Informacje

Walki polsko-ukraińskie - obrona Lwowa: żołnierze i mieszkańcy Lwowa na rynku. Widoczne samochody. 11.1918.  / autor: Fot. NAC
Walki polsko-ukraińskie - obrona Lwowa: żołnierze i mieszkańcy Lwowa na rynku. Widoczne samochody. 11.1918. / autor: Fot. NAC

Oto historia 120 marek aut Wojska Polskiego

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 25 listopada 2023, 13:03

    Aktualizacja: 25 listopada 2023, 15:24

  • 1
  • Powiększ tekst

W listopadzie 1918 r. Wojsko Polskie używało samochodów ponad 120 marek oraz motocykli pochodzących od 60 producentów. Trzy lata później pojazdy te trafiły na rynek cywilny.

Po zakończeniu I wojny światowej, w listopadzie 1918 r., Polska odzyskała niepodległość. Zalążki wojska polskiego, w różnych formach organizacyjnych, powstawały już wcześniej, od 1914 r. Tworzono je po wszystkich stronach linii frontu, np. Pierwszą Kompanię Kadrową (w zaborze austriackim) czy Legion Puławski (w zaborze rosyjskim). W ostatnich dwóch latach wojny polscy żołnierze walczyli w ramach kolejnych formacji, m.in. Legionów, Korpusów Polskich w Rosji i Polnische Wehrmacht.

W listopadzie 1918 r. żołnierze mogli już służyć w armii polskiej odrodzonego państwa. Choć I wojna się zakończyła, jeszcze przez niemal trzy lata walczyli o kształt granic Polski.

Sytuacja zaczęła się poprawiać stopniowo po 1919 r.

Wyposażenie armii polskiej stanowiło m.in. wiele rodzajów sprzętu pochodzącego z wojsk biorących udział w I wojnie. To samo dotyczyło środków transportu – samochodów i motocykli. W latach 1918–1920 polscy żołnierze używali aut 120 marek z całego świata oraz motocykli pochodzących od 60 producentów.

W okres walki o granice weszła Polska z nielicznym taborem motorowym rozmaitego pochodzenia i różnej jakości. W pierwszych miesiącach niepodległości były to przeważnie pojazdy uzyskane w czasie rozbrajania oddziałów niemieckich i austriackich. Sytuacja zaczęła się poprawiać stopniowo w drugiej połowie 1919 r. Zwiększono wówczas częstotliwość transportu samochodów z demobilu francuskiego i amerykańskiego, zakupionych we Francji przez Polską Wojskową Misję Zakupów – napisali Krzysztof Barbarski, Adam Jońca i Jan Tarczyński w książce „Pojazdy Wojska Polskiego 1918–1939” (1995).

Zmotoryzowanie armii młodego państwa polskiego wymagało zakupów odpowiedniego sprzętu tam, gdzie tylko było to możliwe. Po zakończeniu I wojny świetną okazją stała się wyprzedaż demobilowa. Polska Wojskowa Misja Zakupów w latach 1919–1921 nabyła w demobilach francuskim, angielskim, amerykańskim i włoskim ok. 2500 samochodów i kilkaset motocykli – powiedział PAP historyk motoryzacji dr Bartosz Zakrzewski.

Nestor motoryzacji w Polsce Witold Rychter jako harcerz w 1919 r. brał udział w sprowadzaniu do Polski pojazdów demobilowych.

Po przyjeździe do Francji znajdowałem się cały dzień wśród dziesiątków samochodów i mogłem do woli zapoznawać się z nowoczesnymi pojazdami, takimi jak Dodge, Cadillac, Marmon i Chandler oraz ciężarówkami: Packard, White, Pierce-Arrow i U.S. – wspominał Rychter w autobiograficznej książce „Moje dwa i cztery kółka” (1985).

W maju i czerwcu 1919 roku do kraju przybyła z Francji, transportami kolejowymi przez pokonane Niemcy, Błękitna Armia gen. Józefa Hallera, która była doskonale wyposażona w motorowe środki walki i transportu, w tym legendarne czołgi Renault FT17 i minimum 971 samochodów różnych typów – dodał dr Zakrzewski.

Prawdziwa zmora służb

Pojazdy wojskowe, blisko 200 marek z całego świata, były prawdziwą zmorą dla służb kwatermistrzowskich i serwisowych. Efektem różnorodności konstrukcji były wydłużające się okresy napraw i remontów. W wielu przypadkach, ze względu na skomplikowaną budowę części zamiennych, których dorobienie było niemożliwe w warunkach warsztatów wojskowych, pojazdów nie dało się doprowadzić do stanu używalności. Dużym problemem była dalece niewystarczająca liczba wykwalifikowanych mechaników i kierowców.

