Informacje

Ponad połowa firm czeka na zapłatę ponad 60 dni

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 15 maja 2019, 13:46

  • Powiększ tekst

Odsetek firm skarżących się na problemy z uzyskaniem płatności od kontrahentów wzrósł w II kwartale - obecnie o opóźnieniach przekraczających 60 dni w ostatnich sześciu miesiącach mówi 52%, wynika z badania dla BIG InfoMonitor przeprowadzonego na mikro, małych i średnich przedsiębiorstwach.

Tym razem na czele branż z największymi kłopotami znów jest transport, ale jeszcze gorzej sytuacja wygląda w handlu.

Opóźnienia płatnicze uderzają w firmy, ograniczają płynność, inwestycje, zatrudnienie i rozwój. Najbardziej oczywistą konsekwencją są problemy z regulowaniem własnych zobowiązań, co sprawia, że opóźnione płatności dalej rozprzestrzeniają się w łańcuchu dostaw. Niemal co piąta firma jest przekonana, że miałaby obroty wyższe o co najmniej 30%, gdyby nie kłopoty ze ściąganiem należności - czytamy w komunikacie.

Z przeprowadzanego co kwartał badania wśród 500 mikro-, małych i średnich firm handlujących z odroczonym terminem płatności wynika, że w II kwartale kłopoty z odzyskiwaniem należności przez ponad 60 dni zgłaszało 52% przedsiębiorstw. Na początku roku takiej odpowiedzi udzielało 49,4% badanych. Sytuacja uległa więc nieznacznemu pogorszeniu, podano.

Gdy weźmiemy pod uwagę opóźnienia wynoszące od 31 do 60 dni, problem dotyczy nawet 58% firm, a mowa tu o opóźnieniach w ściąganiu należności w ostatnich sześciu miesiącach. Opóźnienia wzajemnych rozliczeń to swoisty rynkowy standard, który negatywnie odbija się na polskiej gospodarce - powiedział prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak, cytowany w materiale.

Tylko do bazy BIG InfoMonitor z powodu przeterminowanych płatności poszkodowani kontrahenci wpisali 240 tys. firm. Nieuregulowane w terminie płatności wynikające z transakcji handlowych oraz przeterminowanych o min. 30 dni kredytów, co widać w Biurze Informacji Kredytowej, ma razem prawie 296 tys. przedsiębiorstw. Ich łączne zaległości pozakredytowe i kredytowe wynoszą niemal 29,6 mld zł, wskazano także.

Badania pokazują również, że w II kwartale najgorzej wygląda sytuacja w branżach handlowej i transportowej. Kwartał wcześniej najczęściej skarżyły się firmy transportowe i budowlane.

Problemowi zamierza zaradzić Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Prace nad przygotowanym przez resort projektem ustawy o ograniczaniu zatorów płatniczych w gospodarce właśnie się zakończyły. We wtorek przyjął go rząd, przypomniano.

Nowe przepisy skupiają się na największych nieuczciwych dłużnikach, których przeterminowane zobowiązania przekraczają 60 dni (tyle według ustawy wynosi maksymalny termin płatności). Firmy z obrotem przekraczającym 50 mln euro rocznie będą raportować do MPiT swoje praktyki płatnicze. Po raz pierwszy zrobią to za rok 2020. Informacje zostaną podane w 2021 r. do publicznej wiadomości. Do walki z zatorami włączony zostanie również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Jeżeli okaże się, że skumulowane długi firmy w ciągu trzech miesięcy przekroczą 5 mln zł, urząd będzie mógł ukarać dłużnika. UOKIK ma prawo sprawdzać ostatnie dwa lata i wybrać, które trzy miesiące skontroluje, aby dłużnicy nie mogli manipulować długami w celu ucieczki przed karą. Do wyliczenia kary posłuży specjalny wzór, w którym pod uwagę brane są wysokość łącznego przeterminowanego zadłużenia oraz okres zwłoki. Jeśli ten sam przedsiębiorca narazi się na karę ponownie, następnym razem jej wysokość będzie wyższa o 50%. Jednocześnie prezes UOKiK odstąpi od wymierzenia kary, jeśli kontrolowana firma sama jest ofiarą zatorów płatniczych i wartość świadczeń, do których zapłaty obowiązany jest podmiot w danym okresie jest równa lub mniejsza od wartości świadczeń nieotrzymanych z tytułu transakcji handlowych, wskazano.

