Kryzys szybko nie skończy się, ropa pozostanie droga
Wprawdzie ceny ropy i gazu są już wysokie, ale nie odzwierciedlają powagi problemu, jakim jest zamknięcie Cieśniny Ormuz. Na dodatek powrót do normalności potrwa, więc świat przez „dłuższy czas” będzie zmagał się z drogimi surowcami.
Takie – pesymistyczne wnioski płyną z najnowszego, wspólnego oświadczenia szefów Międzynarodowej Agencji Energetycznej, Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wszystkie te instytucje powołał specjalny zespół ekspercki, który ocenia sytuację gospodarczą w związku z wojną na Bliskim Wschodzie, ograniczeniem eksportu ropy i gazu z tego regionu, co wraz z wysokimi cenami surowców składa się na nowy kryzys energetyczny. W świadczeniu czytamy, że „sytuacja pozostaje bardzo niepewna”, zwłaszcza że **żegluga przez Cieśninę Ormuz została praktycznie zablokowana. Według autorów oświadczenia, „nawet po wznowieniu regularnych przepływów żeglugowych przez Cieśninę,* powrót globalnych dostaw kluczowych surowców do poziomu sprzed konfliktu zajmie trochę czasu – a ceny paliw i nawozów mogą pozostać wysokie przez dłuższy czas”.
Dyrektor Generalny MAE Faith Birol, szefowa MFW - Kristalina Georgiewa prezes Banku Światowego Ajay Banga którzy spotkali się wczoraj w Waszyngtonie, wskazali w oświadczeniu, że „zakłócenia w dostawach i niedobory kluczowych surowców prawdopodobnie będą miały wpływ na sektor energetyczny, spożywczy i inne gałęzie przemysłu”. Również wczoraj Faith Birol na spotkaniu zorganizowanym przez Atlantic Council ostrzegł, że choć ceny ropy są wysokie, to jednak nie odzwierciedlają jeszcze powagi sytuacji kryzysowej, z jaką mamy do czynienia. Dlatego, jeśli szybko nie dojdzie do zawarcia prawdziwego pokoju. Trzeba liczyć się z problemami z dostawami, stąd obawy tez o dalszy wzrost cen. Szef Agencji przypomniał, ze z powodu wojny i blokady Ciesniny Ormuz wstrzymania dostaw ropy naftowej świat otrzymuje o 13 milionów baryłek ropy dziennie mniej, poważnie ograniczone zostały także dostawy gazu skroplonego, a na dodatek - na skutek ostrzałów – uszkodzonych jest kilkadziesiąt instalacji energetycznych (portów, rafinerii, rurociągów), których naprawa wymaga dłuższego czasu.
Faith Birol uważa wręcz, że „żaden kraj nie jest odporny” na taki kryzys, jak obecnie. - Każdy kraj zostanie dotknięty – dodał. I podał przykłady nie tylko państw azjatyckich, nastawionych na import surowców z rejonu Zatoki Perskiej, ale także europejskie. Zdaniem szefa Agencji kryzys dotarł już do Europy ze względu na wysokie ceny i ograniczoną dostępność niektórych produkty.
Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy w Europie musieli zmierzyć się z bardzo dużymi trudnościami, zwłaszcza jeśli chodzi o paliwo lotnicze i olej napędowy
– mówił.
Szef MAE uważa, że wpływ kryzysu energetycznego będzie miał tak silny wpływ na światową gospodarkę, że „wszystkie kraje - jeden po drugim, zrewidują swoje oczekiwania dotyczące wzrostu gospodarczego”, a inflacja będzie znacząco wyższa.
Oczywiście wszystko będzie zależało od tego, jak długo potrwa ten konflikt
– dodał.
Tymczasem po nieudanych negocjacjach wysłanników USA i Iranu w weekend w Islamabadzie, teraz może dojść do kolejnych. Poinformował o tym prezydent Donald Trump, a jego wypowiedź wywołała niemal natychmiast reakcję na giełdach naftowych i ropa staniała do poniżej 100 dolarów za baryłkę (Brent).
Agnieszka Łakoma
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.