Informacje

PGE sprzeciwia się „dzikiej” transformacji

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 21 kwietnia 2021, 16:11

  • 0
  • Powiększ tekst

Europejski Zielony Ład ma szansę umożliwić wielu krajom, w tym Polsce, trwałą przemianę miksu energetycznego. Będzie to jednak trudne w sytuacji, gdy niektóre państwa UE wymuszają wdrożenie zmian przeczących idei sprawiedliwej transformacji

6 kwietnia złożono w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej polską odpowiedź w sprawie wniosku o natychmiastowe zamknięcie należącej do PGE kopalni węgla brunatnego w Turowie. Sęk w tym, że takie żądania jak te, które formułują we wniosku Czechy mogą być groźnym precedensem, niosącym ryzyko „dzikiej” transformacji energetycznej. Chaos wynikający z takich działań stoi w sprzeczności ze sprawiedliwą ideą transformacji, promowaną przez Komisję Europejską. Międzynarodowa batalia prawna wytoczona przez czeskie władze w sprawie przyszłości kompleksu energetycznego PGE GiEK w Turowie, stanowi zagrożenie dla przyszłości Europejskiego Zielonego Ładu.

Forsowane przez czeski rząd żądanie zamknięcia kopalni oraz skarga do TSUE niosą też poważne ryzyko zapaści polskiego systemu elektroenergetycznego, a także kryzysu całego regionu w Polsce przy granicy z Czechami i Niemcami.

Pamiętajmy - groźba ta dotyczy kompleksu energetycznego dostarczającego do 7 proc. energii zużywanej w Polsce, trafiającej do 3 mln gospodarstw domowych. Zamknięcie kopalni oznacza w praktyce wyłączenie również elektrowni w Turowie, a w efekcie zagraża bytowi nawet 80 tysięcy Polaków, którzy stracą środki do życia. Trwające przed Trybunałem postępowania są konsekwencją przyznania PGE GiEK koncesji, wydanej rok temu przez polskie Ministerstwo Klimatu. Koncesja przedłużająca działanie kopalni została wydana w zgodzie z polskim i europejskim prawem, po trwających kilka lat konsultacjach transgranicznych z Czechami i Niemcami, co pokazuje, iż w tym obszarze mamy do czynienia nie tylko z decyzją zgodną z prawem, ale też - w pełni przejrzystą.

Potwierdza to prezes zarządu PGE GiEK, Wioletta Czemiel-Grzybowska: „Dzika” transformacja energetyczna jest skrajnie niebezpieczna i stoi w sprzeczności z planowaną, stabilną i sprawiedliwą transformacją, przewidzianą przez Unię Europejską w ramach Zielonego Ładu. Mimo że mechanizmy jego wdrażania wciąż jeszcze są przedmiotem negocjacji przywódców UE, w centrum międzynarodowych oskarżeń znalazła tylko jedna polska kopalnia. Choć należy ona do najmniejszych w całym regionie - zdominowanym przez odkrywki czeskie i niemieckie - to właśnie Turów może się stać symbolem rodzącej się, rażącej niesprawiedliwości. Niekontrolowany i natychmiastowy upadek kompleksu energetycznego nieuchronnie doprowadzi do zniszczenia społeczności całego regionu. Tymczasem odległe o raptem kilkadziesiąt kilometrów, wielokrotnie większe kopalnie działające na terenie Czech i Niemiec, znacznie silniej oddziałują na środowisko i lokalne społeczności”.

Jakie argumenty formułują autorzy skargi?

Przede wszystkim chodzić ma o rzekomo nierzetelnie przygotowywane opracowania środowiskowe, a także naruszenie interesów obywateli Czech. Zdaniem skarżących, kopalnia w Turowie negatywnie wpływa na regiony przygraniczne, w szczególności na obniżenie poziomu wód i powstawanie osuwisk na terenie Czech. Jednocześnie w uzasadnieniu podkreślono, że elektrownia zasilana dotychczas węglem z kopalni w Turowie, może nadal funkcjonować po jej zamknięciu, dzięki dostawom surowca importowanego np. z czeskich lub niemieckich kopalni. W argumentacji podnoszono również nieprawdziwy zarzut, że kopalnia w Turowie ma być rozbudowana.

Dyrektor kopalni w Turowie, Sławomir Wochna, punktuje te rewelacje: „Zarzuty pod adresem Polski i kopalni w Turowie stanowią zbiór nieprawdziwych lub zmanipulowanych tez, które wielokrotnie pojawiały się już na etapie starań o koncesję. Od kilkudziesięciu lat nie było żadnego planu rozbudowy kopalni – jest dokładnie odwrotnie, ponieważ obszar górniczy stale się kurczy i już ponad połowa terenu objętego koncesją z 1994 roku została trwale wyłączona z wydobycia. Starania o przedłużenie koncesji trwały ponad 6 lat. W tym czasie udzieliliśmy odpowiedzi na tysiące pytań zgłaszanych przez stronę czeską i  niemiecką w ramach konsultacji transgranicznych. Zgodnie z obowiązującym prawem uwzględniono w postępowaniu stanowiska wszystkich zainteresowanych stron. Choć nie ma dowodów wskazujących na wpływ kopalni na deficyt wody w Czechach, od wielu lat prowadzimy ścisły monitoring poziomu wód w ponad 500 odwiertach po wszystkich stronach granicy. Z własnej woli kończymy właśnie dodatkowo budowę podziemnego ekranu przeciwfiltracyjnego, powstrzymującego ewentualny przepływ wody z terytorium Czech na głębokości od 60 do 110 m”.

Swoje stanowisko wyraziło też PGE GiEK, wskazując, iż skargi złożone do TSUE mogą świadczyć o przedkładaniu interesów narodowych ponad ustalenia wypracowane w ramach Europejskiego Zielonego Ładu. Mają, zdaniem spółki, prowadzić do: „Nierównego traktowania polskiej kopalni węgla brunatnego w Turowie, której skala oddziaływania na środowisko jest bez porównania mniejsza, niż wciąż czynne i o wiele większe kopalnie funkcjonujące na terenie Czech i w Niemczech.”

Co gorsza, międzynarodowe wysiłki skierowane przeciwko kompleksowi w Turowie mogą utrudniać podejmowanie w Polsce działań mających na celu przekonanie opinii publicznej do akceptacji Zielonego Ładu i aktywnego udziału w jego realizacji.

Sama Grupa PGE, jak również kompleks energetyczny w Turowie przystąpiły już do realizacji założeń, wynikających z zobowiązań klimatycznych, podejmowanych przez państwa Unii Europejskiej. „Realizacja Zielonego Ładu wymaga w najbliższych latach ogromnych nakładów inwestycyjnych, a także długofalowych planów modernizacji sektora elektroenergetycznego. Plany te muszą uwzględniać odmienne w różnych krajach modele rozwoju energetyki oraz tempo wdrażania sprawiedliwej transformacji, która – zgodnie z założeniami Komisji Europejskiej – powinna odbywać się w sposób bezpieczny i sprawiedliwy dla objętych nią regionów” - informuje PGE w oficjalnym stanowisku.

Miejmy nadzieję, że sprawa znajdzie swój szczęśliwy finał, a widmo „dzikiej” transformacji energetycznej zniknie, zastąpione dialogiem i rzetelną pracą na rzecz koherentnych zmian w całej UE.

Arkady Saulski

Tekst powstał we współpracy z PGE

Powiązane tematy

Komentarze