Informacje

Gaz / autor: Fratria
Gaz / autor: Fratria

Unia na granicy możliwości – ostrzega wiceszef KE

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

  • Opublikowano: 4 sierpnia 2022, 11:10

  • 3
  • Powiększ tekst

Import gazu rosyjskiego do krajów unijnych spadł o połowę, ale zima jest niepewna i oszczędności – konieczne.

O tak dużej skali spadku rosyjskich dostaw dla UE poinformował na blogu wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Josep Borrell. Jego zdaniem unia poradziła sobie jak dotąd „z ogólnym zmniejszeniem udziału importu rosyjskiego gazu z 40 proc. na początku roku do około 20 proc. obecnie”.

To efekt zakręcenia przez Rosję „gazowego kurka” dla kilku państw unijnych (m.in. Polski, Bułgarii, Łotowy, Finlandii) i wyjątkowego - do 20 proc. przepustowości - ograniczenia dostaw gazociągiem bałtyckim Nord Stream (z Rosji do Niemiec). To odpowiedź Rosjan na nałożone przez Unię sankcje za jej agresję na Ukrainę.

Jak napisał na blogu Josep Borrell – znacząco wzrosły dostawy LNG, którego udział w zużyciu gazu w UE podwoił się z 19 proc. do 37 proc. „Poczyniliśmy też postępy w kupowaniu większej ilości gazu rurociągowego z Norwegii, Algierii i Azerbejdżanu” – dodał.

Jednocześnie jednak wiceszef Komisji Europejskiej wskazał na „realną niepewność co do tego, czy UE będzie miała na zimę wystarczającą ilość gazu i czy będzie on po przystępnej cenie”.

Obawy co do możliwości zaspokojenia zapotrzebowania są tak duże, że Komisja Europejska nakazała już wiosną państwom członkowskim obowiązkowe napełnianie magazynów przed sezonem zimowym (do 90 proc. - do listopada b.r.). Nie wszyscy jednak mogą poradzić sobie z tym wyzwaniem, bo gazu brakuje, a giełdy wyceniają go na rekordowym poziomie. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że ceny gazu są ponad czterokrotnie wyższe w porównaniu z końcem lutego i prawie dziesięciokrotnie wyższe niż rok temu. Szczególnie dotkliwe są wzrosty cen w ostatnich dwóch tygodni, gdy okazało się, że Nord Stream 1 po przerwie konserwacyjnej wykorzystuje tylko jedną piata swoich mocy. Wiceprzewodniczący KE uważa, że Unia powinna „przygotować się na wszystkie scenariusze - także taki, w którym Rosja całkowicie odcina dostawy w wybranym przez siebie momencie”. Jego zdaniem Rosjanie „tworzą niedobory i nerwowość na rynku, co gwarantuje podwyżki cen, z których sami czerpią zyski”.

Josep Borrell zapowiada na blogu to, co już realizuje kilka najbardziej zagrożonych niedoborem gazu i energii państw - jak np. Niemcy czyli konieczność oszczędzania. „Twarda prawda jest taka, że tej zimy zbliżamy się do granic tego, ile dodatkowego gazu możemy kupić ze źródeł nierosyjskich. Tak więc większość będzie musiała pochodzić z oszczędności energii, czyli zmniejszenia zapotrzebowania” – napisał.

Przypomniał o decyzji Rady, podczas której 26 lipca ministrowie energii UE zgodzili się na redukcję popytu na gaz o 15 proc. „Na razie jest to cel dobrowolny, ale jeśli wymagać będą tego okoliczności, państwa członkowskie mogą zdecydować o wprowadzeniu obowiązku oszczędzania” – dodał Jans Borrell.

Rozwiązania przyjęte przez RE wzbudzają wiele kontrowersji, gdyż większość państw Wspólnoty nie chce, by jakikolwiek organ unijny narzucał im obowiązek redukcji zużycia gazu. Takie stanowisko ma także polski rząd, a minister klimatu i środowiska Anna Moskwa, która brała udział w RE, zapewnia, że Polska jest przygotowana na zimę gdy chodzi o zaopatrzenie w gaz. W naszym kraju spadł popyt o 17 proc. w tym roku, magazyny są pełne, więc nie ma powodu, by wprowadzać ograniczenia.

W swoim artykule Jans Borrell wiele pisze o konieczności solidarności energetycznej państw członkowskich. „W gruncie rzeczy chodzi o to, jak przygotowujemy się na trudną zimę i jak zorganizujemy między nami solidarność, łącząc ryzyko i zasoby. Musimy stworzyć prawdziwą unię energetyczną” - napisał.

Jego zdaniem „po aneksji Krymu przez Rosję powinniśmy, ale nie stworzyliśmy prawdziwej unii energetycznej UE, opartej na dywersyfikacji z dala od Rosji i inwestowaniu w efektywność energetyczną oraz rodzime i przyjazne dla klimatu odnawialne źródła energii. Tym razem stawka jest jeszcze wyższa: nie możemy sobie pozwolić na powtórzenie tego samego błędu”.

Jednak pomimo przyznania, iż Bruksela popełniła błędy w polityce w zakresie bezpieczeństwa energetycznego Wspólnoty, Jans Borrell nie wspomina o interesach i roli Niemiec w budowaniu uzależnienia UE od rosyjskich dostaw. Dzięki budowie – pomimo protestów i ostrzeżeń m.in. Polski - gazociągów Nord Stream I i Nord Stream II, Niemcy miały stać się super hubem gazowym i czerpać z tego ogromne zyski.

Wiceszef KE nie pozostawia żadnych złudzeń, jeśli chodzi o kierunki polityki energetycznej w Unii Europejskiej. „Pomimo naszych krótkoterminowych potrzeb, aby paliwa kopalne częściowo zastąpiły dostawy z Rosji, w żaden sposób nie promujemy globalnego renesansu paliw kopalnych” - napisał.

To znaczy, że powrotu do węgla nie będzie. Zaś ciche przyzwolenie KE na ponowne uruchamianie elektrowni węglowych w Europie Zachodniej, które pojawiło się wiosną, jest na „bardzo krótką metę”. Jans Borrell zapowiada, że priorytetem musi być „oszczędzanie energii oraz poprawa efektywności energetycznej” i w tej kwestii KE „zaproponowała podniesienie do 13 proc. wiążącego celu do 2030 r., wraz z dodatkowymi środkami oszczędnościowymi w przemyśle, budynkach i innych miejscach”.

Opinia wiceszefa KE wskazuje zatem jednoznacznie, że Bruksela będzie chciała przeforsować i wprowadzić w życie radykalny program REPower EU - odejścia od paliw kopalnych, poprzez znaczący wzrost produkcji energii z odnawialnych źródeł. I to pomimo, że część ekspertów – także w samej Brukseli – ostrzega, że program jest nierealny, a jego koszty – znacznie przewyższą prognozy.

Oprac. Agnieszka Łakoma

Czytaj też: CPK ogłasza ważny przetarg!

Powiązane tematy

Komentarze