Analizy

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com

Rynek zaczyna obawiać się ropy i danych z USA

Kamil Cisowski Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

  • Opublikowano: 7 października 2022, 11:20

  • 0
  • Powiększ tekst

Świetnie zapowiadająca się czwartkowa sesja okazała się niestety rozczarowaniem

Krótko po otwarciu rynki europejskie zaczęły spadać, a chociaż przecena nie była niezwykle gwałtowna to bardzo systematyczna i trwała niemal do końca dnia. W dużej mierze wyglądało to, jakby rynek nagle przebudził się co do skutków środowego posiedzenia OPEC i perspektyw dalszych wzrostów cen ropy, w czym zapewne pomagał fakt, że ceny Brent przetestowały w nocy poziom 95 $/b, a Goldman Sachs podniosło prognozy na koniec roku. W jakiejś części narastającą w czwartek ostrożność kładziemy też na karby obaw, że dzisiejsze dane z rynku pracy niekoniecznie potwierdzą dominującą w tym tygodniu narrację o zbliżającym się złagodzeniu retoryki Fed. Wczorajszy większy od oczekiwań wzrost nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (219 tys. vs. 190 tys. przed tygodniem) całkowicie wpisuje się w początek pogorszenia na rynku pracy, ale podobnie jak wcześniejszy niezwykły spadek liczby ofert pracy w badaniu JOLTS ma charakter wyprzedzający i nie musi się przekładać na to, co zobaczymy dzisiaj w publikacji BLS. Rynek obligacji znalazł się wczoraj pod silną presją, rentowności długu rosły wyraźnie po obu stronach Atlantyku i przyniosło to niestety wyraźny efekt. Główne indeksy europejskie korygowały się od 0,37% (DAX) do 1,03% (FTSE MiB).

WIG20 spadł o 0,09%, mWIG40 wzrósł o 1,13%, a sWIG80 o 0,57%. Zmienność na większości spółek głównego indeksu nie była duża, większe niż dwuprocentowe zmiany notowały tylko LPP (+3,05%) i Cyfrowy Polsat (-4,73%). Na wspomnienie zasługuje Livechat, który po dobrych wynikach i pozytywnej rekomendacji Haitong Bank zamykał dzień zwyżką o 10,58%, będąc głównym motorem dla indeksu średnich spółek. Najważniejszym punktem dnia na polskim rynku była konferencja prezesa NBP, którą niestety należy ocenić jako niepowodzenie. Silne osłabienie złotego i wyraźnie większy niż na innych rynkach wzrost rentowności długu długoterminowego sugerują nieprzekonującą retorykę Adama Glapińskiego odnośnie dalszych działań RPP. Zgodnie z oczekiwaniami prezes wskazał, że istotne znaczenie dla ewentualnych dalszych podwyżek będzie miała listopadowa projekcja, natomiast całość jego wystąpienia można podsumować jako deklarację, że RPP nie ma wpływu na inflację, która będzie zależała od cen regulowanych, tarcz inflacyjnych i polityki rządu. Nawet jeżeli to w dużej mierze prawda, niekoniecznie są to słowa, które powinny padać z ust szefa banku centralnego.

S&P500 spadło wczoraj o 1,02%, a NASDAW o 0,68%. Tak jak pisaliśmy powyżej, za pogorszenie nastrojów odpowiadała głównie presja na długu, którą wzmagali kolejni członkowie FOMC: R. Bostic, M. Daly, L. Mester i C. Waller. Ich wypowiedzi można podsumować jako deklarację, że zmienność na rynkach finansowych nie powstrzyma ich przed podwyżkami.

W godzinach porannych rynki azjatyckie się przeceniają, na lekkich minusach znajdują się także notowania kontraktów futures na amerykańskie i europejskie indeksy. Pierwsza część dnia może przynieść dużą nerwowość, ale jego finał będzie niemal w całości zależał od danych z amerykańskiego rynku pracy. Członkowie FOMC nie wykazują na razie żadnej skłonności, by łagodzić swoje nastawienie, jeżeli nagła wiara rynku w to, że może się to zmienić, ma zostać podtrzymana, musi uzyskać wsparcie w kluczowych danych makro – spadku dynamiki zatrudnienia i/lub niższej od konsensusu dynamice płac dzisiaj, poprawie w danych inflacyjnych w przyszłym tygodniu. Przynajmniej w drugiej kwestii trudno o wielki optymizm – raport nowcast oddziału Fed w Cleveland sugeruje spadek CPI zaledwie do 8,0% r/r przy utrzymaniu dynamiki inflacji bazowej na poziomie 6,6% r/r.

Kamil Cisowski Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

Powiązane tematy

Komentarze