Informacje

Wodór rozpędzi Polskę? / autor: fot. Pixabay
Wodór rozpędzi Polskę? / autor: fot. Pixabay

Polska ruszy na wodorze?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 18 lutego 2020
  • 12:00
  • 2
  • Tagi: Energetyka gospodarka Innowacje UE wodór
  • Powiększ tekst

Jak należy dzisiaj traktować brudne, węglowe źródła energii? Paradoksalnie mogą okazać się one szansą. Należy je postrzegać, jako czynnik, który otwiera możliwości – a nie odwrotnie.

Obecnie słyszy się o zielonym wodorze w kontekście Unii Europejskiej – który wyklucza wodór ze źródeł konwencjonalnych, czyli jako produkt spalania węgla czy gazu. Niemniej mamy jednak jego ogromne ilości, które można spożytkować na ten cel. Oczywiście, nie dokonamy transformacji energetycznej z węgla do źródeł zeroemisyjnych bez zmiany polskiej gospodarki. Nie zmieni tego postawa, w której dopuszczalne będzie, aby samochody były zasilane energią wyprodukowaną przez elektrownie węglowe.

Już dzisiaj wiadomo, że cena uprawnień do emisji CO2 wzrośnie ok. 50 euro za tonę. Docelowo może wzrosnąć nawet o 100 dolarów – powiedział Tomoho Umeda, Przewodniczący Komitetu Technologii Wodorowych KIG.

Licząc ceny energii powiększone o koszty emisji dwutlenku węgla – wszelkie technologie i regulacje, które pomogą nam uniknąć ich poniesienia, będą na wagę złota. To przewidywana sytuacja nie tylko z punktu widzenia regulatora i rządu, ale przede wszystkim z perspektywy obywateli. Wspomniane podwyżki będą miały ogromny wpływ na ceny energii, co spowoduje dążenie do obniżenie jej kosztów. W tej sytuacji nie potrzeba jednak żadnych nowych regulacji w tym zakresie. Konieczna jest zmiana na rynku. Odpowiedzialność spoczywa przede wszystkim nie na rządzie, czy Komisji Europejskiej – ale na przedsiębiorcach. To oni muszą stworzyć rynek nowej energii, elektromobilności opartej na zielonej energii. Sprzyjać będzie temu środowisko prawne i koszty regulacyjne – co ma miejsce już teraz. Bez inicjatywy firm zmiana jednak nie nastąpi. Wygranymi zaś będą ci, którzy pojawią się na rynku pierwsi.

eNewsroom.pl/ as/

Komentarze