Grenlandzki gambit Trumpa budzi obawy o wojnę handlową
Do czego zdążyliśmy już przywyknąć, Donald Trump w ciągu weekendu ponownie wywrócił do góry nogami globalne relacje handlowe, grożąc nałożeniem wyższych ceł na osiem europejskich krajów, które sprzeciwiają się przejęciu Grenlandii przez USA.
Kluczowe punkty:
• PLN ulega skromnemu osłabieniu po posiedzeniu RPP.
• Trump grozi cłami państwom oponującym przeciwko przejęciu Grenlandii.
• Wyższe cła mają wejść w życie w lutym.
• Dane z USA wskazują na niewielką liczbę zwolnień.
• Wskaźniki PMI w strefie euro powinny potwierdzić ożywienie.
• Brytyjska gospodarka odbija w listopadzie.
Amerykańskie cła dla Danii, Finlandii, Francji, Holandii, Niemiec, Norwegii, Szwecji i Wielkiej Brytanii mają zostać zwiększone o 10 pp., jeśli umowa ws. przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone nie zostanie zawarta do 1 lutego, a następnie o 15 pp., jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte przed 1 czerwca. Nie wiadomo, jak miałyby wyglądać dalsze działania Stanów Zjednoczonych. Trump nie pierwszy raz używa gróźb celnych jako taktyki negocjacyjnej i narzędzia przymusu, by przeforsować swoje racje na arenie międzynarodowej. Dania nie zamierza jednak sprzedawać wyspy, a inne europejskie kraje nie wydają się skłonne do przystania na żądania Trumpa.
Tym razem pierwsza reakcja na rynku walutowym była ograniczona i wciąż nie widać oznak, by handel „sell America” rozhulał się na nowo. Nie wyciągamy pochopnych wniosków. To nie pierwsza taka sytuacja – w większości przypadków Trump nie spełniał swoich gróźb, a nawet jeśli, to prędko się z nich wycofywał. Spodziewamy się powtórki, nieprzewidywalność administracji w Białym Domu oznacza jednak, że niczego nie możemy być pewni.
Nad Wisłą uwaga skupiła się na pierwszym w tym roku posiedzeniu RPP. Nie przyniosło ono rewelacji, ale utwierdziło rynki w przekonaniu, że przed nami kolejne obniżki stóp procentowych. W naszej opinii wsparło to w pewnym stopniu skromną wyprzedaż złotego.
Przed nami pierwsze dane makroekonomiczne za 2026 r. – wstępne wskaźniki PMI dla głównych gospodarek (piątek 23.01). Rynki powinny koncentrować się jednak przede wszystkim na doniesieniach dotyczących zaostrzenia wojny handlowej po obu stronach Atlantyku, przede wszystkim na reakcji Europy. Szczególnie wyczuleni będziemy na wszelkie oznaki powrotu trendu „sell America”, który obserwowaliśmy w kwietniu.
PLN
Choć ubiegłotygodniowe posiedzenie RPP – zgodnie z oczekiwaniami – nie przyniosło cięcia stóp procentowych, sygnały płynące z czwartkowej konferencji prasowej prezesa Adama Glapińskiego można uznać za umiarkowanie gołębie. Wsparło to w naszej opinii skromną wyprzedaż złotego – kurs EUR/PLN został w czwartkowe popołudnie wybity z bardzo ciasnego przedziału, w którym oscylował od początku roku. Podobnego ruchu nie odnotowaliśmy na pozostałych walutach regionu, co sugeruje, że kwestie krajowe odegrały kluczową rolę.
Czwartkowe wypowiedzi prezesa Glapińskiego nie były nadmiernie zawoalowane. Przyznał on, że istnieje przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych, prawdopodobnie do okolic 3,5 proc.. Choć nie stanowi to może większego zaskoczenia, mogło rozwiać wątpliwości największych sceptyków dotyczące perspektyw dalszego rozluźniania polityki monetarnej w Polsce. Fundamentalne znaczenie w owej kwestii ma ścieżka inflacji, która zgodnie z wypowiedziami prezesa ma kierować się w dół. Jednym z istotniejszych ryzyk w tym zakresie jest dynamika wynagrodzeń – czwartek (22.01) pokaże, na jakim poziomie znalazła się ona w grudniu.
EUR
Widzimy już wyraźnie oznaki tego, że potężna stymulacja fiskalna w Niemczech oddziałuje w pożądany sposób na aktywność gospodarczą w strefie euro. Produkcja przemysłowa w listopadzie zaskoczyła w górę, notując zdrowy wzrost rzędu 2,5 proc.. Nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby styczniowe wskaźniki PMI (piątek 23.01) wzbudziły podobny entuzjazm, co zakłada w tej chwili konsensus ekonomiczny.
Na wszelkie pozytywne zaskoczenia w danych euro powinno reagować umocnieniem. Warto jednak zaznaczyć, że obawy geopolityczne dotyczące Grenlandii i nowych amerykańskich ceł mogą mieć przez jakiś czas większą siłę oddziaływania. Główną obawą jest to, że najnowsze działania protekcjonistyczne USA zagrożą warunkom umowy handlowej między nimi a UE i wywołają wyniszczającą wojnę handlową, która przyniosłaby spustoszenie i zaszkodziła globalnemu wzrostowi. Mówi się, że Trump ostatecznie zawsze tchórzy i choć podejrzewamy, że ponownie tak będzie, póki do tego nie dojdzie – należy spodziewać się podwyższonej zmienności na rynkach.
USD
Dolar wykazuje się odpornością w obliczu obaw o degradację instytucjonalną w USA. Wiadomości o dochodzeniu karnym Trumpa względem prezesa FOMC Jerome’a Powella miały dotąd ograniczony wpływ na walutę – rynki prawdopodobnie nie spodziewają się, by sprawa ta zaszła znacznie dalej. Dobre dane makroekonomiczne i silne wyniki rynków akcji jak na razie wspierają dolara. Nowe deklaracje bezrobocia z ubiegłego tygodnia potwierdziły, że mimo ostatniego spadku w tworzeniu nowych miejsc pracy, liczba zwolnień pozostaje niska, Fed może więc jeszcze przez jakiś czas nie podejmować żadnych działań.
W kalendarzu na ten tydzień wyróżnia się raport dotyczący listopadowej inflacji PCE (czwartek 22.01). Najważniejszym czynnikiem w krótkim terminie będzie jednak raczej nowa fala niepewności w kontekście polityki handlowej. Nie wywołała ona jak dotąd istotnej reakcji rynków, a dolar utrzymał swoją pozycją, sytuacja może jednak ulec zmianie w mgnieniu oka, jeśli Trump dalej będzie próbował wymusić porozumienie w sprawie Grenlandii.
GBP
Ubiegły tydzień przyniósł w końcu pozytywne wieści dotyczące stanu brytyjskiej gospodarki pod postacią znacznych zaskoczeń w górę ostatnimi odczytami PKB i produkcji przemysłowej. Gospodarka radziła sobie w listopadzie zaskakująco dobrze mimo dużej niepewności otaczającej jesienny budżet. Nie dajemy się jednak ponieść emocjom – miesięczny PKB jest z reguły silnie zmienny, zaś niewielki spadek aktywności w październiku sugeruje, że gospodarka wzrosła w IV kwartale prawdopodobnie o zaledwie 0,1–0,2 proc., co w zasadzie odpowiada stagnacji. Mimo to rynki swap w dalszym ciągu odsuwają zakłady za kolejnymi cięciami stóp procentowych Banku Anglii (obniżka o 25 pb. jest wyceniania w pełni dopiero na czerwiec).
Najnowsze dane z brytyjskiego rynku pracy (wtorek 20.01) nabierają dodatkowego znaczenia, mają bowiem potwierdzić gwałtowny spadek tworzenia nowych miejsc pracy obserwowany w ostatnich miesiącach. Poza oficjalną stopą bezrobocia szczególnie istotna będzie dla nas zmiana liczby zatrudnionych w grudniu. Oczekiwany następnego dnia wzrost inflacji (środa 21.01) powinien potwierdzić słuszność ostrożnego podejścia Komitetu Polityki Pieniężnej do dalszego rozluźniania polityki monetarnej – jeśli tak się stanie, może to wesprzeć nieco funta.
Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk i Michał Jóźwiak – analitycy Ebury
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.