Informacje

Fot.Emitea/sxc.hu
Fot.Emitea/sxc.hu

Białoruś nie chce kupwać polskich jabłek, chce je przetwarzać

Polska Agencja Prasowa

  • 6 września 2014
  • 11:56
  • 1
  • Tagi: Białoruś biznes embargo jabłka owoce Polska przetwórstwo przetwórstwo rolno-spożywcze Rosja
  • Powiększ tekst

Białorusini są zainteresowani wspólnymi inwestycjami w przetwórstwo jabłek, nie zwiększą jednak zakupów tych owoców w Polsce - poinformował w piątek PAP prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski.

W czwartek na Białorusi przedstawiciele branży sadowniczej rozmawiali nt. możliwości współpracy w agrobiznesie. Jak mówił Maliszewski, nasi wschodni sąsiedzi chcą przede wszystkim zainwestować w przetwórstwo jabłek. Nie będą natomiast kupowali od nas tych owoców w celu reeksportu na rynek rosyjski.

Wyjaśnił, że Białoruś sama produkuje sporą ilość jabłek, ale są one słabej jakości i nadają się raczej do przetwórstwa. Obecnie nie planują więc zakupów jabłek w Polsce, ale prawdopodobnie, tak jak w ubiegłych latach, kupią od nas w zimie jabłka deserowe.

W 2013 r. eksport jabłek na Białoruś wyniósł 145 tys. ton.

Jak zaznaczył Maliszewski była to rozmowa wstępna i teraz trzeba przeanalizować możliwości inwestycyjne. Dodał, że na razie nie ustalono terminu kolejnego spotkania.

Na początku tygodnia na Białorusi był minister rolnictwa Marek Sawicki, który spotkał się z wicepremierem Michaiłem Rusym, merem Mińska i szefem inspekcji weterynaryjnej.

Szef resortu rolnictwa poinformował, że rozmowy dotyczyły obecności polskich producentów żywności na rynku białoruskim. Odbyła się też konferencja z przedstawicielami dużych zakładów przetwórczych na Białorusi.

"Zakłady zobowiązały się do uruchomienia zakupów produktów żywnościowych z Polski: surowców i produktów przetworzonych, by dalej je przetworzyć i reeksportować na obszar Unii celnej bądź wykorzystywać na własne potrzeby żywnościowe" -

powiedział Sawicki.

W 2013 roku Rosja była największym odbiorcą polskich jabłek. Kupiła od nas ponad 677,6 tys. ton, czyli o 16 proc. więcej niż rok wcześniej.

(PAP)

Komentarze