywo leciwe. To kopalnia stuletnia, która ma już swoje najlepsze lata za sobą, natomiast dzięki takiej racjonalnej polityce inwestowania udało się wydłużyć jej cykl życia i wyniki produkcyjne są takie jakie uzyskujemy. One rzeczywiście nie rosną, natomiast mając sytuację wysokich cen, które zmieniają optykę patrzenia na zasoby, dotychczas nieekonomiczne w wydobyciu, zasoby nagle stały się ekonomiczne w wydobyciu. Dlatego obecnie widzimy jeszcze kolejne lata możliwości eksploatacji kopalni Robinson, natomiast w stosunku do tych malutkich kopalni w regionie północnego Ontario, czy kopalni Sudbury podjęliśmy decyzję o zbyciu i będziemy przygotowywać całą ścieżkę prawną struktury własności korporacyjnej po to, żeby te aktywa przygotować do zbycia.

MW: Czy biorąc pod uwagę ogłoszone dziś wyniki finansowe stać nas na tzw. mały atom, czyli SMR?

AK: Oczywiście, że stać nas na SMR-y. Stać nas również na rozwój energetyki wiatrowej i wszystkie inne projekty, o których dzisiaj mówiliśmy (KGHM bardzo chce m.in. nowych kopalń i lądowych farm wiatrowych – red.), natomiast struktura finansowania energetyki jądrowej w Polsce myślę, że będzie przedmiotem szerszej debaty. Ona będzie dotyczyła zarówno nas jak i innych podmiotów, które zadeklarowały inwestowanie w tę technologię. Jest to technologia, która wymaga finansowania na dłuższym okresie niż technologia energetyki konwencjonalnej, nie zawsze zgodnej z polityką banków finansujących. Myślę, że będziemy mieli przed sobą ciekawą i poważną dyskusję na temat tego jak ustrukturyzować finansowanie energetyki jądrowej, w kontekście finansowania własnego, jak i opartego na formule project finance, jak i być może udziału Skarbu Państwa lub innych rozwiązań funduszowych, funduszy celowych, które mogą odegrać tutaj rolę. Ta debata się jeszcze w Polsce nie zaczęła, ale myślę, że niedługo się rozpocznie.

MW: …a tymczasem nie dalej jak dziś, Deloitte wywiera presję na banki, żeby właśnie teraz dokręciły śrubę nieekologicznym, innym niż inwestycjom w źródła zeroemisyjne… Czy tylko my uważamy, że atom jest w dzisiejszej sytuacji ekologiczny? Co jeśli nie będzie finansowania ze strony bankowej? Jest pana zdaniem w ogóle takie ryzyko, jeśli chodzi o SMR w Polsce?

CZYTAJ TEŻ: Deloitte: Banki mają wymusić zieloną transformację teraz

AK: Być może koledzy z Deloitte’a rozmawiali z innymi bankierami niż my (śmiech). To nie jest tak, że banki się odżegnują od finansowania atomu i nie jest do końca tak, że banki mają wpisane w swoją politykę niefinansowanie atomu. To bardzo zniuansowane. Banki chcą generalnie finansować to, na czym mogą zarobić. Dlatego taka próba ustawiania banków do kata, że mają robić coś, co ktoś im każe, a nie inaczej może być, ale niekoniecznie musi być skuteczna. Ja bym jednak ze spokojem przyglądał się temu jak będzie wyglądać rzeczywisty mix energetyczny w Europie i na świecie, koszty CoE, które zaczna się pojawiać z OZE i z atomu. Na koniec tego wszystkiego, już teraz słyszymy coraz częściej głosy, że tzw. niemiecki Miller, czyli jak polski Kowalski, nie chce przepłacać za prąd i nie chce przepłacać za benzynę. Myślę, że ten głos zaczyna coraz mocniej wybrzmiewać, więc te wszystkie głosy będą musiały być wzięte pod uwagę, a banki jak to banki, są pragmatyczne.

Dziękuję za rozmowę

CZYTAJ TEŻ: Cios w rosyjską ropę i gaz? Ten gigant rusza na odsiecz Europie!

CZYTAJ TEŻ: Dużo energii, mniej przyzwoitości. Oto rodzina za Leroy Merlin

Powiązane tematy

Komentarze