
Amerykański FED skłania do realizacji zysków
Seria dobrych danych z amerykańskiej gospodarki w końcówce piątkowej sesji zatrzymała falę spadku notowań warszawskich indeksów giełdowych, jednak powrót do tendencji wzrostowej będzie bardzo trudnym wyzwaniem dla byków.
Choć po giełdowym gongu indeks WIG20 wskazał ponad 1 proc. spadek, to skala deprecjacji notowań flagowego indeksu mogła okazać się o wiele większa, gdyby nie „koło ratunkowe” rzucone przez Amerykanów. Jak zwykle otuchą dla rynku okazały się najnowsze dane makro. Indeks ISM mierzący koniunkturę w usługach wskazał na wyraźne ożywienie w tym amerykańskim sektorze gospodarki, a pozytywną niespodziankę sprawiły dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku. W sektorze pozarolniczym przybyło natomiast 155 tys. nowych etatów, co także było wynikiem powyżej prognoz. Raport z rynku pracy nie jest specjalnie dobry, ale pokazuje poprawę, a to najważniejsze. W efekcie indeks grupujący 20 największych spółek zatrzymał się w rejonie 2601 pkt., notując ponad 1-proc. spadek.
Obecna fala słabości, która przetoczyła się przez giełdowe parkiety jest odpowiedzią rynku na zapowiedzi członków Fedu, którzy zasygnalizowali w swoim raporcie, że luzowanie ilościowe nie musi trwać aż do 2015 roku, a może zakończyć się wcześniej. Zaskoczeniem jest z pewnością fakt, że taką opinię wyraża więcej niż połowa członków Komitetu, gdyż obawy o skuteczność luzowania ilościowego jak dotąd wyrażała mniejszość. W konsekwencji, scenariusz przedwczesnego zakończenia łagodzenia polityki fiskalnej negatywnie wpłynął na ceny aktywów w Europie, w tym w Polsce i innych krajach z grona emerging markets.
Natomiast dane z Europy, tradycyjnie cieszyły się mniejszą popularnością wśród handlujących i nie miały dużego wpływu na przebieg notowań. Europejskie indeksy PMI dla usług za grudzień wykazały poprawę w pięciu przypadkach na siedem. Najwięcej emocji wzbudził odczyt wskaźnika dla Niemiec, który wzrósł do 52 pkt. z 49,7 pkt. w listopadzie, wracając powyżej granicznego poziomu 50 pkt. oddzielającego rozwój od recesji. To najwyższy odczyt od kwietnia 2012 roku. analogicznie indeksy PMI zostały też opublikowane m.in. dla Włoch (45,6 pkt.), Francji (45,2 pkt.) i całej strefy euro (47,8 pkt.). Na tle Niemiec wypadły one jednak blado. Sektory usług w tych państwach (i strefie euro) wciąż się kurczyły w grudniu, natomiast najbardziej w Wielkiej Brytanii, dla którego indeks spadł w grudniu do 48,9 pkt. To pierwszy od grudnia 2010 odczyt poniżej granicznego poziomu 50 pkt., który oddziela rozwój od recesji. To także najniższy odczyt od kwietnia 2009 roku.
Z technicznego punktu widzenia kurs WIGu 20 nadal porusza się w trendzie wzrostowym, ale ostatnia słabość może przerodzić się w znacznie większy ruch spadkowy. Obecnie notowania opierają się tuż na linii trendu(2582 pkt.), co może stanowić wsparcie dla przemęczonych byków. Dodatkowo kurs testuje dolne ograniczenie luki z 2 stycznia br., a 14-okresowy wskaźnik siły względnej dla indeksu 20 największych spółek balansuje blisko strefy wyprzedania. W konsekwencji może to oznaczać lekkie odbicie(max. do 2630 pkt.), jednak w szerszym horyzoncie czasowym podaż znów może zaatakować. Tym bardziej, że od góry rynek ogranicza ważna strefa oporu rozciągająca się w rejonie 2630-2640 pkt. Oczekiwanym rozwiązaniem na najbliższe sesje byłoby cofnięcie notowań w rejon 2556 pkt., gdzie znajduje się lokalny dołek. Z kolei, zdecydowanie mniejszą słabością wykazują się w ostatnim okresie średnie i małe spółki. Wskaźnik mWIG40 wyszedł niemal „na zero”, natomiast maluchy spadły średnio 0,33 proc., co na tle szerokiego rynku znów stanowi wyróżniający aspekt, który obserwujemy od kilku sesji.