Opinie

Siedziba resortu skarbu państwa w Warszawie przy ul. Kruczej, fot. http://bip2.msp.gov.pl/
Siedziba resortu skarbu państwa w Warszawie przy ul. Kruczej, fot. http://bip2.msp.gov.pl/

Skarb Państwa w niebezpieczeństwie

Janusz Szewczak

Janusz Szewczak

polski analityk gospodarczy, nauczyciel akademicki i publicysta, poseł na Sejm VIII kadencji

  • Opublikowano: 12 lutego 2015, 22:37

    Aktualizacja: 12 lutego 2015, 22:38

  • Powiększ tekst

W świetle informacji ujawnionych przez red. A.Gargas i red. C. Gmyza w Telewizji Republika znany bloger Trust and Control zadaje fundamentalne pytanie „Po co nam CBA, takie CBA?” i czy informacje przekazywane biuru są wykorzystywane właściwie, w sposób zgodny z ustawą, czy tez trafiają do niej, niczym do głębokiej studni. W tym kontekście chciałem przypomnieć tekst jaki ukazał się 28 czerwca 2014 r. w portalu stefczyk.info, a więc rok temu.

Czy po ostatnich taśmach hańby węglowy „Robin Hood” Marek Falenta, sympatyk PO pociągnie za sobą na dno szeryfa z ulicy Mysiej i jego drużynę? Polska nigdy nie miała szczęścia do ministrów Skarbu Państwa, ani do dbałości wysokich urzędników państwowych, o interes narodowy i majątek SP.

Mieliśmy za to takich - pożal się Boże - „geniuszy prywatyzacyjnych”, jak choćby Waldemar Kuczyński, Janusz Lewandowski, Emil Wąsacz czy Aleksander Grad, ale takich „fachowców” jak obecna ekipa PO w MSP, nikt już chyba nie przebije. Widać, że nawet te resztki majątku narodowego są w poważnym niebezpieczeństwie, są źle nadzorowane, często traktowane jak prywatny folwark - branie na klatę miliona dolarów czy pomaganie w wygraniu wyborów milionami złotych. Ze Stajnią Augiasza jaką jest dziś, nie tylko Polskie Państwo, ale i sam Skarb Państwa.

Całe szefostwo MSP, na czele z ministrem Włodzimierzem Karpińskim, który jak sam przyznaje „nie jest super menedżerem i dba o to, by premierowi dostarczać paliwa, a instrukcje nominacyjne na członków zarządów czy rad nadzorczych spółek SP dostaje z samych wierchów” - powinno zostać natychmiast odwołane.

W normalnym państwie to powinien być dopiero początek kłopotów wysokich urzędników MSP, zwłaszcza: Włodzimierza Karpińskiego, Pawła Tamborskiego, Rafała Baniaka czy Zdzisława Gawlika w związku z ich, jak to określają niektórzy z nich „sporadycznymi kontaktami biznesowo-towarzyskimi”, a tak naprawdę rosnącymi podejrzeniami o narażanie na kompromitację i szwank interesów Skarbu Państwa.

To w stosunku do powierzonego do nadzorowania mienia Skarbu Państwa, takiego jak: LOT, Stocznia Gdańska czy wreszcie Polimex, używa się określenia „syfy”. Mimo, że wiceszef MSP Baniak zaprzecza, to należałoby jednak natychmiast przy pomocy właściwych instytucji wymiaru sprawiedliwości, jak i służb ustalić czy prawdziwa jest informacja podejrzanego w aferze taśmowej właściciela firmy Składy Węgla, o propozycji kupna firmy ze strony wiceszefa MSP Baniaka.

Czy rzeczywiście padła, bo jeśli tak to byłaby to gigantyczna afera, niezbity argument, na rzecz tzw. układu zamkniętego, działania mafii węglowej na Śląsku, ale również konkretnego przestępstwa ze strony wysokiego urzędnika państwowego i to zarówno z art. 231 kk czyli nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, jak i art. 296 kk czyli nadużycia zaufania i udzielonych uprawnień, a to oznaczałoby poważne przestępstwo przeciwko obrotowi gospodarczemu, które przy szkodzie wielkich rozmiarów zagrożone jest nawet karą do lat 10-ciu, a nie jak nielegalne podsłuchy, zaledwie karą do 2 lat.

Należałoby również jak najszybciej wyjaśnić, kto był adresatem i nadawcą sms-ów „Rafał wygraliście”.

W końcu kodeks karny mówi o obowiązkach funkcjonariusza publicznego, jeśli ten np. pozyskałby informację o nieprawidłowościach czy wręcz naruszeniu prawa.

I choć szef MSP Karpiński w kontekście nagranej rozmowy o zaniżanych cenach paliw przed wyborami w 2011r. wygranych przez PO stwierdza bezdyskusyjnie „wszystkie chwyty dozwolone”, to wydaje się jednak, że bezpieczeństwo ekonomiczne, interes SP, w tym prawidłowy nadzór nad spółkami SP powinien być całkowicie zgodny z prawem, a to prawo powinno być równe dla wszystkich.

Dodatkowo w świetle zasadniczych kontrowersji dotyczących ostatnich prywatyzacji wydaje się, że obecne kierownictwo MSP nie tylko straciło resztki wiarygodności, ale też może nie być w stanie zachować pełnej bezstronności w planowanych prywatyzacjach i podejmowanych decyzjach.

Wydaje się również, że obecna ekipa może nie gwarantować już zapewnienia pełnego bezpieczeństwa ekonomicznego i skutecznej ochrony interesów SP. Ci ludzie będą bowiem wystawieni na niebezpieczeństwo szantażu, ulegania sugestiom i niedozwolonej presji na zarzuty mediów i opozycji. Nikt już nie uwierzy, że kolejne prywatyzacje nie są dziełem wcześniej podjętych deali.

W tym przypadku, nie chodzi o rynsztokowy język i myślowe skróty, ale o wielką kasę. i choć premier Donald Tusk twierdzi, że jest „dość twardy” i że będzie „wyjaśniał konsekwentnie aferę”, to wydaje się, że to jedynie twardość plasteliny i nie można tych słów brać na poważnie. Mimo wszystko dymisje w MSP powinny potoczyć się lawinowo. Nowe sensacyjne informacje stawiają pod wielkim znakiem zapytania sensowność i autentyczność walki z korupcją III RP i równego traktowania obywateli, a więc przestrzegania polskiej Konstytucji.”

Jak widać po roku stare widma wracają. Aż strach pomyśleć, że niektóre polskie prywatyzacje mogłyby mieć jakiś związek z ostatnimi sensacyjnymi informacjami o kontach bankowych na setki milionów dolarów w banku HSBC...

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych