Von der Leyen leci na Antypody. Szykuje się Mercosur-bis?
Ursula von der Leyen najwyraźniej uznała, że po przepchnięciu umowy o wolnym handlu z Mercosur powinna „pójść” za ciosem i w ekspresowym tempie zawarła podobne porozumienie z Indiami, a teraz szykuje się w tym samym celu w podróż do Australii. I znów – obawy rolników nie mają żadnego znaczenia, choć w grę wchodzi import dużych ilości wołowiny.
Już w przyszłym tygodniu szefowa Komisji Europejskiej leci do Canberry na ostateczne rozmowy z rządem australijskim i liczy, że dojdzie do podpisania umowy o wolnym handlu, choć jak informuje portal Euractive – niektóre kwestie mogą ostatecznie zostać ustalone dopiero w kwietniu.
Kwestia import żywności znów budzi protesty
Najwięcej kontrowersji znów wzbudza import produktów rolnych a szczególnie mięsa. Media branżowe (portal Agriland) informują o krytycznej ocenie umowy, jaką zgłosiły największe organizacje rolnicze w Unii Europejskiej, czyli COPA i COGECA. Ostrzegają, że „nadal istnieją poważne wątpliwości co do równowagi i uczciwości efektów” umowy. Szef COGECA Lennart Nilsson domaga się, by władze unijne zadbały o interesy europejskich rolników i o to, by koncesje wrażliwe produkty rolne były „ściśle ograniczone, prawdziwie wzajemne” i uwzględniały normy produkcji. Organizacje wskazują, że rolnicy nie mogą sobie pozwolić na to, by znów ponosić koszty „nowego porozumienia politycznego”.
Z kolei przewodniczący COPA, Massimiliano Giansanti uważa, że umowa musi „odzwierciedlać prawdziwie zrównoważone partnerstwo i uwzględnić wielkość rynków”.
Nasze przedsiębiorstwa zmagają się obecnie z ogromną niepewnością, rosnącymi kosztami produkcji i spadającymi przychodami – mówi Massimiliano Giansanti cytowany przez portal Agriland.
Zdaniem szefa COPA„wiarygodne porozumienie musi chronić integralność i odporność europejskiego rolnictwa, gwarantując, że rolnicy i spółdzielnie rolnicze nie będą musieli ponosić nieproporcjonalnie dużej części ciężaru”.
Mięso z Australii w zamian za samochody i maszyny z Europy
Problemem jest import wołowiny, według portalu Euractive strona australijska domaga się by to było nawet 50 tys. ton rocznie, podczas gdy unijna – proponuje 30 tys. ton. Ale tez do Unii trafiać będą inne produkty rolne i mięso (na przykład jagnięcina).
W zamian za otwarcie unijnego rynku na towary rolne i spożywcze, Bruksela liczy – tak jak i w przypadku umów z Mercosur oraz Indiami, że europejski przemysł będzie słał do Australii maszyny i urządzenia, chemikalia oraz samochody. Komisja Europejska oczekuje wzrostu wartości wymiany handlowej o jedną trzecią dzięki umowie.
Choć do ostrych protestów rolniczych na skutek umowy UE – Australia raczej nie dojdzie, to jednak nie zmienia to faktu, że rolnictwo unijne jest pod coraz to większą presją importową, a obawy o przetrwanie będą tylko rosły. Początek dała umowa z Ameryką Południową, która wchodzi w życie mimo, że ostatecznie zatwierdziły ją tylko KE i kraje Merocsur, a co do sposobu ratyfikacji ma wypowiedzieć się Trybunał Sprawiedliwości UE. Z Ukrainy także płynie coraz więcej produktów, z których znaczna część zatrzymuje się w Polsce, a do tego dochodzą porozumienia z Indiami i Australią.
Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Skandal! Do Polski dotarła urugwajska wołowina z hormonami
Szok! Niemcy ręcznie regulują rynek paliw
Teraz caryca Europy deklaruje: „To był błąd”
»»ETS trzeba zmienić! – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.