Dyplomacja wafelkowa Tuska wywołała burzę na Islandii
Premier Donald Tusk spotkał się 25 lutego w Warszawie z szefową islandzkiego rządu Kristrún Frostadóttir. Na koniec konferencji prasowej w świetle kamer wręczył gościowi prezent – wafelek Prince Polo. Na Islandii o geście polskiego premiera poinformowały najważniejsze serwisy informacyjne i ich relacje wywołały ogromny oddźwięk. Informacja o wizycie w Warszawie dotarła do co trzeciego mieszkańca kraju, przez media społecznościowe przetoczyła się burza komentarzy. Podobnie w polskiej infosferze efekt, jaki premier osiągnął można uznać na dyskusyjny.
Na Islandii o prezencie od polskiego premiera poinformowały najważniejsze serwisy informacyjne: visir.is, mbl.is oraz ruv.is.
Najpopularniejsze video z fragmentem konferencji na Facebooku serwisu visir.is wygenerowało 136 tys. wyświetleń (stan na 3 marca). Przy populacji kraju wynoszącej około 400 tysięcy osób oznacza to, że tylko ten jeden materiał mógł dotrzeć do co trzeciego mieszkańca wyspy.
Wafelek za suwerenność?
Na profilach społecznościowych były prowadzone zażarte dyskusje zwolenników i przeciwników obecnej premier Islandii.
Główne zarzuty internautów – wśród ok. 800 postów i komentarzy – kierowane pod adresem premier Kristrún Frostadóttir dotyczą jej rzekomej chęci wprowadzenia kraju do Unii Europejskiej. Komentujący alarmowali, że Islandia ma „zbyt wiele do stracenia” , a wejście do wspólnoty oznaczać będzie wspólne rolnictwo, łowiska i zasoby energii. Padały oskarżenia o „sprzedaż kraju” i podejmowanie decyzji wykraczających poza mandat społeczny (choć w rzeczywistości islandzka polityk mówiła o referendum w tym temacie).
Dyplomacja wafelkowa i polityczne złośliwości
Analiza Instytutu Monitorowania Mediów za okres od 25 lutego do 1 marca 2026 roku wskazuje, że w Polsce gest Donalda Tuska wygenerował zasięg na poziomie 3,6 mln potencjalnych kontaktów z przekazem w prasie, portalach, radiu, telewizji oraz mediach społecznościowych.
Polscy internauci (6,8 tys. postów i komentarzy) zareagowali na gest premiera z dużą dozą humoru, ale i politycznej złośliwości. Użytkownicy zauważali, że Prince Polo to na Islandii produkt niemal kultowy, wspominając, że „_to jedyny polski produkt znany na Islandii” - podkreślają eksperci .
Często przywoływano fakt, że Prince Polo od lat nie jest już marką polską w sensie kapitałowym, a należy do międzynarodowego koncernu Mondelez. W komentarzach często pojawiały się pytania o sens promowania „polskości” za pomocą produktu globalnego giganta oraz gorzkie uwagi na temat kondycji rodzimego przemysłu spożywczego, który – zdaniem niektórych komentujących – stał się jedynie „podwykonawcą” dla zagranicznego kapitału
Nie zabrakło jednak głosów, w których internauci wytykali premierowi PR-owe podejście do polityki zagranicznej, nazywając gest „dyplomacją wafelkową” lub porównując go do „dawania paciorków” – stwierdzają w analizie eksperci Instytutu Monitorowania Mediów.
Skąd kultowy status Prince Polo na Islandii?
Prince Polo zyskało na Islandii status kultowy już dekady temu, Dzięki umowom handlowym opartym na zasadzie „ryba za słodycze”, polski wafelek był niemal jedynym dostępnym luksusem z importu, co do dziś wspominają starsze pokolenia Islandczyków.
Źródło: materiały prasowe Instytutu Monitorowania Mediów, oprac. sek
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Szok! Po Neapolu jeździ 35 tys. aut z polskimi rejestracjami
»»Rynki boją się Iranu – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.