Analizy

Dolary / autor: Pixabay.com
Dolary / autor: Pixabay.com

Niezachwiana wiara w Fed

Kamil Cisowski, Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

  • Opublikowano · 26 czerwca 2020, 09:01

  • 0
  • Tagi: Dolary Fed Finanse Giełda USA
  • Powiększ tekst

Niedługo trwało pierwsze podejście do korekty wywołane nasileniem się epidemii koronawirusa w USA.

Wprawdzie po otwarciu europejskich giełd ujawniła się fala podaży, ale moment zwrotny na większości z nich nastąpił już w pierwszej godzinie handlu, a przed południem większość rynków znalazła się na plusach. Opublikowany po południu zapis dyskusji z ostatniego posiedzenia EBC nie wniósł wiele nowego. W innych okolicznościach uwagi o możliwości zakończenia programu PEPP przed osiągnięciem limitu skupu wzbudziłyby być może lekki niepokój rynku, ale w tej chwili wydają się skonstruowane na potrzeby odniesienia się do zarzutów niemieckiego sądu konstytucyjnego, co potwierdzają doniesienia Reuters o przekazaniu dodatkowych niepublikowanych dokumentów prezesowi Bundesbanku, J. Weidmannowi.

Rynek bez problemu przetrwał też kolejne gorsze od oczekiwań dane o tygodniowym wzroście wniosków o zasiłek (1480 tys. vs. konsensus 1320 tys.). Czternasty z rzędu wzrost wniosków przekraczający milion rzuca jednak cień na majowy wzrost zatrudnienia, potwierdzając, że trwa druga fala zwolnień, która w dodatku może przybrać na sile w kontekście nasilenia się koronawirusa. Jakimś uzasadnieniem spokoju mogą być publikowane jednocześnie dane o majowych zamówieniach na dobra trwałego użytku (15,8% m/m vs. konsensus 10,3% m/m), ale siła odbicia amerykańskiej gospodarki w ubiegłym miesiącu wydawała się już w pełni zdyskontowana. Mimo to giełdy europejskie kończyły sesję na dziennych maksimach, zyskując od 0,4% (FTSE MiB, FTSE 100) do 1,0% (CAC40, IBEX). GPW znajdowała się pod presją znacznie dłużej niż reszta rynków, ale po dobrym finiszu WIG20 zyskał 0,5%, mWIG40 0,2%, tylko sWIG80 stracił 0,3%. Obroty pozostawały poniżej średnich poziomów z ostatnich tygodni.

Po problemach na starcie S&P500 i NASDAQ zyskały wczoraj po 1,1%. Po raz kolejny jest to sesja, która powoduje co najmniej uniesienie brwi, zważywszy, że liczba nowych przypadków koronawirusa w USA przekroczyła wczoraj po raz pierwszy kwietniowe maksima. Szybkość wzrostów w niektórych stanach i narastające problemy z zapewnieniem opieki medycznej już w tym momencie przesądzają o opóźnieniach w znoszeniu ograniczeń dla obywateli (co właśnie miało miejsce na Florydzie), a mogą wywołać ich ponowne wprowadzanie. W świeżym raporcie Goldman Sachs sugeruje, że może mieć to miejsce w Alabamie, Maryland, Arizonie, Florydzie i Teksasie. Wiara w Fed pozostaje niezachwiana i rzeczywiście trudno nie zakładać, że Bank nie będzie reagował w przypadku dalszego pogorszenia sytuacji. Rynki azjatyckie, zasilone wczorajszym dobrym finiszem sesji na Wall Street, znajdują się dziś na plusach, podobnie jak notowania futures na europejskie indeksy, które kończyły dzień przy znacznie niższych poziomach w USA. W kalendarzu brak wydarzeń, które mogłyby poważnie zmienić obraz sesji, jeżeli pogarszające się statystyki COVID na świecie miałyby ponownie obudzić obawy inwestorów, jest to bardziej prawdopodobne po weekendzie.

Kamil Cisowski Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

Komentarze