Tak oszuści obchodzą system kaucyjny
Pełny system kaucyjny działa w Polsce dopiero od miesiąca, a już pojawiły się próby jego omijania. Nieprawidłowości w jednej z najpopularniejszych sieci handlowych opisał w mediach społecznościowych ekspert zajmujący się rozwiązaniami proekologicznymi.
Złapał on jednego z klientów na gorącym uczynku, kiedy ten próbował wyłudzić pieniądze z butelkomatu. „Gazeta Wyborcza” wyjaśniła, na czym polega problem.
Ułomne butelkomaty
Autor wpisu wyjaśnia, że problem tkwi w konstrukcji urządzeń. „Skaner kodu znajduje się poza otworem wrzutowym, a automat nie ma wagi. Być może, montując takie maszyny, sieć chciała oszczędzić na kosztach, nie biorąc pod uwagę kwestii bezpieczeństwa” – komentuje.
Kto traci?
Choć zyskuje oszust, finansowo obciążony zostaje franczyzobiorca konkretnego sklepu. Opakowania trafiają bowiem do tzw. centrów zliczania w zaplombowanych workach z numerem przypisanym do danej placówki. Jeśli okaże się, że w środku są butelki nieobjęte kaucją, sklep musi zwrócić nienależnie wypłacone pieniądze.
Potwierdza to cytowany przez „GW” Janusz Kamiński, reprezentujący operatora systemu Reselekt. „Kluczowa weryfikacja zawsze odbywa się dopiero w centrum zliczania (…). Jeżeli okaże się, że wypłacona kaucja nie odpowiada rzeczywistej liczbie opakowań kaucyjnych, różnica obciąża sklep” – mówi ekspert.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Oprac. GS
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Wszyscy zostali zarażeni, nawet złoto
KSeF nie działa. Amatorszczyzna ekipy Tuska
Rolnicy palą w piecach… zbożem
»»Elektryki biją rekordy – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.