Informacje

Po próbie otrucia Aleksieja Nawalnego USA powinny przestać mówić o włączeniu Rosji do G7 / autor: Pixabay
Po próbie otrucia Aleksieja Nawalnego USA powinny przestać mówić o włączeniu Rosji do G7 / autor: Pixabay

Ekspert: dla Rosji nie ma miejsca w G7

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 6 września 2020, 10:50

    Aktualizacja: 6 września 2020, 11:08

  • 0
  • Powiększ tekst

Po próbie otrucia Aleksieja Nawalnego USA powinny przestać mówić o włączeniu Rosji do G7 - mówi w rozmowie z PAP analityk ośrodka Heritage Foundation w Waszyngtonie Daniel Kochis. Odnotowuje, że w Niemczech „pojawiły się pęknięcia” w sprawie Nord Stream 2.

Kochis wskazuje, że po próbie otrucia rosyjskiego opozycjonisty „bardzo ważne jest, by Europa i Stany Zjednoczone miały takie samo zdanie” i „tworzyły zjednoczony front przeciwko agresji Rosji„.

W ciągu ostatnich pięciu-dziesięciu lat Rosja prowadzi tak właściwie program mordowania dysydentów na europejskiej ziemi, w tym w Berlinie” - ocenia ekspert waszyngtońskiego think tanku. Oprócz tego - jak wylicza - Kreml przeprowadza cyberataki, ingeruje w proces wyborczy w USA i w Europie, a rosyjskie samoloty naruszają przestrzeń powietrzną NATO.

Musimy przestać mówić o tym, by przyjąć ponownie Rosję do G7, Stany Zjednoczone nie powinny tego rozważać. Działania (władz Rosji) nie gwarantują normalizacji relacji w przyszłości” - stwierdza starszy analityk Heritage Foundation.

W maju prezydent USA Donald Trump ogłosił, że zaprosi do G7 Rosję, ponieważ w obecnym formacie to „bardzo nieaktualna grupa”, która nie odzwierciedla właściwie tego, co się dzieje na świecie.

Zdaniem Kochisa po próbie otrucia Nawalnego w Niemczech „pojawiają się pęknięcia” w kwestii polityki Berlina wobec Nord Stream 2. Jednocześnie kanclerz Angela Merkel „wciąż twardo stoi” na stanowisku, że jest to projekt gospodarczy. „Wątpię, by zmieniła swój kurs. Nie zmieniła go po inwazji na Ukrainę i nie zmieniła po otruciu w Salisbury” - ocenia, odnosząc się do próby otrucia byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala i jego córki Julii w marcu 2018 roku w Salisbury na południu Anglii.

»» Jak Berlin reaguje na  sprawę Nawalnego czytaj tutaj:

Niemcy i chcieliby, i się boją sankcji dla Rosji

Kochis wyraża przekonanie, że wycofanie się Berlina z budowy gazociągu było „dobrym pomysłem jeszcze przed otruciem Nawalnego„.

Z geopolitycznych powodów nie ma sensu dla Niemiec, by angażować się w projekt z Rosją, by zwiększać udział rosyjskiego gazu w Europie. Obawy budzi to, jaki będzie jego wpływ na kraje tranzytowe - Ukrainę, Rumunię czy państwa bałtyckie” - ostrzega ekspert.

Kochis opowiada się za dalszą presją USA wobec Niemiec w tej kwestii. Zauważa przy tym, że „to jak skuteczna była amerykańska kampania przeciwko Nord Stream 2 wzbudziło zaskoczenie”.

Ekspert mówi, że „nie kupuje argumentów”, iż sprzeciw Waszyngtonu wobec Nord Stream 2 „zatruwa relacje” między USA i Europą. Takie argumenty padały m.in. w komentarzu redakcyjnym dziennika „New York Times” z końca sierpnia. „Większość państw europejskich tak naprawdę sprzeciwia się temu projektowi” - stwierdza.

Władze Niemiec w środę poinformowały, że rosyjski opozycjonista stał się ofiarą „próby zabójstwa przez otrucie”. Laboratorium Bundeswehry wykryło, że wobec Nawalnego został użyty zakazany środek bojowy z grupy Nowiczok.

Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu, lecącego z Tomska do Moskwy, i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do berlińskiej kliniki Charite, gdzie został poddany szczegółowym badaniom.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP), sek

Powiązane tematy

Komentarze