Informacje

Mińsk. Białoruś / autor: PAP/EPA
Mińsk. Białoruś / autor: PAP/EPA

Białoruś. Represje wobec dziennikarzy

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 26 września 2020, 17:31

  • 1
  • Powiększ tekst

Jahor Marcinowicz, redaktor naczelny białoruskiego portalu „Nasza Niwa” był namawiany do opuszczenia kraju. Podczas sobotnich protestów zatrzymano cztery dziennikarki.

Przedstawiciel MSW pytał, dlaczego nie chcę wyjechać z kraju jak Swiatłana Cichanouska – powiedział w sobotę po wyjściu z aresztu Jahor Marcinowicz, naczelny niezależnego portalu Nasza Niwa. Jest podejrzany w sprawie o zniesławienie i czeka na proces za udział w nielegalnej akcji.

CZYTAJ TEŻ: Zjednoczona Prawica: umowa koalicyjna podpisana

Został zatrzymany w środę na trzy dni po rewizji w swoim mieszkaniu. Ma status podejrzanego w sprawie karnej o zniesławienie wiceministra spraw wewnętrznych Alaksandra Barsukoua. Jeden z rozmówców Naszej Niwy, didżej Uładź Sakałouski, powiedział w wywiadzie, że rozpoznał wiceministra w mężczyźnie, który bił go w czasie pobytu w areszcie.

„(Rozmówca z MSW) powiedział, że możemy się dogadać – ja powiem, kto dał informację o Barsukowie i dostanę status świadka” – opowiadał Marcinowicz. Jak dodał, śledczy pytali także, ile mu zapłacono za oczernianie Barsukoua i ile zapłacono za to jego rozmówcy.

CZYTAJ TEŻ: Wicepremier Jadwiga Emilewicz odchodzi z rządu

Na swoim profilu na Facebooku Maricnowicz napisał, że śledczy pytali go m.in., ile on zapłacił Sakałouskiemu za jego sensacyjne wyznania.

Marcinowicz powiedział, że mu nie grożono, a „warunki w areszcie są lepsze niż miesiąc temu, nie ma bicia”.

W sprawie o zniesławienie redaktor Naszej Niwy pozostaje w statusie podejrzanego. Oprócz tego w poniedziałek ma się stawić na procesie dotyczącym „udziału w nielegalnej akcji masowej”.

CZYTAJ TEŻ: Brazylia: Volkswagen wypłaci odszkodowania

O zatrzymaniu co najmniej czterech dziennikarek białoruskich mediów niezależnych podczas sobotniego protestu kobiet w Mińsku poinformowały ich redakcje. Są to reporterki telewizji Biełsat, Naszej Niwy, portalu TUT.by i Euroradia.

W czasie protestu zatrzymano Maryję Wajtowicz z Euroradia, Alaksandrę Elbaum z TUT.by, Maryję Hryc z Biełsatu i Kaciarynę Karpicką z Naszej Niwy.

Wcześniej na krótko zatrzymano jeszcze jedną reporterkę Euroradia, Julię Matuzawą, jednak po kilkunastu minutach została ona wypuszczona. Wszystkie reporterki były w kamizelkach z napisem „Press”.

Protest nagrywała również ekipa rosyjskiej telewizji RT i nieoznakowana ekipa telewizyjna, najpewniej z telewizji państwowej. Nie ma informacji o tym, by ktokolwiek z tych dziennikarzy został zatrzymany.

Ogółem podczas protestu zatrzymano już co najmniej 46 osób – tyle nazwisk zebrało centrum praw człowieka Wiasna.

Nie uniknęli zatrzymania muzycy, którzy w przejściu podziemnym grali piosenki rosyjskiego rockmana Wiktora Coja i „Mury” Jacka Kaczmarskiego.

PAP/RO

Powiązane tematy

Komentarze