Informacje

Prof. Zdzisław Krasnodębski:  skoro Polacy chcą dostać do 2027 roku te 170 mld euro, to muszą sobie zdawać sprawę, że dostają to od instytucji unijnych / autor: Fratria / Andrzej Wiktor
Prof. Zdzisław Krasnodębski: skoro Polacy chcą dostać do 2027 roku te 170 mld euro, to muszą sobie zdawać sprawę, że dostają to od instytucji unijnych / autor: Fratria / Andrzej Wiktor

WYWIAD

Unia wystawi rachunek za 170 mld euro

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 1 sierpnia 2020, 15:33

  • 9
  • Powiększ tekst

Członkostwo w Unii przynosi nam korzyści, ale Unia ewoluując zaczyna nam wystawiać za nie coraz większy rachunek w formie politycznego i kulturowego podporządkowania. (…) Nie powinniśmy mieć żadnych złudzeń co do tego, jaka dziś dominuje w instytucjach unijnych ideologia. To jest oczywiście pewna radykalna interpretacja wartości europejskich i praw człowieka, która nadaje im zupełnie inny sens niż ten, który my bronimy. (…) skoro Polacy chcą dostać do 2027 roku te 170 mld euro, to muszą sobie zdawać sprawę, że dostają to od instytucji unijnych, w których tego rodzaju ideologia jest dominująca - i którą chce się uczynić obowiązującą. (…) Jeżeli Polacy tego nie zrozumieją, to raczej przegramy w tej walce. (…) trend kulturowy i polityczny jest w Unii bardzo nam niesprzyjający.— mówi portalowi wPolityce.pl prof. Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany PiS w rozmowie z Anną Wiejak.

Prof. Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany PiS, udzielił obszernego wywiadu na temat politycznej i ekonomicznej gry, która z udziałem Polski toczy się w Unii Europejskiej. Poniżej prezentujemy wybrane wątki tej rozmowy.

Nie powinniśmy mieć żadnych złudzeń co do tego, jaka dziś dominuje w instytucjach unijnych ideologia. To jest oczywiście pewna radykalna interpretacja wartości europejskich i praw człowieka, która nadaje im zupełnie inny sens niż ten, który my bronimy. Te siły, które ideologicznie obecnie dominują w Europie, nie spoczną w walce o realizację swoich celów. A Polska jest dla nich przeszkodą - ocenia rozmówca wPolityce.pl.

 Jak długo jeszcze jesteśmy chronieni przez traktaty, przez ich twarde zapisy, które też są oczywiście rozmywane i naginane, jak długo jest jeszcze zasada jednomyślności, tak długo możemy skutecznie bronić się przeciw tej ideologicznej ofensywie, przeciwko tej hunwejbińskiej inwazji - podkreśla prof. Krasnodębski.

Ale przypomnę, że po ostatnim szczycie Rady Europejskiej od razu podniosły się głosy, że jego przebieg pokazuje, że trzeba przede wszystkim znieść zasadę jednomyślności w UE. Jeżeli zostanie przyjęta zasada większości, to wówczas będziemy musieli się de facto poddać dyktatowi. No, ale skoro Polacy chcą dostać do 2027 roku te 170 mld euro, to muszą sobie zdawać sprawę, że dostają to od instytucji unijnych, w których tego rodzaju ideologia jest dominująca - i którą chce się uczynić obowiązującą – stawia diagnozę eurodeputowany PiS.

Na uwagę dziennikarki portalu wPolityce.pl, że fundusze z instytucji unijnych pochodzą z naszych składek i mamy prawo czegoś oczekiwać w tym momencie prof. Krasnodębski odpowiada:

Mamy prawo, ale nie mamy większości. Płacimy składki, ale dostajemy więcej niż płacimy. System wychowania, sprawy wartości, sprawy kulturowe nie są w kompetencjach instytucji unijnych, jeżeli bierzemy traktaty literalnie, natomiast realnie, politycznie coraz bardziej staje się ich kompetencją.

I tak się interpretuje to, czym jest demokracja, że nawet jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wygrało siedem razy wybory demokratyczne, to i tak uważa się, że rząd nie ma prawdziwej legitymizacji demokratycznej, a przynajmniej się tą legitymizację podważa – podkreśla prof. Zdzisław Krasnodębski.