Więcej uwagi poświęconej dużym firmom i ich praktykom płatniczym to dobry krok. Z naszych badań wynika bowiem, że firmy średnie, które najintensywniej handlują z dużymi przedsiębiorstwami, najczęściej skarżą się na opóźnione płatności od kontrahentów. Ze względu na skalę działania średnie przedsiębiorstwa (zatrudniają od 50 do 249 osób) nierzadko mogą lepiej radzić sobie z zarządzeniem problemem niż mniejsze firmy, gdzie już brak jednej czy dwóch sporych płatności może sprawić, że firma stanie na skraju bankructwa. Ale jeśli średnim przedsiębiorstwom pieniądze za usługi i towary szybciej wpłyną na konto, to jest szansa, że przełoży się to również na poprawę ich płatności wobec własnych mniejszych dostawców - dodał Grzelczak.

Projekt wprowadza też „ulgę” na złe długi w podatkach PIT oraz CIT, na wzór obowiązującej w VAT. Dzięki niej wierzyciel, który nie otrzyma zapłaty, nie będzie musiał doliczać nieotrzymanej kwoty do podstawy opodatkowania i w efekcie zapłaci niższy podatek. Nieuczciwy dłużnik będzie natomiast zobowiązany do wliczenia nieopłaconej faktury do podstawy opodatkowania. Straci też możliwość wrzucania w koszty niezapłaconego zobowiązania. Wszystko pod warunkiem, że wierzytelność nie została uregulowana lub zbyta w ciągu 90 dni. To rozwiązanie cieszy się poparciem 61% badanych przez BIG InfoMonitor mikro-, małych i średnich firm, stwierdzono.

Nowelizacja zmienia również ustawę o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, m.in. podwyższa o 2 pkt. proc. wysokość odsetek ustawowych, a rekompensatę za koszty odzyskiwania należności ustala od 40 do 100 euro, w zależności od wielkości długu (obecnie jest 40 euro). Może to wpłynąć na poprawę świadomości przedsiębiorców o istnieniu tego rodzaju przepisów. Obecnie z ustawy obowiązującej od 2013 r. korzystają nieliczni, z badań Keralla Research dla BIG InfoMonitor wynika, że mniej niż 18% firm - czytamy dalej.

Niemal co dziesiąty przedsiębiorca przyznaje, że w ogóle nie wie o takiej ustawie. Ale głównym problemem przy jej zastosowaniu są jednak obawy, że obróci się to przeciwko nim. 37% ankietowanych jest przekonanych, że jeśli zaczną naliczać odsetki i opłaty karne za windykację, na co pozwala ustawa, zepsują relacje z kontrahentem. Kolejnych 6% już mówi o zaprzestaniu stosowania ustawy ze względu na pogorszenie współpracy z kontrahentem, a blisko 12% badanych nie wierzy w skuteczność tych rozwiązań, dodano.

Wszystko dlatego, że przedsiębiorcy koncentrują się na utrzymaniu dobrych stosunków z partnerami biznesowymi, od których zależą ich zamówienia, i boją się upominać o pieniądze. Gdy pojawiają się kłopoty z płatnością, tylko jedna na dziewięć firm decyduje się na reakcję. Pozostałe biernie czekają na przelew. Te odpowiedzi najlepiej pokazują, że szansę na poprawę sytuacji dają wyłącznie motywujące do solidności płatniczej działania organów państwa. Zaproponowane zmiany można ocenić pozytywnie, ale niezwykle ważne jest, jak przepisy będą funkcjonowały w praktyce” - podsumował Grzelczak.

(ISBnews)SzSz

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych