TYLKO U NAS
WYWIAD: Anna Łukaszewska-Trzeciakowska: Chodzi o twarz Ursuli von der Leyen
„Już nie chodzi o to, by Unia ratowała klimat, ale twarz Ursuli von der Leyen i jej ekipy; oni nie chcą się przyznać, jak głęboko się pomylili” – mówi Anna Łukaszewska – Trzeciakowska, była minister klimatu i środowiska.
Agnieszka Łakoma: Komisja Europejska zaproponowała tzw. Unię dwóch prędkości i już w najbliższy czwartek na szczycie w Nikozji będzie to jeden z głównych tematów. Najogólniej chodzi o to, by rządy państw zainteresowanych „głębszą integracją” i „wzmocnieniem jednolitego rynku” mogły działać w nieformalnych grupach. Jak Pani ocenia tę koncepcję?
Anna Łukaszewska-Trzeciakowska: To nawet nie byłoby złe rozwiązanie, gdyby kraje mogły i miały prawo wybierać, które z polityk unijnych chcą, a których nie chcą realizować. Bo wówczas nie trzeba by się oglądać na opinie Brukseli, ale tylko i wyłącznie wybierać i negocjować to, co jest dobre dla Polski. Więc bez problemu moglibyśmy wycofać się z systemu handlu emisjami EU ETS czyli podatku węglowego, który dławi przemysł.
Jednak nie na tym polegać ma Unia dwóch prędkości. Komisji zależy na wdrożeniu wielu nowych przepisów i ściślejszej integracji, unii oszczędnościowo-inwestycyjnej, unii energetycznej, jeszcze bardziej zintegrowanym rynku. I chce to przeforsować w ciągu półtora roku przy założeniu, że to najlepsze rozwiązania na kryzys gospodarczy.
O tych pomysłach słyszymy od wielu miesięcy, ale - co ciekawe- są coraz bardziej oddalane w czasie i ciągle w sferze zapowiedzi. Teraz datą graniczną ma być koniec 2027 roku, ale nie ma żadnej gwarancji, że uda się to zrobić, ani tym bardziej że okażą się skuteczne. Można wymyślać kolejne strategie na ratowanie gospodarki, ale bez usunięcia praprzyczyny wszystkich problemów czyli polityki klimatycznej - one nie znikną. A patrząc na to, co robi i zaproponowała Bruksela, to nie ma wątpliwości, że fundament , jakim jest Zielony Ład, nie zostanie wycofany.
Rezygnacja z Zielonego Ładu jest nie do pomyślenia. A w dokumencie „Mapa drogowa Jedna Europa, Jeden Rynek”, jaki ostatnio ujawnił Euroactive, jasno wskazano, że transformacja energetyczna, odnawialne źródła i ETS są bardzo ważne.
- Niestety gdy chodzi o politykę klimatyczną i redukcję emisji, to mamy mieć Unię jednej prędkości, a więc jest obligatoryjna dla wszystkich. I to nawet jeśli okazuje się – jak w przypadku Polski - w dużej mierze niszcząca. Przypomnę tylko, że Unia powstała na bazie Wspólnoty Węgla i Stali, która miała wzmacniać potencjał gospodarczy państw do niej należących. A od kilku lat mamy do czynienia z Unią, która opiera się nie tyle na współpracy gospodarczej co współpracy klimatycznej, a to w konsekwencji nie tylko nie przyczynia się do rozwoju, lecz powoduje problemy, drogą energię i kryzys. W efekcie Komisja miota się proponując coraz to nowe strategie, z których niewiele wynika. Trochę powstaje wrażenie, że mamy do czynienia z sytuacją – „ratuj się, kto może”. Jedni są bogatsi i mogą na ratowanie przemysłu sobie pozwolić – jak choćby Niemcy, a inni – biedniejsi - jak Polska z olbrzymim deficytem i zadłużeniem już takich możliwości nie ma.
Czy te pomysły na ściślejszą integrację, jeszcze bardziej jednolity rynek mogą – przynajmniej w części - wyprowadzić gospodarkę unijną z problemów?
- Nie. Efektów nie będzie, dopóki władze unijne nie wyjdą i nie powiedzą jasno: popełniliśmy błąd, polityka klimatyczna nie przynosi efektów, musimy ją poważnie czyli u podstaw zrewidować. Te wszystkie pakiety, o których teraz słyszymy, nie byłyby w ogóle potrzebne, gdyby nie absurdalna polityka klimatyczna. Wystarczy spojrzeć na liczby czyli gigantyczne wydatki na kolejne pomysły, które rzekomo mają uzdrowić sytuację. Weźmy tylko jeden przykład i jeden sektor – energetykę. Na rozwój sieci czyli budowę i modernizację a także słynne już planowane autostrady energetyczne łączące różne kraje, potrzeba co najmniej 4 biliony euro. Skąd wziąć te pieniądze i kto to zbuduje, w jakim czasie? Takich pieniędzy nie ma. Więc mamy to, co zwykle czyli slajdy swoje a rzeczywistość swoje.
Ale w Brukseli nikt nie zamierza przyznawać się do błędu, częściej słychać opinie, że to poszczególne kraje są sobie winne, bo za wolno realizują Zielony Ład, nie stawiają na OZE i elektryfikację.
- Niestety zamiast zmierzyć się z rzeczywistością, tak Komisja jak i wielu polityków, coraz bardziej ją zakłamuje. Osobiście mam wrażenie, że już nie chodzi o to, by Unia ratowała klimat, ale twarz Ursuli von der Leyen i jej ekipy; oni nie chcą się przyznać, jak głęboko się pomylili. Najwyraźniej nie dostrzegają, że nawet państwa, które postawiły na transformację, mają wiele problemów, jak choćby Niemcy czy Holandia. Jedyna zmiana w Brukseli to taka, że ostatnio więcej mówi się o bezpieczeństwie energetycznym, ale – jak wspomniałam - fundament klimatyczny ciągle trzyma się. Choć teraz należałoby skupić się na energetyce jądrowej i dywersyfikacji dostaw paliw kopalnych do Unii i znów postawić na wykorzystanie własnych zasobów i złóż gazu, węgla i ropy. Kryzys w Zatoce Perskiej pokazał, że potrzebujemy ropy i gazu do czasu zastąpienia jej atomem, bo nie ma innych technologii realnych, niezależnych od pogody i bezpiecznych. To jest podstawowe zadanie.
Rozmawiała Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Pekin zrobi to, co my zarzuciliśmy! Stawia na gaz z… węgla
Czy to jeszcze szara strefa, czy już korupcja w białych rękawiczkach?
Fiasko wege-ofensywy! Europejczycy wracają do mięsa
»»Majówka pod znakiem oszczędności – oglądaj „Piątkę wGospodarce” telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.