Eskalacja, czy deeskalacja?
Na rynkach finansowych mamy dzisiaj sporą nerwowość na surowcach i indeksach giełdowych, ale na walutach aż takich emocji nie ma.
Czy sprawy poszły za daleko i jesteśmy blisko minięcia kluczowych czerwonych linii, po których znajdziemy się w geopolitycznej strefie chaosu i nie tylko w kontekście Bliskiego Wschodu? Tematy geopolityczne nie powinny być kluczowym elementem komentarzy rynkowych, ale niestety trzeba im poświęcać uwagę. I tak wbrew deklaracjom USA i Izraela, Iran nadal ma zdolności bojowe, w tym do atakowania dalekich celów. Z kolei USA za chwilę staną przed kluczową decyzją wysłania żołnierzy do Iranu (logistycznie patrząc taka ograniczona terytorialnie operacja mogłaby mieć miejsce w pierwszych dniach kwietnia), a Izrael zaczyna mieć problemy ze swoją Żelazną Kopułą, co boleśnie pokazał miniony weekend. Niebezpiecznie rośnie też ryzyko wciągnięcia do pełnoskalowej wojny Wielkiej Brytanii, czy też państw Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, ZEA itd.). Innymi słowy, to może być dobry czas na deeskalację, ale czy strony znajdą wspólny język? To wręcz niemożliwe, ale?
Na rynkach finansowych mamy dzisiaj sporą nerwowość na surowcach i indeksach giełdowych, ale na walutach aż takich emocji nie ma. Dolar dzisiaj rośnie na szerokim rynku, ale odnotujmy, że w ubiegłym tygodniu mieliśmy korektę, w efekcie USD był najsilniejszy 10 dni temu (kontrakt na indeks dolara ustanowił szczyt 13 marca przy poziomie 100,25 pkt.) i od tego czasu nie pobił swoich szczytów. Czy to jakaś zapowiedź? Zobaczymy, niemniej statystyka pokazuje, że od początku marca, jeżeli porównamy benchmarki 10-letnich obligacji rządowych, to najmocniej wzrosły rentowności papierów Wielkiej Brytanii, a zaraz dalej mamy USA. To może pokazywać, że pojawia się dylemat na ile amerykańskie obligacje mogą być „safe” w obecnej globalnej sytuacji geopolitycznej, która może skończyć się również sporymi problemami politycznymi na amerykańskim podwórku (polityka FED, ale i też utrata władzy przez republikanów po listopadowych wyborach). Dzisiaj kalendarz makro jest ubogi - mamy jedynie wystąpienia członków kilku banków centralnych. Znacznie ciekawiej będzie jutro, kiedy zaczną schodzić odczyty indeksów PMI za marzec - to uruchomi lawinę „liczenia kosztów” obecnej wojny z Iranem.
EURUSD - powrót poniżej 1,15
Dolar od rana systematycznie zyskuje, gdyż rynek „próbuje wyceniać” ryzyka związane z 48-godzinnym ultimatum Trumpa wobec Iranu, które wygasa dzisiaj wieczorem. Albo totalna eskalacja - na czym USD wyraźnie by zyskał - albo deeskalacja, lub (co bardziej realne) sygnał, że słowa prezydenta USA tak naprawdę nic nie znaczą. Wsparciem dla USD w relacjach z innymi walutami mogą okazać się jutrzejsze szacunki dla indeksów PMI za marzec, które mogą potwierdzić, że największe koszty tej wojny poniosą gospodarki w Europie i Azji, a najmniej w USA.
Wykres dzienny EURUSD
EURUSD ponownie zjechał poniżej 1,15. Technicznie jesteśmy w rejonie, gdzie albo popyt zacznie się mocniej bronić (wsparcie 1,1468), albo sobie odpuszcza i podaż mocno przejmuje stery prowadząc do naruszenia dołka przy 1,1410 w perspektywie nadchodzących 24 godzin.
Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ
Prezentowany komentarz został przygotowany w Wydziale Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska S.A. z siedzibą w Warszawie (DM BOŚ) tylko i wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu prawa lub jakiejkolwiek porady, w tym w szczególności porady inwestycyjnej w zakresie doradztwa inwestycyjnego
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.