Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com

Ogromne koszty kryzysu energetycznego

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

  • Opublikowano: 18 lipca 2022, 13:22

  • 8
  • Powiększ tekst

Kolejne rządy w Europie zmniejszają podatki, dają dopłaty lub zamrażają ceny prądu i gazu, by pomóc firmom i obywatelom przejść przez kryzys energetyczny. Ale jego koszty będą w Europie i tak olbrzymie

Kryzys energetyczny w Europie będzie kosztował przynajmniej 200 miliardów dolarów – ocenia jeden analityków Bloomberga. Jego zdaniem ostateczne koszty przekroczą prawdopodobnie tę kwotę, bo rządy muszą wspierać upadające przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, jeśli chcą, by w domach był prąd i gaz. „Ale ostatecznie rachunek spadnie na podatników”.

Agencja podała dziś także, że w związku z kryzysem energetycznym do kwoty 1,7 biliona dolarów wzrosło zadłużenie europejskich firm energetycznych. Już pandemia COVID nadwyrężyła ich budżety, a obecne – rekordowe ceny ropy i gazu zmuszają do dalszego zaciągania kredytów. Poziom zadłużenia jest teraz o ponad 50 proc. wyższy porównaniu do roku 2020.

Kryzys energetyczny wywołała agresja Rosji na Ukrainę, doprowadzając do gwałtownego skoku giełdowych notowań surowców. W efekcie koszty pozyskania ropy i gazu przez europejskie firmy, uzależnione od importu, także drastycznie wzrosły. A gdy Rosja odcięła dostawy dla kilku państw europejskich w kwietniu i maju, a następnie w czerwcu przykręciła – do 40 proc. ”kurek” na gazociągu Nord Stream1 (z Rosji przez Bałtyk do Niemiec), sytuacja stała się krytyczna także w krajach przez dziesiątki lat uchodzących za głównych europejskich partnerów gospodarczych Rosji czyli w Niemczech, Francji i Włoszech. Trwający obecnie całkowity przestój Nord Stream (ze względu na prace konserwacyjne) jeszcze wzmógł obawy o to, czy w ogóle Europie wystarczy gazu tej zimy. Zwłaszcza że w wielu krajach wykorzystują go nie tylko gospodarstwa domowe i energetyka ale także przemysł.

Nic dziwnego, że w obecnej sytuacji niektóre z państw decydują się na posunięcia, daleko odbiegające od reguł wolnorynkowych. Nawet przekazują środki bezpośrednio do przedsiębiorstw, by było je stać na sprowadzenie drogiego gazu spoza Rosji. O takie fundusze – 2 mld euro - zabiegał na przykład niemiecki koncern UNIPER, a włoski rząd zdecydował pod koniec czerwca, że pożyczy państwowej firmie Gestore dei Servizi Energetici (GSE) 4 mld euro na zakup gazu, by mogła zapełnić magazyny na zimę. Wiele krajów stara się ograniczać wpływ kryzysu na gospodarkę, jedne zamrażają ceny gazu i energii elektrycznej, inne ograniczają skalę podwyżek, a jeszcze inne podnoszą kwoty zasiłków. Nie sposób wymienić wszystkich, dlatego wybraliśmy kilka przykładów.

Ratując gospodarkę

Rząd Włoch szacuje tegoroczny pakiet pomocowy dla firm i gospodarstw domowych na  ponad 30 mld euro, który ma złagodzić wysokie koszty energii, gazu i benzyny. Pakiet osłonowy wprowadzony wiosną zostanie przedłużony do jesieni, a chodzi m.in. o ulgi podatkowe, by obniżyć rachunki energochłonnym przedsiębiorstwom i mniej zamożnym rodzinom. Pod koniec czerwca premier Kyriakos Mitsotakis zapowiedział, że do końca września obowiązywać będą też programy osłonowe w Grecji, a chodzi zwłaszcza o dopłaty do paliwa. Kierowcy, którzy w poprzednim kwartale otrzymywali miesięcznie od 35 do 55 euro na tankownie, teraz dostaną 60-100 euro. Poza tym w ramach nowego programu mieszkańcy i firmy będą mogły skorzystać z dofinansowania do wymiany na nowoczesne i energooszczędne starych urządzeń elektrycznych, takich jak klimatyzatory i lodówki. (Przewidziano wymianę 400 tys. sztuk.) Poza tym rząd dopłaca gospodarstwom domowym i przedsiębiorstwom do rachunków za prąd Władze w Atenach szacują, że dotacje państwowe na paliwo miały wartość 580 mln euro, zaś pomoc bezpośrednia i pośrednia na złagodzenie podwyżek cen energii to 8 mld euro.

