Chwila oddechu na wagę złotego
Rynek walutowy zaczyna nowy tydzień z trochę słabszym USD i delikatnie silniejszym PLN. Dla złotego to moment ulgi po gwałtownym osłabieniu, którego sprawcą w dużej mierze był prezes NBP. Najbliższe dni powinny jednak znowu przenieść uwagę z czynników lokalnych na te globalne. W tym przypadku raz jeszcze głównie na USA, gdzie poznamy kolejny odczyt inflacyjny, rozpocznie się sezon wynikowy spółek z Wall Street, a przed Kongresem zaprezentuje się szef Fed. Oczywiście jedno oko inwestora musi być cały czas zwrócone na Ormuz.
Giełdy w coraz gęstszym sosie niepewności
Nastroje na otwarciu nowego tygodnia są trochę jak najlepszy sos do kebaba (najpopularniejsze danie typu fast food w Polsce, zamawiamy ich podobno ok. 5 mln rocznie), czyli mieszane. Spójrzmy najpierw na trochę inny gastronomicznie region, czyli Daleki Wschód. A tam ponownie wylosował się negatywny sentyment wokół spółek technologicznych, co skutkowało raz jeszcze głęboką przeceną koreańskiego indeksu giełdowego. KOSPI zanurkował o 8,6 proc., co jeszcze do niedawna uznano by za katastrofę równą braku zapasu kimchi, ale odkąd wokół AI zaczęła się globalna korekta, to jest po prostu zwykły poniedziałek w Seulu. Chłodem zimnym jak sushi powiało też w Tokio, gdzie Nikkei zniżkował o niemal 2 proc.. Nie zwiastowało to niczego dobrego w Europie, ale tutaj główne indeksy utrzymują się blisko piątkowych poziomów zamknięcia. Przed godz. 13 lekko pod kreską są Amsterdam, Paryż czy Londyn, ale ponad nią utrzymują się jeszcze Frankfurt czy Mediolan. Po świetnej końcówce zeszłego tygodnia na GPW, dzisiaj obserwujemy delikatną realizację zysków. Warto zwrócić uwagę, że ta zauważalna w ostatnich dniach siła polskiego parkietu stała w jawnej sprzeczności z zachowaniem rodzimej waluty, co nie jest sytuacją zwyczajową dla naszego rynku.
PLN wstaje z kolan
Po trudnym dla złotego czerwcu przyszedł jeszcze cięższy lipiec. O ile za osłabienie złotego w poprzednich tygodniach odpowiadał głównie szeroki rynek i szarża dolara, o tyle w ostatnich dniach PLN otrzymał potężnego sierpowego prosto z NBP. Z tego samego NBP, który jako swoje motto przedstawia słowa: „Dbamy o wartość polskiego pieniądza”. Tym razem chyba nie chodziło o wartość złotego, który po wydźwięku posiedzenia RPP, a już szczególnie po konferencji prof. Glapińskiego, gwałtownie osłabł na FX. Nie ma na to lepszego dowodu niż zachowanie najważniejszej dla Polski i zwyczajowo stabilnej (momentami wręcz nudnej) pary walutowej jaką jest EUR/PLN. Po niezwykle gołębich (i niespodziewanych) komentarzach szefa banku centralnego, który nie wykluczył obniżek stóp procentowych w Polsce zaraz po wakacjach, inwestorzy musieli dostosować swoje pozycje. Oznaczało to wyprzedaż złotego, a kurs euro wystrzelił i raptem w dwa dni zwyżkował o 5 groszy. W szczytowym momencie kurs EUR/PLN sięgnął 4,35 zł, czyli poziomu widzianego ostatnio jesienią 2024 roku. W poniedziałek PLN rozpoczął częściowe odrabianie strat. Z jednej strony można to uznać za realizację zysków ze strony najbardziej spekulacyjnego kapitału, a z drugiej za oznakę bardziej wyważonego pozycjonowania inwestorów po efekcie pierwszego szoku. Po godz. 13 kurs euro schodzi w pobliże 4,32 zł.
Sezonu ogórkowego nie będzie
Niestety dla PLN kolejne impulsy osłabienia mogą nadejść raz jeszcze z szerokiego rynku. Rozpalający się ponownie konflikt w Zatoce Perskiej (doniesienia wskazują na postępującą eskalację z obu stron) już drastycznie skorygował ceny ropy naftowej. Za baryłkę europejskiego benchmarku Brent na początku lipca trzeba było zapłacić ok. 70 USD, a teraz już 8 dolarów więcej. Zachowanie rynku surowców energetycznych znowu rozpali dyskusję o możliwej ścieżce inflacyjnej, a co za tym idzie o politykach monetarnych, z naciskiem na USA. Już jutro poznamy czerwcowy wskaźnik CPI z tego kraju. Ma on spaść do 3,8 proc. rdr, ale bazowy utrzymać się na 2,9 proc. Każda niespodzianka w górę zwiększy oczekiwania co do kosztu pieniądza w Stanach i tym samym wzmocni dolara. Kilka godzin po tej publikacji przed komisją Izby Reprezentantów półroczny raport przedstawi Kevin Warsh. Zeznania szefa Fed będą kontynuowane w środę przed komisją senacką, a politycy na pewno spróbują wyciągnąć z niego więcej, niż udawało się to do tej pory dziennikarzom. Wreszcie w tym tygodniu zaczyna się sezon wynikowy spółek z Wall Street, a zwyczajowo na pierwszy ogień idą banki. Jeśli równie zwyczajowo wyniki będą głównie przebijać oczekiwania, to znowu może być dobra informacja dla USD, ponieważ raz jeszcze amerykański rynek udowodni swoją siłę, za którą do Nowego Jorku może popłynąć szerszy strumień dolarów. Mimo wszystko prawdziwe nastroje pokażą dopiero raporty spółek technologicznych (poznamy je w przyszłym tygodniu), których wydatki na AI zaczynają być coraz głośniej kontestowane. Na razie na głównej parze walutowej trwa ok. półcentowa konsolidacja, kurs EUR/USD jest aktualnie blisko 1,143 $.
Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl
Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.