
„wSieci”: Szybka pożyczka na 5500 procent, i to w majestacie prawa.
Dwutygodnik osobistych opinii „wSieci” przestrzega przed szybkimi pożyczkami intensywnie reklamowanymi przed Bożym Narodzeniem. Święta, które są czasem radości z narodzin Boga w ludzkiej postaci, są obecnie w mediach reklamowane jako czas niepohamowanych wydatków na jedzenie i prezenty. Korzystają z tego m.in. firmy oferujące pożyczki na lichwiarskich warunkach.
Jak podaje dwutygodnik „wSieci”:
„początki ustalania górnej granicy odsetek, których można żądać za pożyczenie pieniędzy sięgają już starożytności. Kodeks Hammurabiego, a także 2 tys. lat młodszy Kodeks Justyniana ustalały że odsetki od pożyczki mogą sięgać maksymalnie 8 i 1/3 proc. rocznie. Wprowadzenie tej granicy miało na celu umożliwienie rozwoju gospodarki opartej głównie o realną produkcję rzemieślniczą. Radykalniej do odsetek odnosiły się księgi trzech wielkich religii – Tora, Biblia i Koran - które po prostu zakazywały ich. Dlatego w średniowiecznej Europie za lichwę groziła ekskomunika i to nie tylko temu, kto pobierał odsetki, ale także temu, kto je płacił, a nawet osobie, która pośredniczyła w transakcji.”
Także w Polsce próbowano limitować zachłanność firm pożyczających gotówkę. W tym celu w 2006 uchwalono ustawę antylichwiarską. Niestety okazała się ona bardzo niedoskonała i była tak skonstruowana, ze wielu przedsiębiorców znalazło sposoby, żeby ją omijać.
„Co w tej sytuacji zrobił ustawodawca?” – czytamy „wSieci” – „Czy próbował udoskonalić ustawę tak, żeby zminimalizować możliwość jej obchodzenia? Wręcz przeciwnie. Postanowił usankcjonować działania omijające istniejące prawo. W 2011 roku weszła w życie ustawa o kredycie konsumenckim, która pozwoliła na wszelkie stosowane zabiegi podwyższania opłaty za pożyczkę, pod warunkiem poinformowania o tym klienta. W praktyce oznacza to, że polskie prawo zalegalizowało lichwę”.
Jako przykłady pożyczek na lichwiarskich warunkach wSieci podaje pożyczkę w Providencie oprocentowaną w skali 90 tygodni na 116 proc., w firmie Vivus na 5500 proc. w skali roku i Profi Credit na 161,80 proc. w skali roku.
„To tylko efekt krótkiego wyszukiwania w Internecie, a przecież są jeszcze firmy, które nie tworzą własnych stron, które ogłaszają się na przystankach, w gazetach, na ulotkach, które mają bardziej indywidualne podejście do klienta. One potrafią w zamian za drobną pożyczkę zażądać chociażby mieszkania. Jako przykład może posłużyć sprawa Marii Zaręby ze Szczecina, która pożyczyła 10 tys. zł i zgodnie z umową gdy spóźniła się ze spłatą straciła kawalerkę, w której mieszkała od 30 lat. Skierowała wprawdzie sprawę do sądu, ale w tym czasie mieszkanie już dwukrotnie zmieniło właściciela. Na razie sąd uznał, że „Kwota pożyczki jest niewspółmierna do zabezpieczenia, czyli mieszkania, które jest warte wiele więcej. Nadmierne zabezpieczenie wierzytelności jest wystarczającym powodem do stwierdzenia nieważności umowy przeniesienia prawa do lokalu.”, ale wyrok jest nieprawomocny. Sprawa trafi prawdopodobnie do sądu odwoławczego i dopiero gdy ten utrzyma wyrok, Maria Zaręba będzie mogła pozwać dawnych wierzycieli o zwrot wartości mieszkania lub o wydanie nieruchomości”. – podaje „wSieci”.
Cały artykuł można przeczytać w najnowszym numerze dwutygodnika „wSieci”.