Analizy
Złe dane o wysokiej inflacji producenckiej w Japonii niemile zaskoczyły wszystkich. Nz. notowania indeksu Nikkei na billboardzie w Tokio / autor: PAP/EPA/FRANCK ROBICHON
Złe dane o wysokiej inflacji producenckiej w Japonii niemile zaskoczyły wszystkich. Nz. notowania indeksu Nikkei na billboardzie w Tokio / autor: PAP/EPA/FRANCK ROBICHON

Inflacyjny alarm dla świata

Krzysztof Pawlak

Krzysztof Pawlak

Analityk walutowy Walutomat.pl

  • Opublikowano: 15 maja 2026, 14:07

  • Powiększ tekst

Ceny ropy naftowej znów w górę, a spotkanie na linii Trump-Xi nic w tej kwestii nie pomogło. Inflacja CPI w kwietniu nieco wyższa niż w marcu - czy czeka nas kontynuacja tego trendu w kolejnych miesiącach? Podwyżka stóp w Japonii na najbliższym posiedzeniu wydaje się przesądzona, szczególnie po odczycie inflacji hurtowej na poziomie 4,9 proc. za ostatni miesiąc.

Nie ma ulgi

Kolejne incydenty ze statkami w Cieśninie Ormuz sprawiają, że napięcie na notowaniach ropy naftowej jest ciągle wysokie. Choćby przejęcie statku u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich sprawia, że piątkowe otwarcie na WTI znów wskazuje ponad 3 proc. wzrost, co zbliża nas do poziomu 105 USD za baryłkę. Premia za ryzyko w geopolityce jest więc ciągle wysoka i w tej kwestii spotkanie na szczycie między prezydentami Chin i USA niewiele zmieniło. Niby mamy deklarację, że strony zgadzają się w sprawie rozbrojenia nuklearnego Iranu, ale w całej tej dyskusji brakuje konkretów, jak to zrobić. Nie mogło też zabraknąć słów Trumpa o „fantastycznych rzeczach”. Tym razem chodziło o umowy handlowe, ale takie oświadczenia to za mało, by uspokoić sytuację na rynku ropy naftowej i przybliżyć odblokowanie Cieśniny Ormuz. Efekt jest więc taki, że nie widać na horyzoncie światełka w tunelu, a do wysokich cen ropy trzeba się przyzwyczaić, przynajmniej w kontekście kolejnych miesięcy. 

Potwierdzone 3,2 proc.

Wzrost notowań ropy naftowej (w przypadku WTI wartości powyżej 100 USD za baryłkę utrzymują się już dłuższy czas) ma niebagatelny wpływ na gospodarki i mierzoną dynamikę cen w konkretnych krajach. Dzisiaj zostały opublikowane wartości CPI z krajowej gospodarki. Można powiedzieć, że nastąpiło odbicie za kwiecień „tylko” do poziomu 3,2 proc., przy odczycie za marzec 3,0 proc. Analitycy sądzili, że możemy być świadkami nawet wyższych wartości, niemniej jednak pamiętajmy, że wartości za styczeń i luty wynosiły raptem 2,1 proc., a więc wskazanie za kwiecień znacznie wzrosło. Wydaje się, że nieuchronnie zbliżamy się do dopuszczalnego pasma odchyleń wskazanych przez NBP, czyli poziomu 3,5 proc. Trzeba też dodać, że cały czas obowiązują obniżone stawki VAT i akcyza na olej napędowy i benzynę, które sprawiają, że przełożenie sytuacji na rynku paliw na CPI jest nieco stłumione. Zagłębiając się w strukturę inflacji konsumenckiej, widzimy wzrost cen paliw względem marca o blisko 10 proc., ale widoczny jest już także trend przerzucania kosztów producentów na konsumentów, co widać po rosnącej dynamice w każdej kategorii. Dla złotego to dobra informacja, bo w takiej sytuacji RPP będzie się wstrzymywało z obniżkami stóp, a wręcz może pojawić się dyskusja o ich podwyższeniu, w przypadku dalszych wzrostów CPI. Dzisiaj PLN nieco traci, ale jest to pokłosie spadków na EUR/USD, co zwyczajowo powoduje odpływ kapitału z rynków wschodzących.

Koniec symbolu ultra luźnej polityki?

Temat inflacji jeszcze długo będzie dominował przy publikacji nowych danych makro. Niejednokrotnie czekają nas negatywne niespodzianki i wartości wyższe, niż wskazują na to prognozy. Daleko nie trzeba szukać – choćby dzisiejsze dane o inflacji producenckiej w Japonii zaskoczyły wszystkich, a wynik za kwiecień wyniósł aż 4,9 proc., przy oczekiwaniach na poziomie raptem 3 proc. To najwyższy wynik od 3 lat. Inwestorów nie trapi już więc pytanie, czy Bank Japonii na czerwcowym posiedzeniu podniesie stopy do 1 proc. (bo to już niemal pewnik), tylko czy to wystarczy, by okiełznać presję inflacyjną. Wiadomo było, że Kraj Kwitnącej Wiśni jest w TOP 3 państw najbardziej uzależnionych od importu ropy z Bliskiego Wschodu, ale tempo, w jakim odczuwa negatywne skutki aktualnego konfliktu, może już zaskakiwać. Również na rynku obligacji widać jasny sygnał – inwestorzy nie wierzą, że BoJ poradzi sobie z inflacją, a rentowności 10-latek osiągnęły poziom 2,665, ostatnio widziany w… 1997 roku. Problem jest nie tylko inflacja, ale również brak spójności w polityce monetarnej i fiskalnej. BoJ stara się brzmieć jastrzębio i zapowiada rychłe podwyżki stóp, podczas gdy premier Japonii niemal jednocześnie rozważa szereg pakietów fiskalnych, by wspomóc sytuację gospodarstw domowych. Kiedy pomyślimy sobie o stagflacji, to pierwsza myśl kieruje nas do Kraju Kwitnącej Wiśni. Wręcz symboliczny PKB (0,5 proc. zakładane w tym roku) przy cenach rosnących w obecnym tempie to klasyczny przykład tego zjawiska. Spodziewana podwyżka stóp do 1 proc. ma też swój wydźwięk w operacjach carry trade, które opierają się o jena japońskiego – cała operacja będzie po prostu mniej opłacalna. 

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych