Informacje

Górnicy z PGG / autor: Materiały prasowe
Górnicy z PGG / autor: Materiały prasowe

Dzisiaj Barbórka, górnicze święto! Węgiel wciąż potrzebny - i wciąż deficytowy

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 4 grudnia 2021, 09:48

  • 1
  • Powiększ tekst

Krajowa energetyka zużywa w tym roku blisko 6 mln ton węgla więcej niż rok wcześniej, a międzynarodowe ceny tego surowca wzrosły do niespotykanych od lat poziomów. Kopalnie nie mają problemów ze zbytem węgla, wciąż jednak górnictwo - jako całość - przynosi straty.

Okazją do podsumowania kończącego się 2021 roku w górnictwie tradycyjnie jest Barbórka – obchodzone 4 grudnia święto górników. Podobnie jak przed rokiem, większość oficjalnych uroczystości barbórkowych odwołano z powodu sytuacji epidemicznej. W kościołach odprawiane są msze w intencji górników – jednej z nich w niedzielę przewodniczyć będzie metropolita katowicki abp Wiktor Skworc.

Kluczowym w tym roku wydarzeniem dla branży węglowej było w końcu maja podpisanie umowy społecznej dotyczącej m.in. zasad i tempa wygaszania śląskich kopalń energetycznego – uzgodniono, że będą one zamykane stopniowo do końca 2049 roku, a przez ten czas budżet będzie subsydiował redukcję zdolności produkcyjnych. Wygaszanie kopalń ma być powiązane z zastępowaniem bloków węglowych w energetyce innymi źródłami energii.

By zapisy umowy społecznej weszły w życie, potrzebna jest zgoda Komisji Europejskiej na proponowane przez stronę polską mechanizmy pomocy publicznej dla górnictwa. Nieformalne uzgodnienia, w ramach tzw. procesu prenotyfikacyjnego, rozpoczęły się we wrześniu. Dotąd Komisja nie zakwestionowała polskich propozycji, jednak do formalnej notyfikacji programu jeszcze daleka droga. W czwartek ustalono, że Polska jak najszybciej (prawdopodobnie w styczniu) złoży do KE formalny wniosek notyfikacyjny zawierający wszystkie elementy systemu pomocowego, zaś Komisja przystąpi do jego rozpatrzenia w najkrótszym możliwym terminie.

Przedstawiciele górniczych związków wskazują, że wdrożenie systemu subwencjonowania już z początkiem przyszłego roku to „być albo nie być” dla największego producenta węgla – Polskiej Grupy Górniczej, na którą przypada również większość strat górnictwa węgla kamiennego, wynoszących po trzech kwartałach tego roku blisko 2,3 mld zł – to ponad 1 mld zł mniej niż rok wcześniej. Do każdej tony sprzedanego węgla w ciągu trzech kwartałów br. górnictwo dopłacało średnio 44,61 zł. PGG nie ujawnia wielkości spodziewanej subwencji – nieoficjalnie wymieniano wcześniej kwotę ok. 2 mld zł rocznie.

2021 rok przyniósł radykalną zmianę na rynku węgla w odniesieniu do zdominowanego przez pandemię roku 2020, kiedy energetyka przestała odbierać z kopalń część zakontraktowanego wcześniej surowca. Teraz sytuacja jest odwrotna - w ciągu 10 miesięcy br. krajowa produkcja energii elektrycznej z węgla kamiennego była o przeszło jedną piątą wyższa niż rok wcześniej, co przekłada się na zużycie węgla wyższe o blisko 6 mln ton.

Zwiększenie popytu widać w wynikach sprzedażowych kopalń - w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku sprzedaż węgla wzrosła o niespełna 15 proc. (ponad 5,5 mln ton), do 42,7 mln ton, a wydobycie, którego szybkie zwiększenie nie jest możliwe ze względu na czasochłonność górniczych inwestycji, wzrosło rok do roku o 736,4 tys. ton, powyżej 40,8 mln ton. Stan zapasów węgla na zwałach stopniał przeszło dwukrotnie, do ponad 3 mln ton.

W ciągu trzech kwartałów br. do Polski napłynęło też ponad 9,2 mln ton węgla z importu – ok. 170 tys. ton więcej niż rok wcześniej. Importerom nie sprzyjały wysokie ceny na światowym rynku węgla. Jedna mimo tegorocznego boomu na międzynarodowych rynkach surowców (gdzie ceny spotowe przejściowo przekraczały nawet 200 USD za tonę węgla energetycznego, a w ostatnim czasie wynoszą 100-130 USD), polskie górnictwo w trzech kwartałach sprzedawało węgiel taniej niż rok wcześniej - średnia cena zbytu wyniosła 319,37 zł za tonę i była o 0,6 proc. niższa od średniej ceny z 9 miesięcy 2020. Krajowe ceny są kształtowane w długoterminowych umowach górnictwa i energetyki.