Sprzęt samochodowy, nawet najliczniejszy i najlepszy technicznie, niewiele jest wart na polu bitwy bez sprawnego aparatu remontowo-naprawczego oraz skutecznej organizacji zaopatrywania i ewakuacji. Występuje nawet prawidłowość, im więcej w wojsku nowoczesnego sprzętu motorowego, tym bardziej musi być rozbudowana specjalistyczna służba, której zadaniem będzie jego obsługa – napisał Waldemar Rezmer w książce „Operacyjna służba sztabów Wojska Polskiego w 1939 roku” (1993).

Według spisu z 10 lutego 1921 r. Wojsko Polskie posiadało 4522 samochody (ciężarowe i osobowe) oraz kilkaset motocykli. Dokumenty to zaświadczające znajdują się w zbiorach Centralnego Archiwum Wojskowego w Rembertowie (obecnie Wojskowe Biuro Historyczne).

Założenia pokojowej organizacji armii polskiej

W latach 1918–1920 reorganizacja taboru transportowego wojska była niemożliwa ze względu na trwające walki. Dopiero latem 1921 r. Ministerstwo Spraw Wojskowych rozpoczęło planowe ujednolicanie marek i typów wojskowych aut i motocykli. Ustalono wówczas założenia pokojowej organizacji armii polskiej.

Do dalszej eksploatacji w wojsku pozostawiono po kilka marek samochodów i motocykli, a pozostałe pojazdy miały być sprzedane na rynek cywilny. Do demobilizacji przeznaczono te nieprzydatne do celów wojskowych i nadmiernie wyeksploatowane – wyjaśnił dr Zakrzewski.

Według rozkazu Ministra Spraw Wojskowych pozostawiono do dalszej eksploatacji głównie amerykańskie samochody osobowe: Ford T, Dodge, Buick, Cadillac oraz pewną liczbę niemieckich i austriackich wozów wysokiej klasy: Benz, Mercedes i Austro-Daimler, a także popularne wówczas włoskie Fiaty. W przypadku motocykli zdecydowano, że do użytku wojskowego pozostaną: amerykańskie Harleye-Davidsony i Indiany oraz w mniejszej liczbie angielskie BSA i Sunbeam.

Z ponad 120 marek aut do dziś przetrwało kilka

W lipcu 1921 r. rozpoczęto wydawanie czasopisma „Demobil”, stanowiącego Biuletyn Oddziału Likwidacji Demobilu Wojskowego przy Ministerstwie Przemysłu i Handlu. Na okładce każdego numeru można było przeczytać: „Ukazuje się co kilka dni”. Było to główne medium informujące rynek cywilny o wystawianych na sprzedaż przez wojsko pojazdach. Hasło reklamowe czasopisma brzmiało: „Szerokie pole dla przedsiębiorczości prywatnej otwiera sprzedaż zapasów demobilu wojskowego i zdobyczy wojennych”. Ostatni numer „Demobilu” ukazał się wiosną 1924 r. Przez niespełna trzy lata wojsko sprzedało ponad 1000 samochodów i ok. 450 motocykli.

Pewną liczbę pojazdów sprzedano poza ofertami „Demobilu” żołnierzom służby stałej, którzy chcieli je kupić do celów prywatnych.

Sprzedaż demobilowa miała duży wpływ na strukturę cywilnego rynku aut i motocykli w Polsce, co pokazywały statystyki. Około 25 proc. ogólnej liczby pojazdów cywilnych w Polsce w 1924 r. stanowiły te sprzedane przez wojsko. Na 4242 samochody osobowe były pośród nich auta marek: Adler 184, Benz 203, Cadillac 102, Dodge 221, Fiat 381, Ford 487, Laurin&Klement 132, Mercedes 116, NAG 127, Opel 189, Renault 80, Steyr 82, Stoewer 91. Inne marki stanowiły liczbę 1651. „Na 1216 motocykli, co do których zdołano zebrać dane: Harley-Davidson 273, NSU 154, Wanderer 121, Indian 95, Puch 71, innych marek 600” – napisano w magazynie „Auto” nr 7/1924.

Z ponad 120 marek aut, które w listopadzie 1918 r. były w posiadaniu polskiej armii, do dziś przetrwało tylko kilka, np. Audi, Chevrolet, Mercedes, Opel, Peugeot, Renault – powiedział PAP właściciel Gdyńskiego Muzeum Motoryzacji Witold Ciążkowski.

Dziesiątki innych, na przestrzeni lat, zniknęły z rynku i zostały zupełnie zapomniane, np. Brennabor, De Dion-Bouton, Darracq, Bock-Holländer, Chenard&Walker, Komnick, Overland. Z 60 marek motocykli, jakich dosiadali nasi żołnierze, do dziś na rynku pozostały tylko: Harley-Davidson, Indian i Peugeot – dodał

CZYTAJ TAKŻE: Dane o zużyciu gazu w Polsce. Nowy komunikat MKiŚ

pap, jb

Powiązane tematy

Komentarze