Kilka dni temu rząd w Paryżu ogłosił wart 20 mld dolarów program łagodzenia skutków podwyżek cen energii i żywności, choć Francję – ze względu na niewielką skalę importu gazu z Rosji - mniej dotknęła drożyzna. (Poziom inflacji szacuje się na 6,5 proc. czyli należy do najniższych spośród 19 krajów strefy euro, w której średnia wynosi 8,6 proc.)

Proponowany przez rząd pakiet osłonowy zakłada m.in. wzrost (o 4 proc.) zasiłków socjalnych oraz podwyżkę emerytur - w przypadku podstawowych państwowych o 62 euro miesięcznie. Podwyżki czynszów zostaną w tym roku ograniczone do 3,5 proc. Zamiast dotychczasowego rabatu na paliwo (18 centów za litr) francuscy kierowcy otrzymają czeki od 100 do 200 euro (chodzi o ok. 12 mln ludzi o niskich i średnich dochodach, którzy muszą dojeżdżać do pracy.)

Ponadto 9 milionów biedniejszych rodzin otrzyma czek na 100 euro i dodatkowe 50 euro na dziecko na zakup żywności. Do końca tego roku ceny energii we Francji nie wzrosną, zamrożone zostają także ceny gazu.

Ekstra podatek

Rząd Hiszpanii postanowił skorzystać z doświadczeń brytyjskich i dodatkowo opodatkować banki oraz firmy, które dzięki wysokim cenom surowców osiągnęły nadzwyczajne zyski. W ten sposób liczy, ze pozyska kwotę 7 mld dol. w ciągu dwóch lat, które chce przeznaczyć na sfinansowanie obywatelom bezpłatnych przejazdów w okresie od września do grudnia, dodatkowe 2 mld dol. przekaże na stypendia i planuje budowę 12 000 mieszkań w Madrycie. (Bezpłatne bilety – a może być ich nawet 75 mln - otrzymają podróżni, którzy chcą korzystać z linii obsługiwanych przez Renfe, hiszpańską firmę państwową.) Pod koniec czerwca rząd w Madrycie zapowiedział również obniżkę podatku VAT na energię elektryczną o połowę czyli o 5 proc.

Ze względu na rosnące koszty surowców Komisja Europejska zgodziła się, by Hiszpania w formie tzw. dozwolonej pomocy publicznej przekazała 6,3 mld euro na pomoc w zakupie paliwa producentom energii. Dzięki temu rząd liczy, że ceny energii dla odbiorców spadną o 20 proc.

Podobny rodzaj dofinansowania– na kwotę 2,1 mld euro – otrzymają spółki energetyczne w Portugalii. Wcześniej Bruksela wydała zgodę na zamrożenie i obniżenie cen gazu w obu krajach.

Ceny w górę, ale z ograniczeniami

Na Słowacji minister gospodarki Richard Sulík ogłosił, że ceny gazu dla gospodarstw domowych wzrosną o 59 proc. począwszy od przyszłego roku lub o 34 proc., jeśli zdecydują się one na podpisanie umowy na 4 lata i dłużej. To i tak mniej niż wskazywałyby na to ceny rynkowe, które są o 150 proc. wyższe niż rok temu.

W Czechach kolejne firmy ogłaszają podwyżki cen – po decyzjach koncernu narodowego CEZ i spółki PRE także E.ON (niemiecki) zapowiedział, że rachunki za energię elektryczną będą od września wyższe - o około 15 procent, a za gaz o 50 proc. Podwyżka nie obejmie tylko klientów, którzy wcześniej zdecydowali się umowy z  tzw. stałą ceną.

W Bułgarii urząd regulacji (EWRC) zatwierdził kilka dni temu podwyżkę cen gazu o 31,7 proc., przekonując jednak, że pomimo to paliwo jest i tak tańsze niż na europejskich rynkach. W komunikacie EWRC czytamy, że „gospodarstwa domowe, odbiorcy przemysłowi i firmy ciepłownicze nawet po uwzględnieniu nowych taryf zapłacą prawie połowę ceny na rynkach międzynarodowych”.

Agnieszka Łakoma

(na podst. agencji, m.in. Reuters, Sofia Globe, ABC News, FT )

Powiązane tematy

Komentarze