Informacje

GAZETA BANKOWA: Budżet pod okiem hegemona

Gazeta Bankowa

Gazeta Bankowa

Najstarszy magazyn ekonomiczny w Polsce.

  • Opublikowano: 2 maja 2018, 16:25

  • 1
  • Powiększ tekst

W negocjacjach o unijnym budżecie na lata 2021–2027 nie chodzi o sprawiedliwość czy solidaryzm. Brutalna prawda jest taka, że o pieniądze w Brukseli grają wszyscy, a tak czy inaczej wygrany jest tylko jeden… - ocenia w „Gazecie Bankowej” Jerzy Bielewicz

Deklaracja Rzymska z marca 2017 r., zaledwie jednostronicowy dokument, oddaje stan umysłu przywódców europejskich postawionych przed nie lada wyzwaniami, jak między innymi: niekontrolowany napływ imigrantów, eskalacja konfliktów zbrojnych wzdłuż granic Wspólnoty, w tym: agresja Rosji na Ukrainie i aneksja Krymu, wojna w Syrii na Bliskim Wschodzie, starcia w Libii w Afryce Północnej, ale też wyjście Wielkiej Brytanii z UE (brexit) czy w końcu niespójna polityka energetyczna, czego najjaskrawszym przykładem pozostaje rosyjsko-niemiecki projekt budowy dwóch kolejnych nitek gazociągu po dnie Bałtyku, czyli Nord Stream II.

Paradoksalnie, właśnie Nord Stream II, czyli uparta postawa Niemiec, przecież kraju członkowskiego Unii, stanowi największe zagrożenie dla spójności i pokoju w Europie. Nieco optymizmu w tej wysoce spornej kwestii wniosła wspólna deklaracja kanclerz Niemiec, Angeli Merkel i prezydenta Ukrainy Petra Poroszenko, z 10 kwietnia 2018 r., że Nord Stream II to jednak… projekt polityczny. Czy za prostą konstatacją pójdą konkretne decyzje?

Czas nagli

Guenther Oettinger, niemiecki polityk z CDU, a jednocześnie komisarz nadzorujący budżet Unii chciałby, by negocjacje dotyczące ram budżetowych 2021–2027 zakończyły się jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (PE) w maju 2019 r. Taki termin zdaje się nierealny, a przede wszystkim pozostaje w sprzeczności z dotychczasową praktyką.

Po pierwsze, prace nad ramami finansowymi budżetu Unii 2021–2027 znajdują się ciągle w bardzo wstępnej fazie. Po drugie, zarówno PE, jak i kraje członkowskie zwykły zwlekać do ostatniej chwili z podjęciem ostatecznej decyzji, która – przypomnijmy – wymaga konsensusu państw członkowskich i zgody krajowych parlamentów. Cenzus polityczny przyszłych wydatków Unii zdaje się tym bardziej niepewny, jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki niedawnych wyborów w Republice Włoskiej i na Węgrzech, które potwierdziły, że kraje członkowskie liberalnej dotąd UE skręcają ostro w prawo. Stąd też pomysły forsowane przez Francję i prezydenta Emmanuela Macrona dotyczące oddzielnego budżetu strefy euro, unii bankowej oraz dalszej integracji fiskalnej i monetarnej UE spaliły na panewce… (…)

Kto za to zapłaci?

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze oraz… nieodparty czar udziałów procentowych. Według powszechnej wiedzy wkład poszczególnych krajów do budżetu Unii stanowi w bieżącej perspektywie 1 proc. dochodów krajowych brutto (DKB). Oczywiście jeśli nie liczyć różnych rabatów, w tym brytyjskiego. Co zrobić z Holandią, Szwecją czy Austrią w perspektywie 2020–2027, które to kraje nie chcą słyszeć o podwyższeniu wpłat do 1,25 proc. DKB, czego domaga się premier Mateusz Morawiecki przy wsparciu Niemiec i Francji?

»» O debacie budżetowej Unii Europejskiej czytaj także na łamach „Gazety Bankowej”:

GAZETA BANKOWA: Wielka gra o budżet UE

Czy najwięksi beneficjenci polityki integracji europejskiej, do których należą między innymi trzy wymienione wyżej kraje, nie powinny płacić więcej, jako procent DNB do wspólnej kasy niż państwa najuboższe jak Rumunia, Bułgaria czy Polska? W negocjacjach nie chodzi o sprawiedliwość czy solidaryzm, a o ostateczny wynik. Wkłady netto Austrii, Holandii i Szwecji do wspólnego budżetu stanowią odpowiednio około 5, 6, 9 proc. wynoszonych z Unii korzyści, podczas gdy w przypadku Niemiec to aż 12 proc. Czyżby Austria i Holandia jechały niemal „na gapę”, a Szwecja miała „do przodu” w stosunku do Niemiec? Nie, brutalna prawda jest taka, że grają wszyscy, a tak czy inaczej wygrywa hegemon, czyli Niemcy, które dzięki Unii i wspólnej walucie pozostają największym na świecie eksporterem oraz cieszą się nadwyżkami na rachunku bieżącym, w handlu i narodowym budżecie. Nam pozostaje uparta gra zespołowo w ramach Grupy Wyszehradzkiej i Trójmorza pod okiem renomowanego trenera za oceanu…

Jerzy Bielewicz

Więcej informacji i komentarzy o polskiej gospodarce i sektorze finansowym znajdziesz w bieżącym wydaniu „Gazety Bankowej” do kupienia w kioskach i salonach prasowych

Gazeta Bankowa” dostępna jest także jako e-wydanie, także na iOS i Android – szczegóły na http://www.gb.pl/e-wydanie-gb.html

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze