Opinie

Piec węglowy / autor: Pexels
Piec węglowy / autor: Pexels

Czy zakaz montowania pieców na węgiel i gaz w naszych domach zmiecie Komisję Europejską?

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 9 grudnia 2023, 11:45

    Aktualizacja: 9 grudnia 2023, 13:14

  • 10
  • Powiększ tekst

Unijny rząd w Brukseli ze wsparciem europosłów chce wymusić na ludziach, by zrezygnowali z ogrzewania domów i mieszkań węglem, olejem opałowym i gazem. Cel jest szczytny – ochrona klimatu, ale też niezwykle kosztowny i od wiosny, gdy się pojawił, wzbudza wielkie emocje. Nie chodzi o prostą wymianę pieca na „bardziej eko”, lecz obowiązek wykonanie pełnej modernizacji – docieplenia, wymiany okien i drzwi, montaż paneli słonecznych oraz pompy ciepła. Każdy taki remont to koszty przynajmniej 100 tys. złotych. (Najtańsze pompy ciepła kosztują 50-70 tys. zł zależnie od rodzaju, a słoneczny dach to minimum 20 tys. zł.) Z perspektywy niektórych mieszkańców Warszawy czy Wrocławia 100 tys. zł to być może „żadne pieniądze”. Ale Polska to nie tylko miasta. Nawet biorąc pod uwagę dofinansowanie z NFOŚiGW do paneli i pomp ciepła, to nakłady inwestycyjne są na tyle duże, że trudno sobie wyobrazić, iż wszystkich właścicieli starych, zbudowanych w latach 60., 70 czy 80. zeszłego wieku, domów będzie stać na „zieloną zmianę”.

Bruksela nakazuje nie tylko rezygnację z węgla ale także (mniej emisyjnego) gazu. Tymczasem ciągle są także w naszym kraju miejsca, gdzie ten gaz jest właśnie „przyłączany”. Niektórzy mieszkańcy zwłaszcza mniejszych miejscowości „zapisali się” na przyłącze, bo przez lata byli przekonywani, że to jest ekopaliwo, lepsze niż węgiel. Nie trzeba daleko szukać takich miejsc, wystarczy pojechać 100 km od Warszawy do lewobrzeżnej części Płocka, która nie ma dostępu do miejskiej sieci ciepłowniczej, a rozpoczęto właśnie nowy etap układania przyłączeń gazowych. Czy zainteresowane nimi osoby i  ci, którzy w ostatnich 2 latach – często przy znacznym wysiłku finansowym całej rodziny – wymienili ogrzewanie węglowe na gazowe, „wyrzucili pieniądze błoto”? Czy od dziś mają zacząć odkładać pieniądze na pompy ciepła, panele i nowe trójszybowe okna, bo unia tak chce?

Najbliższe tygodnie pokażą, co jeszcze kryje nowa dyrektywa o efektywności energetycznej budynków, jakie dodatkowe obowiązki i wydatki. Nawet w bogatszych od Polski Niemczech zapowiedź obowiązkowego montażu ekologicznego ogrzewania i rezygnacja z pieców gazowych wywołała niezadowolenie. Tak duże, że rząd w Berlinie musiał złagodzić przepisy. Oby zadowolenie z dyrektywy w Brukseli, o którym czytamy na portalu Komisji Europejskiej, nie zamieniło się w wielką klapę i nie wywołało fali społecznego niezadowolenia zamiast „fali renowacji”. Wybory do Europarlamentu już za pól roku.

Agnieszka Łakoma

Powiązane tematy

Komentarze