Informacje

Władimir Putin / autor: PAP/Jakub Kaczmarczyk
Władimir Putin / autor: PAP/Jakub Kaczmarczyk

INWAZJA NA UKRAINĘ

B. szef dyplomacji Rosji: Putin w desperacji, nie można wykluczyć puczu

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 10 marca 2022, 16:02

    Aktualizacja: 10 marca 2022, 17:14

  • 4
  • Powiększ tekst

Rosyjski prezydent Władimir Putin działa w desperacji i będzie próbował zastraszyć Ukraińców i Zachód, zapewne zanim przegra, sprawy będą wyglądały jeszcze gorzej - powiedział w rozmowie z amerykańską stacją MSNBC były szef rosyjskiej dyplomacji Andriej Kozyriew.

On będzie podbijał stawkę, będzie próbował zastraszyć Zachód i zastraszyć Ukraińców. On działa z desperacji. To jasne” - mówił Kozyriew, który był pierwszym ministrem spraw zagranicznych Rosji po rozpadzie Związku Sowieckiego i pełnił to stanowisko do 1996 r. Ale dodał, że początkowo Putinowi zapewne uda się przejąć inicjatywę, bo w jego opinii NATO działa zbyt ostrożnie. Tym niemniej uważa, że nie ma innego scenariusza w tej wojnie niż porażka Rosji.

Wyraził też opinię, że bardziej prawdopodobne jest obalenie Putina w wyniku przewrotu pałacowego niż przekonanie go do zmiany kursu. Zapytany, czy w rosyjskim rządzie jest ktoś, kto przekazuje Putinowi złe wiadomości i mógłby go skłonić do skorygowania polityki, Kozyriew odparł: „To jest mniej możliwe niż obalenie go - taka jest rosyjska tradycja. Boją się powiedzieć szefowi prawdę, ale pewnego dnia może ktoś przyjść z bronią i odprowadzić ich albo do grobu, albo na emeryturę. Tak jak to się działo w Związku Sowieckim. Więc lepiej, żeby go odprowadzić, niż żeby powiedzieć mu prawdę. Taka jest tradycja”.

Kozyriew powiedział też, że sankcje na Rosję, które są skutecznym sposobem nacisku, powinny być utrzymywane nie tylko dopóki nie wycofa ona wojny z Ukrainy, ale dopóki nie stanie się ona normalnie zachowującym się krajem.

Czytaj też: Giną kolejni rosyjscy dowódcy. Ten dowodził pułkiem czołgów

PAP/kp

Powiązane tematy

Komentarze