Na ile realne jest zagrożenie, że środowiskom lewicowym w UE uda się doprowadzić do zniesienia tej zasady jednomyślności? - pyta dziennikarka wPolityce.pl 

Eurodeputowany PiS tłumaczy: Na szczęście po to, żeby znieść zasadę jednomyślności, trzeba jednomyślności i zmiany traktatów. Ale zasada jednomyślności obowiązuje teraz tylko w niektórych, najbardziej strategicznych kwestiach. Natomiast obecny sposób głosowania większościowego, przyjęty w wyniku traktatu lizbońskiego, zmniejszył bardzo siłę naszego głosu. Co więcej w wyniku brexitu nastąpiło jeszcze obniżenie naszych możliwości tworzenia mniejszości blokującej. Poszerzanie podejmowania decyzji drogą kwalifikowanej większości jest bardzo niebezpieczną tendencją. W dodatku np. w mechanizmie praworządności proponowanym przez KE miano by stosować zasadę odwróconej większości – a więc potrzebna byłaby większość do zablokowania stwierdzenia naruszenia praworządności, a nie do jego zablokowania.(…)

Absurd goni absurd. Pytanie tylko, jak się bronić? Środki prawne jak na razie zawodzą – zauważa portal wPolityce.

Bronić można się tylko wtedy, kiedy ma się siłę, ponieważ w polityce ostatecznie rozstrzyga siła. Siła w UE nie jest klasyczną siłą, twardą, jak kiedyś była za dawnych czasów, kiedy polityka europejska toczyła się w ostatecznej instancji środkami militarnymi, lecz siła miękka - możliwość tworzenia koalicji, siła gospodarcza i ideowa, spoistość wewnętrzna społeczeństwa. My akurat jesteśmy bardzo podzieleni, co nas oczywiście osłabia i zachęca do ataków. Też nie jesteśmy najsilniejszym państwem pod względem gospodarczym. Ideowo mało jesteśmy ekspansywni i jesteśmy w mniejszości. Nec Hercules contra plures. Taka jest realność geopolityczna współczesnej Europy - ocenia prof. Krasnodębski.

Przepraszam, że dokonam pewnego porównania, które wywoła na pewno oburzenie naszych euroentuzjastów. Gdy do 1989 r byliśmy peryferiami imperium sowieckiego, to też musieliśmy chcąc nie chcąc akceptować jego ideologię, choć w ramach liberalizacji pozwolono nam od 1956 r na „polską drogę do socjalizmu”, a potem powoli poszerzaliśmy zakres naszych wolności, naszej suwerenności. Teraz na naszych oczach kształtuje się w Europie pewien rodzaj ponadnarodowego tworu politycznego, który oczywiście jest nieporównywalnie lepszy od tamtego brutalnego imperium. Jest tworem miękkim, liberalnym, ciągle jeszcze wewnątrz spluralizowanym, ale coraz bardziej przypominającym imperium. I jak każde imperium ma on swoją misję, ideologię, swoje zasady ustrojowe, które narzuca swoim peryferiom, choć jednocześnie pozwala się im - przynajmniej niektórym z nich – rozwijać gospodarczo, choć chroni także wspólne interesy i nie jest pozbawione poczucia solidarności – diagnozuje prof. Zdzisław Krasnodębski.

Członkostwo w Unii przynosi nam korzyści, ale Unia ewoluując zaczyna nam wystawiać za nie coraz większy rachunek w formie politycznego i kulturowego podporządkowania. Jeżeli Polacy tego nie zrozumieją, to raczej przegramy w tej walce. Albowiem pierwszym warunkiem skutecznej obrony, jest dobre rozpoznanie sytuacji - podsumowuje prof. Zdzisław Krasnodebski rozmowę przeprowadzoną dla portalu wPolityce.pl przez Annę Wiejak.

»» Całą rozmowę z prof. Zdzisławem Krasnodębskim czytaj na portalu wPolityce.pl:

WYWIAD. Prof. Krasnodębski: UE przypomina imperium. Ma swoją misję, ideologię i zasady ustrojowe, które narzuca swoim peryferiom

Oprac. sek

Powiązane tematy

Komentarze