Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com

„Elektryk” nie musi być drogi

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 15 listopada 2021, 18:20

  • 0
  • Powiększ tekst

Rosnąca oferta pojazdów elektrycznych sprawia, że wybór tego właściwego wcale nie musi być prosty. Zwłaszcza jeśli chodzi o pojemność baterii trakcyjnej. Eksperci zwracają uwagę, że nie zawsze duży akumulator jest najlepszym rozwiązaniem. Wszystko zależy od warunków eksploatacji e-samochodu

Zgodnie z „Licznikiem Elektromobilności”, prowadzonym PSPA i PZPM, pod koniec września 2021 w Polsce było zarejestrowanych łącznie 31 633 osobowych samochodów z napędem elektrycznym (BEV i PHEV). Ich kierowcy mieli do dyspozycji 1 675 ogólnodostępnych stacji ładowania. Ładowarki dostępne są już we wszystkich województwach, ich liczba systematycznie rośnie, a w infrastrukturę inwestują kolejni operatorzy. Postanowiliśmy sprawdzić, czy w związku z rosnącą liczbą stacji wybór samochodu elektrycznego z jak największym akumulatorem trakcyjnym to zawsze optymalne rozwiązanie.

Próba wielkości

W ramach eksperymentu pokonaliśmy trasę ze stolicy Polski do Zakopanego, dwoma pojazdami zeroemisyjnymi o zróżnicowanych parametrach technicznych. Wzdłuż tego odcinka infrastruktura nie jest wyjątkowo rozbudowana. Ładowarki umieszczone są przed Radomiem, w Kielcach (ale nie przy głównej trasie), w Jędrzejowicach, a następnie w Krakowie. Wyznaczony dystans miał długość 420 km. Wybrane pojazdy różniły się od siebie pod względem mocy oraz pojemności akumulatorów. Jeden z nich zapewniał 150 KM i baterię 45 kWh, co w efekcie powinno gwarantować maksymalny zasięg 351 km. Drugi elektryk wyposażony był w akumulator trakcyjny o pojemności 73 kWh oraz w 218-konny silnik. Deklarowany przez producenta zasięg to 481 km.

Na pojemność akumulatora trakcyjnego e-samochodu można spojrzeć z kilku perspektyw. Jeśli ma mniejszą wartość netto, to w stosunkowo krótszym czasie można uzupełnić w nim brakującą energię, zwłaszcza gdy korzystamy z tzw. szybkich ładowarek. Ale słabsza bateria elektrycznego pojazdu oznacza w praktyce mniejszy zasięg użyteczny, co ma decydujące znaczenie przede wszystkim wtedy, gdy kierowca pokonuje długie dystanse. Z drugiej strony akumulator o mniejszej pojemności oznacza niższe koszty zakupu samochodu, nawet o kilkadziesiąt tysięcy. Z punktu widzenia zasobności portfela i średnich dziennych podróży nieprzekraczających 40-50 km to w zupełności wystarczy. W Volkswagenie staramy się dywersyfikować wielkości akumulatorów oferowanych w naszych pojazdach, chcąc odpowiedzieć na zróżnicowane zapotrzebowania klientów – mówi Hubert Niedzielski, Kierownik PR marki Volkswagen.

Czas start

Zasady eksperymentu były proste. Jedna trasa przejazdowa, optymalna prędkość jazdy (zgodna z przepisami), ładowanie na dowolnych stacjach i próba jak najszybszego dotarcia do celu. Z Warszawy oba pojazdy ruszyły jednocześnie. Przez większość pierwszego odcinka poruszały się „jeden za drugim” z prędkościami 100-120 km/h. Dopiero w okolicach Kielc samochód o mniejszym akumulatorze musiał zwolnić, ograniczając maksymalną prędkość do około 100 km/h i zjechać na ładowanie w Jędrzejowicach. Wtedy rozpoczął się wyścig.

Kiedy drugi samochód zmierzał do punktu ładowania w Krakowie, pierwszy ładował się z 15 do 80 proc. w około 40 minut, by bez konieczności kolejnego ładowania dotrzeć do celu. Mniej więcej w momencie, kiedy ładowanie dobiegało końca i można było ruszyć w trasę, samochód z większym akumulatorem dotarł do punktu ładowania, gdzie miał spędzić maksymalnie 20 min.

Każda minuta ma znaczenie

Podczas gdy pierwszy pojazd już jechał w kierunku Tatr, drugi się uzupełniał energię z 20 do 45 proc. – tyle miało wystarczyć na pokonanie kolejnego dystansu. Po około 18 minutach samochód był gotowy do dalszej jazdy. W efekcie różnica w czasie zniwelowała się. Po  dotarciu do celu okazało się, że wyniosła zaledwie nieco ponad kwadrans, a dokładnie 16 minut. To wyjątkowo mało, biorąc pod uwagę, o ile większym akumulatorem dysponował pojazd, który dotarł do Zakopanego szybciej. To jasno pokazuje, że warto dokładnie zastanowić się nad konfiguracją samochodu, które zamierzamy zakupić.

Z punktu widzenia wielu klientów, pojemność baterii trakcyjnej nie jest najważniejszym parametrem przy wyborze pojazdu. Dlaczego? Ponieważ typowe dzienne przebiegi kierowców nie przekraczają przeważnie 40 km, a średni zasięg obecnie sprzedawanych pojazdów np. miejskich wynosi od 200 do 400 km. Dodatkowo, stale rozbudowywana sieć ładowania oraz możliwość uzupełniania energii w pracy bądź w domu sprawiają, że pojemność akumulatora samochodu elektrycznego ma znaczenie tylko wówczas, gdy kierowca wybiera się w dłuższą trasę, choć i w tym przypadku elektromobilność pozwala nawet na podróże po całej Europie – mówi Marcin Wlazło, PR Specialist w Hyundai Motor Poland.

Mniejsza lub większa różnica

Przy wyborze samochodu elektrycznego zwracamy uwagę na wiele czynników. Wśród nich na pojemność akumulatora i moc silnika. Wybierając mniejszą baterię przeważnie skazujemy się na mniejszą moc. Przykładem mogą być opisane pojazdy. Pierwszy z nich posiadał akumulator 45 kWh i rozwijał moc 150 KM. Koszt jego zakupu to 142 290 zł. Mocniejszy wariant tego modelu to wydatek 160 890 zł. Zatem za 18 600 zł otrzymujemy o 54 KM mocniejszy silnik (204 KM) i o 13 kWh (bateria o pojemności 58 kWh) większy akumulator. Natomiast w drugim testowanym aucie podstawowa konfiguracja obejmuje 170 KM i 58 kWh. Cena zakupu tego wariantu to 189 900 zł. W mocniejszej odmianie (od 203 900 zł) otrzymujemy akumulator powiększony do 73 kWh, a moc do 218 KM. Z punktu widzenia klienta, który nie pokonuje jednorazowo dalekich dystansów, warto zastanowić się, czy zamiast w większy akumulator nie zainwestować lepiej np. w opcjonalne wyposażenia podnoszące komfort czy bezpieczeństwo.

Elektromobilność nie powinna być kojarzona tylko z pojazdami za kilkaset tysięcy złotych., zwłaszcza, że na rynku nie trudno o zeroemisyjne pojazdy w rozsądnej cenie. Ich atrakcyjność podnosi dodatkowo rządowy program dopłat do zakupu - “Mój elektryk”, realizowany przez NFOŚiGW. Decydując się na kupno e-samochodu warto wcześniej zajrzeć na naszą platformę - elektromobilni.pl, gdzie w łatwy sposób można zapoznać się z pełną ofertą modeli z napędem elektrycznym dostępnych na polskim rynku, a z pomocą dedykowanych kalkulatorów wybrać najlepsze dla siebie auto – podsumowuje Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych.

Kampania elektromobilni.pl, realizowana przez PSPA oraz Krajowy Ośrodek Zmian Klimatu, to pierwsza w Polsce i jedna z najbardziej kompleksowych w Europie inicjatyw na rzecz rozwoju zeroemisyjnego transportu. Celem projektu jest edukacja i podnoszenie świadomości społecznej na temat elektromobilności. W inicjatywę zaangażowało się kilkadziesiąt podmiotów i instytucji aktywnych w obszarze zrównoważonego transportu w Polsce. Do partnerów strategicznych kampanii należą: ABB, BMW, Enelion, Grupa Volkswagen, Hyundai, Mercedes-Benz, Nexity, PKN ORLEN, Toyota i Renault, a do partnerów branżowych Alphabet, EFL, EV+, Garo, GO+EAuto, GreenWay, LeasePlan, LOTOS, Nissan, PKO Leasing, PRE Biel, Shell oraz Volvo. Kampania elektromobilni.pl została objęta patronatem Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii oraz Ministerstwa Infrastruktury. Patronat nad kampanią objęły także liczne ambasady, m.in. Niderlandów, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Izraela, Niemiec oraz izby handlowe i kilkadziesiąt polskich samorządów.

Czytaj też: Kupiliśmy więcej nowych aut. Przybywa „elektryków”

PSPA/KG

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze