Początek końca wojny w Zatoce Perskiej?
Pomimo tego, że USA i Iran w przestrzeni publicznej nie potrafią ustalić, czy w ogóle prowadzą rozmowy pokojowe, rynki reagują tak, jakby te negocjacje za chwilę miały zakończyć się sukcesem. W tle Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych, a gospodarka przed wyborami zdestabilizowana jest centralnym sterowaniem.
Ważne, że nie jest dziwnie
W przestrzeni medialnej nadal trwa dziwna wymiana zdań pomiędzy USA a Iranem. USA uważają, że rozmowy pokojowe idą w dobrą stronę, a Iran twierdzi, że one nie istnieją. Oba państwa potwierdzają jednak, że wymieniają pewne wiadomości z lokalnymi pośrednikami – mowa o Turcji, Egipcie czy Pakistanie. Z perspektywy rynków ważniejsze od tego zadziwiającego sporu jest jednak to, że sytuacja się trochę uspokaja. Nie można mówić na razie oczywiście o końcu wojny, ale patrząc na reakcję rynków do tego właśnie dążymy. Musimy jednak pamiętać, że ostatnia deklaracja prezydenta USA mówi o wstrzymaniu ataków na infrastrukturę energetyczną na 5 dni. Skoro padła w poniedziałek to obowiązuje do soboty. Oznacza to, że możemy mieć bardzo aktywny piątek, kiedy inwestorzy będą się przygotowywać na potencjalną eskalacje w weekend. Część analityków dodatkowo wskazuje na pewne wypowiedzi administracji prezydenckiej sugerujące, że poparcie dla samej wojny wyraźnie maleje. To również może sugerować wygaszanie działań.
Co na to rynki?
Ropa Brent, mimo wczorajszego odbicia do 100 USD, dzisiaj wróciła w okolice 95 USD za baryłkę. Warto zwrócić uwagę, że spada też różnica pomiędzy ropą notowaną w Londynie a tą notowaną w USA. Pokazuje to pewną stabilizację, choć na wyższych poziomach. Dolar traci względem euro, co przekłada się korzystnie na waluty naszego regionu, w tym oczywiście złotego. Wyraźnie w górę idzie złoto, które po odbiciu poniżej poziomu 4 200 USD wróciło powyżej 4 600 USD. Pewien oddech czuć również na giełdach. Europejskie parkiety otwierają się dzisiaj sporymi wzrostami. Potwierdza to teorię o powolnym wygaszaniu konfliktu.
Węgrzy nie tną stóp procentowych
Patrząc na same dane makroekonomiczne, wczorajsza decyzja banku centralnego na Węgrzech ma prawo zadziwiać. Utrzymano bowiem stopę procentową na poziomie 6,25 proc., podczas gdy wskaźnik inflacji wynosił zaledwie 1,4 proc.. To prawie 5 proc. różnicy. Musimy jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze o wojnie w Zatoce Perskiej, która spowodowała dużo większą utratę wartości forinta niż złotego. Słabsza waluta to droższe dobra importowane, czyli nawrót inflacji. Po drugie – mamy też nadchodzące wybory. Rząd wprowadził wiele przepisów, które powodują, że ceny są sztucznie uwiązane. Mowa tutaj zarówno o limicie marż w handlu detalicznym, jak również interwencji na rynku paliw. Bank centralny wie zatem, że obecny poziom inflacji jest oczywiście prawidłowy, ale biorąc pod uwagę potencjał do jego wzrostu, decyzja o utrzymaniu stóp jest znacznie bardziej uzasadniona.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.