Jak wynika z danych resortu aktywów państwowych, średnia cena zbytu węgla energetycznego po trzech kwartałach 2021 r. ukształtowała się na poziomie 272,36zł za tonę (spadek rok do roku o 4 proc.), zaś średnia cena zbytu węgla koksowego wyniosła 479,04 zł za tonę (wzrost o 8,2 proc.). Średni jednostkowy koszt wydobycia węgla w górnictwie węgla kamiennego po dziewięciu miesiącach 2021 r. wyniósł 358,20 zł na tonie i był niższy rok do roku o 16,95 zł. Natomiast jednostkowy wynik ze sprzedaży węgla był ujemny (44,61 zł na tonie), choć o 14,88 zł na tonie lepszy niż rok wcześniej.

Tegoroczny wzrost sprzedaży węgla poskutkował wzrostem przychodów górnictwa w ciągu trzech kwartałów do ponad 13,6 mld zł, jednak koszty sprzedanego węgla przekroczyły w tym okresie 15,5 mld zł, co dało stratę na podstawowej działalności, jaką jest sprzedaż węgla, w wysokości 1 mld 907,2 mln zł. Strata sektora węglowego netto wyniosła 2 mld 285,3 mln zł i była niższa niż przed rokiem o 1 mld 61,9 mln zł.

Większość straty przypada na największego krajowego producenta węgla – Polską Grupę Górniczą, która oficjalnie nie ujawnia swoich wyników finansowych. Według raportów spółek notowanych na giełdzie, podlubelska kopalnia Bogdanka zanotowała w trzech kwartałach br. 164,8 mln zł zysku, zaś Grupa Jastrzębskiej Spółki Węglowej (wyspecjalizowana w produkcji węgla koksowego i koksu) miała 62,7 mln zł straty netto.

Sytuacja JSW, która w większości produkuje uznany w UE za surowiec o krytycznym znaczeniu węgiel koksowy (wykorzystywany do produkcji stali), jest odmienna niż w przypadku PGG, wyspecjalizowanej w węglu energetycznym. Obie firmy zostały w ub. roku dotknięte kryzysem wywołanym pandemią (obie otrzymały też po 1 mld zł pożyczek płynnościowych z PFR, a JSW – także dodatkową pożyczkę preferencyjną), jednak jastrzębska spółka w tym roku odrabia straty – w trzecim kwartale wypracowała zysk. Firma musiała jednak zmniejszyć wydobycie z powodu problemów górniczo-geologicznych w kopalniach. Obecnie JSW pracuje nad aktualizacją strategii, którą zamierza przedstawić na początku przyszłego roku.

W polskich kopalniach węgla kamiennego pracuje obecnie ok. 77,7 tys. osób. Zatrudniająca niespełna 39 tys. pracowników PGG oraz JSW z załogą powyżej 22 tys. osób to dwie największe górnicze spółki. Niebawem obie zmniejszą zatrudnienie – PGG o ok. 1,2 tys. osób, a JSW o ok. 900 osób. To pracownicy, którzy wraz z przeznaczonym do likwidacji majątkiem kopalń przejdą do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, by tam skorzystać z osłon socjalnych: 120-tysięcznych odpraw pieniężnych oraz maksymalnie czteroletnich przedemerytalnych urlopów górniczych, podczas których będą otrzymywać ok. 80 proc. dotychczasowej pensji.

Rozwiązania osłonowe zapewnia znowelizowana jesienią tego roku ustawa o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego, które również podniosła limit budżetowych wydatków na restrukturyzację branży do ponad 8,2 mld zł. Nowelizacja, wydłużająca możliwość przekazywania kopalń do likwidacji w SRK, to rozwiązanie przejściowe – jeżeli wejdą w życie uzgodnienia z majowej umowy społecznej, powstanie zupełnie nowa ustawa górnicza. Trwają także prace nad projektem ustawy o Funduszu Transformacji Śląska, który ma wspierać przemiany związane z odchodzeniem od węgla.

Kończący się rok był jak dotąd w górnictwie stosunkowo bezpieczny. Jak wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego, do 3 grudnia w polskim przemyśle wydobywczym zginęło 12 pracowników, w tym ośmiu w kopalniach węgla kamiennego, dwóch w kopalniach rud miedzi oraz dwóch w zakładach odkrywkowych. Od początku roku ośmiu górników doznało w wypadkach ciężkich obrażeń. Ogółem w ciągu 10 miesięcy br. w górnictwie doszło do 1686 rozmaitych wypadków, z czego 1442 w kopalniach węgla kamiennego i 146 w kopalniach rud miedzi.

Najpoważniejszy w tym roku śmiertelny wypadek w polskim górnictwie miał miejsce 4 marca w kopalni Mysłowice-Wesoła, gdzie fragmenty skał stropowych przysypały dwóch górników. Pracownicy znaleźli się w środku wysokiego na 3 metry zwałowiska. Niedawno, 19 listopada w kopalni Chwałowice zginął 29-letni górnik, poszkodowany po przerwaniu podziemnej tamy izolacyjnej.

PAP/RO

CZYTAJ TEŻ: UWAGA! CBA przestrzega przed oszustami udających funkcjonariuszy

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze