Informacje

Firmy wędkarskie zajmujące się rekreacyjnym połowem dorsza domagają się rekompensat / autor: Pixabay
Firmy wędkarskie zajmujące się rekreacyjnym połowem dorsza domagają się rekompensat / autor: Pixabay

KE przez ekoterrorystów rujnuje polskich rybaków

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 12 grudnia 2019
  • 20:48
  • 2
  • Tagi: biznes finanse prawo rybołóstwo
  • Powiększ tekst

Resort gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej zaapelował do wędkarzy, by zrezygnowali z zapowiadanej blokady strategicznych portów, bo to niezgodne z prawem. Planowana blokada ma związek z zakazem połowu dorsza od nowego roku.

Ministrowie państw UE odpowiedzialni za sprawy rybołówstwa uzgodnili 15 października br. w Luksemburgu prawie całkowity zakaz wyławiania dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego od 2020 r. Możliwe mają być jedynie tzw. przyłowy (przypadkowe połowy), ograniczone w skali całego roku do 2 ton. Ma to pomóc w odbudowie stada.

Firmy wędkarskie zajmujące się rekreacyjnym połowem dorsza domagają się rekompensat w związku z zakazem połowów. W środę prezes Stowarzyszenia Armatorów Jachtów Komercyjno-Sportowych Waldemar Giżanowski zapowiedział, że w styczniu armatorzy zablokują polskie porty strategiczne. W listopadzie 92 morskie jednostki wędkarskie przez dwie godziny blokowały już porty na środkowym Pomorzu.

W związku z zapowiedziami blokowania portów strategicznych przypominamy, że to Komisja Europejska odpowiada za wprowadzenie zakazu połowu dorsza, a my nie możemy łamać unijnego prawa. Dlatego też apelujemy o rezygnację z tak drastycznej formy protestu, jaką jest blokowanie portów strategicznych dla bezpieczeństwa państwa” - poinformował w przesłanym w czwartek komunikacie rzecznik ministerstwa Michał Kania. Dodał, że byłoby to „bezpośrednie łamanie przepisów prawa, za które grożą odpowiednie sankcje”.

Zapewnił jednocześnie, że resort „z ogromną uwagą podchodzi do trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się właściciele przedsiębiorstw wędkarstwa rekreacyjnego w związku z zakazem połowu dorsza na wschodniej części Morza Bałtyckiego”. Ministerstwo przyznało jednocześnie, że po decyzjach UE, cały sektor polskiego rybołówstwa bałtyckiego znalazł się w „najbardziej kłopotliwej” sytuacji od czasu wejścia Polski do Wspólnoty. Po raz pierwszy bowiem ogłoszono całkowity zakaz połowu dorsza, bez przygotowania programu wsparcia i rekompensat dla rybaków - wskazało MGMiŻŚ.

Rzecznik zapowiedział, że w poniedziałek 16 grudnia odbędzie się „posiedzenie komitetu monitorującego”, na które zaproszono także przedstawicieli Komisji Europejskiej. „Podczas posiedzenia zostaną przedstawione propozycje wsparcia wędkarstwa rekreacyjnego poprzez objęcie ich środkami pochodzącymi z funduszy unijnych” - wskazał. Przypomniał, że przedstawiciele ministerstwa już od dawna zgłaszali taką konieczność podczas spotkań w Brukseli.

Michał Kania zapewnił, że resort chce umożliwić właścicielom kutrów rekreacyjnych uzyskanie rekompensat za złomowanie jednostek. W tej sprawie - jak dodał - prowadzone są działania legislacyjne. Resort klimatu przygotowuje nowelizację ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji.

W środę minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk przypomniał, że za wprowadzenie zakazu odpowiada Unia Europejska, a nie polski rząd. Wskazał jednocześnie, że pozyskanie pomocy unijnej dla wędkarzy morskich będzie „niezwykle trudne”, ponieważ nie kwalifikują się oni do pomocy z UE. Firmy wędkarskie zajmujące się rekreacyjnym połowem dorsza najczęściej zakładane były bowiem przez byłych rybaków, którzy otrzymali już wcześniej wsparcie ze Wspólnoty na przekwalifikowanie się, zmianę profilu działalności.

Dorsz atlantycki we wschodniej części Morza Bałtyckiego jest jedną z najcenniejszych ryb, stanowiących źródło utrzymania wielu rybaków. Ponad 7 tys. statków rybackich ze wszystkich ośmiu państw członkowskich UE z basenu Morza Bałtyckiego poławiało dorsza we wschodniej części tego akwenu, a dla 182 statków z Litwy i Polski połowy dorsza stanowiły ponad 50 proc. ich całkowitych połowów.

Czytaj także:Na łososiach i dorszach zarabiamy najwięcej

Bałtycki dorsz od lat nie może się odrodzić. Zła kondycja gatunku czy brak występowania tej ryby w strefie przybrzeżnej to poważny problem, na który ekolodzy zwracają uwagę od lat. Ograniczenie połowów ma dać szanse na odrodzenie się stada, choć szacunki pokazują, że może być to trudne przed 2024 r., nawet w przypadku całkowitego braku połowów.

Czytaj także:KE wprowadza zakaz połowów dorsza

W lipcu KE wprowadziła zakaz połowów dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego obowiązujący do końca br., wskazując, że załamanie się tego stada miałoby katastrofalne skutki dla źródeł utrzymania wielu rybaków.

SzSz (PAP)

Komentarze