Analizy

Co dalej z USA? / autor: fot. PAP/EPA
Co dalej z USA? / autor: fot. PAP/EPA

Sytuacja w USA coraz poważniejsza

Kamil Cisowski Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

  • Opublikowano: 25 czerwca 2020, 09:30

    Aktualizacja: 25 czerwca 2020, 09:41

  • 2
  • Powiększ tekst

Nic nie pozostało w środę z dobrych nastrojów na europejskich rynkach. Sesja rozpoczynała się pod lekko pod kreską, ale krótko po rozpoczęciu handlu doszło do silnej wyprzedaży, która sprowadziła DAX w okolice 12250 punktów.

Poza pogarszającym się obrazem epidemii w USA przecena była związana z napływającymi informacjami o tym, że Stany Zjednoczone rozważają wprowadzenie dodatkowych ceł na europejskie dobra o wartości około 3,1 mld USD rocznie. Wprawdzie oficjalnie temat pozostaje częścią trwającego od 16 lat konfliktu wokół subsydiów dla Airbusa i Boeinga, ale moment wznowienia napięć trudno uznać za przypadkowy, wszystko wskazuje, że jest to typowa dla administracji prezydenta Trumpa próba użycia metody kija w czasie, gdy Unia rozważa wyłączenie Amerykanów z listy krajów, dla których w pierwszej fazie zostaną otworzone granice w związku z rosnącą liczbą przypadków koronawirusa w wielu stanach.

Po kilku godzinach konsolidacji zamiast odbicia zobaczyliśmy drugą falę spadkową i zamknięcia w okolicach dziennych minimów, ze stratami głównych indeksów na poziomie od 2,9%(CAC40) do 3,4% (DAX, FTSE MiB). WIG20 stracił 2,3%, mWIG40 1,1%, a sWIG80 0,5%. Jedyną spółką, która zamknęła się na plusie w głównym indeksie był CD Projekt, stawkę zamykało przeceną o 4,2% LPP, które podało dziś informacje o stracie na poziomie 362 mln zł w 1Q2020.

Słaby finisz sesji na rynkach europejskich i jej początek w USA to efekt decyzji gubernatorów trzech północnowschodnich stanów (Nowy Jork, New Jersey i Connecticut) o wprowadzeniu obowiązku kwarantanny dla osób przyjeżdżających z Alabamy, Arizony, Arkansas, Florydy, Karoliny Północnej oraz Południowej, Teksasu, Utah i Waszyngtonu. Zakres ograniczeń jest szerszy niż można się było spodziewać, ale trudno go uznać za nieuzasadniony w sytuacji, gdy liczba aktywnych przypadków w kraju osiągnęła 1,3 mln i zaczyna przyspieszać. Po dużej przecenie na starcie, kolejne godziny handlu w USA przebiegały jednak dość spokojnie, S&P500 straciło finalnie 2,6%, a NASDAQ 2,2%. Rynki azjatyckie też nie zdradzają dziś żadnych objawów paniki (Nikkei traci 1,2%). Wprawdzie kontrakty futures na amerykańskie indeksy sugerują kontynuację korektyw USA, ale w Europie powinniśmy zobaczyć w godzinach porannych próbę odbicia. Do momentu naruszenia przez indeksy czerwcowych minimów trudno będzie mówić o jakimkolwiek poważniejszym pogorszeniu nastrojów.

Kamil Cisowski

Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego

Dom Inwestycyjny Xelion

Powiązane tematy

Komentarze