Informacje
Stworzono koalicję, uległą wobec Brukseli i jej interesów. Do Warszawy został odesłany Donald Tusk / autor: Fratria
Stworzono koalicję, uległą wobec Brukseli i jej interesów. Do Warszawy został odesłany Donald Tusk / autor: Fratria

WYWIAD

Beata Szydło: Niemcy dyktują warunki w Unii

Jerzy Szmit

Jerzy Szmit

publicysta tygodnika "Sieci", menedżer i samorządowiec. W 1999 r. marszałek województwa warmińsko-mazurskiego, senator VI kadencji, poseł na Sejm VII kadencji, w latach 2015–2017 podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa

  • Opublikowano: 13 maja 2026, 12:00

  • Powiększ tekst

Zbliża się połowa kadencji Parlamentu Europejskiego. To jest moment, kiedy następują roszady na różnych stanowiskach. Może również dojść do zmiany Komisji Europejskiej. W kuluarach mówi się, „żeby wreszcie von der Leyen odeszła”. Jak będzie – zobaczymy. Ona pilnuje swojego i niemieckiego interesu, co daje jej duże wsparcie w podejmowanych działaniach.

Z Beatą Szydło, posłanką do Parlamentu Europejskiego od 2019 r., premierem w latach 2015–2017, wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Jerzy Szmit

Jerzy Szmit: Dużo czasu spędza pani w Brukseli czy w Strasburgu. Czy chciałaby pani w przyszłości zamieszkać tam na stałe?

Beata Szydło: W Brukseli i Starasburgu jestem wyłącznie w pracy. Na pewno nigdy nie zdecydowałabym się na wyjazd z Polski. Kocham nasz kraj, to jest moja ojczyzna, tu jest mój dom. Ponadto pod względem szeroko rozumianego komfortu życia, jakości usług i bezpieczeństwa Polska pozytywnie wyróżnia się na tle innych państw.

Czy Ursula von der Leyen jest już kanclerzem Unii Europejskiej, skoro może samodzielnie decydować w tak ważnych sprawach jak umowa z Mercosur i pomijać Parlament Europejski?

Ona podporządkowała sobie wszystkich pozostałych komisarzy i nie myśli w kategoriach budowania siły Unii Europejskiej przy zagwarantowaniu bezpieczeństwa interesów poszczególnych państw członkowskich. Umowa z Mercosur jest najbardziej jaskrawym przykładem, że von der Leyen ignoruje traktaty, europarlament i komisarzy. Wykracza poza wszelkie normy i granice prawa europejskiego, decydując jednoosobowo. Na razie ma na to przyzwolenie. Chociaż słychać, że nawet w jej grupie politycznej – EPP – wyczerpuje się cierpliwość do takiego postępowania. Dwukrotnie składano wnioski o jej odwołanie.

Czy tak już zostanie?

Zbliża się połowa kadencji Parlamentu Europejskiego. To jest moment, kiedy następują roszady na różnych stanowiskach.

Czy prymat Niemiec jest tak bardzo widoczny?

Dzisiaj realizowany jest niemiecki projekt podporządkowania sobie Europy i Niemcy od dłuższego czasu dyktują warunki w Unii. Kiedy jako premier uczestniczyłam w posiedzeniach Rady Europejskiej, głos Niemiec zawsze był wiodący. Wtedy był to głos Angeli Merkel, który po prostu przekazywano Radzie do zaakceptowania. Wówczas Donald Tusk był szefem Rady Europejskiej i Merkel zawsze mogła na niego liczyć. Przecież to Niemcy dyktowały absurdy Zielonego Ładu, polityki migracyjnej, energetycznej. Miało to służyć ich interesom, a zamieniło się w europejskie kryzysy. Pracuję w Parlamencie Europejskim nad rozporządzeniami dotyczącymi funduszu dekarbonizacji i transformacji energetycznej. Jest regułą, że poprawki forsowane przez grupę polityczną EPP, w której pozostają politycy PO i PSL, zawsze koniec końców są w interesie przemysłu niemieckiego.

Dużo mówi się o odrodzeniu konserwatywnej prawicy. Czy pani też to widzi w praktyce politycznej instytucji europejskich?

Na pewno głos środowisk konserwatywnych w Parlamencie Europejskim jest w tej chwili bardziej słyszalny niż w poprzedniej kadencji. Natomiast w Unii Europejskiej ciągle bezwzględnie rządzi sojusz lewicowo-liberalny, co pokazuje przykład Włoch, należących do czwórki najsilniejszych krajów UE. Gdy po wygranych wyborach premier Giorgia Meloni chciała prowadzić bardziej konserwatywną politykę, po prostu ją zaszantażowano, że nie dostanie środków pomocowych. A Włochy są bardzo zadłużone. Znamy to z Polski, gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości był szantażowany i wstrzymywano nam środki finansowe. To samo było w przypadku rządu Viktora Orbána. Kluczowe będą przyszłoroczne wybory we Francji i w Polsce. Jeżeli uda się wygrać ugrupowaniom konserwatywnym w tych i innych krajach, to w Unii może się sporo zmienić. Dlatego musimy stale walczyć o nasze wartości i zdrowy rozsądek.

W kwietniu Parlament Europejski uchylił immunitety czterem polskim posłom. Czy odbyła się przy tym uczciwa debata?

Na sali plenarnej nie było dyskusji, bo taki jest regulamin. Sprawy były rozpatrywane w komisji, która wydawała opinię. Nie jestem członkiem tej komisji, ale słyszałam, że nie było tam żadnej możliwości przedstawienia rzeczowych argumentów. To jest wyłącznie polityczny akt niechęci do naszej formacji. Z jednej strony uchylane są immunitety naszym kolegom pod śmiesznymi zarzutami, z drugiej – utrzymywane są immunitety europosłów z grup lewicowych, wobec których istnieją dowody na naruszenia prawa, a nawet udział w procederach korupcyjnych, rażąco sprzecznych z wartościami Unii. W okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości Polskę atakowano za brak tzw. praworządności. Po dojściu do władzy przez Platformę Obywatelską w Polsce prawo jest ostentacyjnie i systemowo łamane, prześladuje się opozycję i nie ma na to reakcji.

Cały artykuł dostępny jest dla subskrybentów tygodnika „Sieci”: WYWIAD. Beata Szydło: Stworzono koalicję, uległą wobec Brukseli i jej interesów. Do Warszawy został odesłany Donald Tusk

Jerzy Szmit, tygodnik „Sieci”

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych