Informacje

Prezydent USA Joe Biden / autor: PAP/EPA/Chris Kleponis / POOL
Prezydent USA Joe Biden / autor: PAP/EPA/Chris Kleponis / POOL

Stany Zjednoczone walczą o tańszą ropę

Adrian Reszczyński

Adrian Reszczyński

Absolwent SGGW, zainteresowany szeroko pojętą ekonomią i gospodarką światową. Związany ze środowiskami prawicowymi, wolnościowymi i narodowymi. W czasie wolnym pasjonat literatury fantasy, kalisteniki oraz gier komputerowych.

  • Opublikowano: 8 marca 2022, 11:30

  • 1
  • Powiększ tekst

Jeśli państwa OPEC oraz inne naftowe potęgi zwiększyłyby wydobycie i sprzedaż ropy naftowej, byłoby to mocne uderzenie w podstawy rosyjskiego eksportu. Administracja Bidena poszukuje zatem sojuszników celem obniżenia cen ropy na świecie

Agresja Rosji na Ukrainę odbija się także widocznym echem na cenach ropy naftowej. Oscylują one obecnie w okolicach 110 dolarów za baryłkę, a wielu ekspertów przewiduje, że ceny mogą osiągnąć nawet 150 dolarów. Sytuacja taka jest wybitnie nie na rękę wszystkim importerom tego surowca oraz może niestety sprzyjać Rosji. Wydaje się jednak, że Biden planuje rozszerzyć sankcję względem Rosji również na ropę naftową. Problemem jest jednak znalezienie nowych dostawców.

Na rok 2020, niekwestionowanym liderem eksportu ropy naftowej pozostawała Arabia Saudyjska z eksportem na poziomie 6,658,642 baryłek dziennie. Jednak drugie miejsce zajmowała Rosja, której eksport wyniósł średnio 4,653,500 baryłek dziennie. Jest to olbrzymia ilość ropy, którą trudno będzie zastąpić.

Problematyczny jest także fakt, że z państw OPEC na dzień dzisiejszy jedynie Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie są w stanie zwiększyć podaż ropy w znaczący sposób. W skali światowej oczywiście wpłynęłoby to na ceny surowca, jednak nie byłby to na tyle znaczący spadek, by światowa gospodarka mogła odetchnąć z ulgą. Chodzą jednak pogłoski, że prezydent Biden ma złożyć osobiście wizytę w Arabii Saudyjskiej, a być może także i reszcie państw OPEC, celem namówienia ich do zwiększenia podaży ropy. W obliczu faktu, że obecne sankcje nie są wystarczające celem powstrzymania rosyjskiej agresji na Ukrainę, coraz więcej wskazuje na to, że Stany Zjednoczone będą szukać nowych dostawców. Póki co jednak, Biały Dom dementuje doniesienia.

Na obecną chwilę nie mamy do ogłoszenia żadnych międzynarodowych delegacji. Wiele z tych pogłosek to zwykłe spekulacje – ogłosił rzecznik Białego Domu.

Co ciekawe jednak, w Stanach Zjednoczonych mówi się także, że administracja rządowa ma ponoć rozmawiać z Wenezuelą. Biorąc pod uwagę dotychczasowe relacje obu państw, mógłby to być punkt zwrotny w ich stosunkach dyplomatycznych.

Na dzień dzisiejszy nie można definitywnie potwierdzić, co planuje prezydent Biden. Pewne jest jednak, że Stany Zjednoczone jak i cała reszta świata powinna możliwie jak najszybciej wprowadzić sankcje na rosyjskie surowce energetyczne. Pogrążająca się w recesji gospodarka Rosji po takim ciosie nie byłaby w stanie się podnieść przez długie lata.

Czytaj też: Ropa na pierwszym planie, nowe dołki globalnych giełd

Źródło: Oilprice

Powiązane tematy

Komentarze