Informacje
Urszula Cieślak, ekspert ds. rynku ropy i paliw w łódzkim BM „Reflex” / autor: Materiał prasowy
Urszula Cieślak, ekspert ds. rynku ropy i paliw w łódzkim BM „Reflex” / autor: Materiał prasowy

Blokada eksportu arabskiej ropy mało prawdopodobna

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 24 lutego 2026, 14:28

    Aktualizacja: 24 lutego 2026, 15:22

  • Powiększ tekst

Eskalacja konfliktu USA – Iran nie powinna spowodować rekordu cenowego, jaki obserwowaliśmy wiosną 2022 roku, gdy litr benzyny kosztował około 8 złotych – mówi Urszula Cieślak, ekspert ds. rynku ropy i paliw w łódzkim BM „Reflex”.

Agnieszka Łakoma: Od kilku tygodni narasta konflikt polityczny między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. I choć w czwartek zaplanowano kolejne negocjacje w sprawie ograniczenia irańskiego programu nuklearnego, to jednak Amerykanie gromadzą swoje siły w pobliżu Iranu a Donalda Trump mówi o przygotowaniach do ataku. Czy faktycznie może zrealizować swoją groźbę?

Urszula Cieślak: Obiektywnie eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie nie leży w niczyim interesie, szczególnie, ze zależnie od przebiegu reperkusje mogą być bardzo poważne, a wzrost cen ropy byłby natychmiastowy. Wiele zależeć będzie od postawy samego Donalda Trumpa, który dziś ma wygłosić orędzie o stanie państwa i który ma spore problemy w związku z ostatnia negatywna decyzją sądu w sprawie ceł, jakie wprowadził. Czy teraz uderzenie na Iran jest mu potrzebne – to otwarta kwestia. Może okazać się, że mamy do czynienia z amerykańskim pokazem siły i presją, która skłoni władze w Teheranie do osiągnięcia porozumienia. Plan, który mógłby zaburzyć przepływy ropy w dłuższej perspektywie, nikomu nie służy.

Dotychczas Donald Trump przedstawiał siebie w roli orędownika pokoju. Czy - biorąc to pod uwagę - można spodziewać się, że teraz najbardziej prawdopodobny jest ukierunkowany atak na Iran? A wówczas Teheran nie zdecyduje się na radykalny krok i blokadę Cieśniny Ormuz.

  • Znaczenie cieśniny dla transportu ropy i gazu z krajów Zatoki Perskiej jest olbrzymie. Każde zakłócenie w tym rejonie oznacza problemy. W zeszłym roku już Iran był atakowany a jednak nie zdecydował się na blokadę. Jeśli Teraz Waszyngton nie będzie chciał długotrwałego konfliktu zbrojnego, to ewentualne problemy z transportem przez cieśninę nie będą groźne dla rynku. Jeśli do totalnej blokady Ormuz nie dojdzie, to może okazać się, że  ceny ropy wzrosną tylko na bardzo krótko i będziemy bardziej świadkami wahania notowań - nawet jeśli to potrwa przez kilkanaście dni. Wówczas możemy obserwować poziom poniżej 80 dolarów za baryłkę. Po tym czasie rynek najpewniej zaakceptowałby sytuację i ceny spadłyby do obecnego poziomu czyli około 70 dolarów. Oczywiście w przypadku pełnej blokady scenariusz będzie gorszy i zależnie od rozwoju sytuacji notowania giełdowe w dłuższej perspektywie kilku miesięcy będą znacząco wyższe – ponad 80 dolarów za baryłkę ropy.

Sytuacja na rynku naftowym i giełdach zwykle szybko przekłada się na  ceny Polsce. Zależymy od importu surowca. Czego możemy się spodziewać, jeśli USA zaatakują Iran?

  • W bardziej optymistycznym scenariuszu możliwa będzie podwyżka najpierw w hurcie a potem i na stacjach o kilka groszy. Ale warto pamiętać, że wraz z rosnącymi notowaniami giełdowymi ropy w ostatnim czasie, w zeszłym tygodniu w naszym kraju paliwo w hurcie znacząco zdrożało także z powodu wzrostu wartości dolara. W rezultacie te podwyżki teraz zaczynają być widoczne na stacjach – do 10 groszy na litrze. Zatem kolejne problemy z Zatoce Perskiej jeszcze podniosą ceny polskim kierowcom.

Czy są szanse, że nie wrócimy do sytuacji z 2022 roku, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę

  • Wprawdzie trudno ocenić, jak duży byłby wzrost cen w naszym kraju, ale w zeszłym roku widzieliśmy znacznie niższe ceny niż w 2022 roku. Eskalacja konfliktu USA – Iran nie powinna spowodować rekordu cenowego, jaki obserwowaliśmy wiosną 2022 roku - gdy litr benzyny kosztował około 8 złotych. To nam raczej nie grozi, natomiast trzeba się liczyć, ze cena przekroczyłaby 6 zł/l. Konflikt musiałby przerodzić się w wojnę i to długotrwała na Bliskim Wschodzie, by doszło do  wywindowania ceny i utrzymania ich na wysokim poziomie w dłuższym okresie.

Rozmawiała Agnieszka Łakoma

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych