Złote lata obligacji korporacyjnych
W 2025 wartość emisji obligacji korporacyjnych wzrosła o 25 proc. w porównaniu do 2024 r. i wyniosła 17,8 mld zł – wynika z gromadzonych przez nas danych. To także największa kwota zebrana przez emitentów innych niż banki w ciągu jednego roku.
Rekord padł nie tylko w skali roku, ale także kwartału. W ostatnich trzech miesiącach roku emitenci pozyskali z emisji obligacji 7 mld zł, a dotąd nawet w najlepszych kwartałach poprzednich lat kwota ta nie przekraczała nawet 6 mld zł. Monstrualna – jak na nasz rynek – kwota padła głównie za sprawą emisji Orlenu (2 mld zł) i KGHM (1,6 mld zł) w końcówce roku. Nieco wcześniej, w listopadzie, po 600 mln zł sięgnęło także Pepco.
Jeśli pokusić się o nieco szersze spojrzenie, można powiedzieć, że nasz rynek przechodzi nieustanną transformację i aspiruje coraz wyżej. Łączna kwota emisji była rekordowa, ale liczba emisji stabilizuje się w okolicach 240 rocznie i jest obecnie niższa niż w fatalnym dla rynku roku 2022 (załamanie po wzroście stóp procentowych i inflacji). Wniosek jest więc prosty do wyciągnięcia - skoro emisji jest mniej, a ich wartość rośnie, dzieje się to za sprawą przeprowadzania coraz większych emisji, natomiast z rynku wypadają oferty małe. I rzeczywiście, ten właśnie obraz potwierdzają statystyki. Liczba emisji o wartości do 10 mln zł spadła o około 80 proc. od 2021 r., liczba emisji o wartości przekraczających 500 mln zł wzrosła z 0 (zero) w 2022 r. do 11 w 2025 r.
Przechodzimy więc kolejne etapy rozwoju. Znikają emisje wysokiego ryzyka kierowane wbrew logice do inwestorów indywidualnych, którym najtrudniej ocenić wiarygodność kredytową emitentów, a w ich miejsce pojawiają się emisje dużych firm, które na rynku szukają finansowania wygodniejszego (bo zwykle zwolnionego z zabezpieczeń) niż dostępnego w bankach. Rozgrywa się też scenariusz opisywany przez nas wcześniej - spadek rentowności papierów skarbowych wolniejszy od tempa spadku stóp procentowych powoduje, że premia za ryzyko kredytowe topnieje i finansowanie rynkowe staje się - z punktu widzenia emitentów - coraz atrakcyjniejsze.
Nieco inaczej wygląda sprawa w oczach inwestorów indywidualnych. Nie będą raczej płakać za małymi, ryzykownymi emisjami, ale sęk w tym, że w ub.r. dostali w ogóle mniej ofert im dedykowanych. Wartościowo rynek emisji prospektowych wzrósł, ale tylko za sprawą listew zastawnych PKO Banku Hipotecznego. Jeśli pominąć tę jedną ofertę, okaże się że wartość emisji kierowanych do inwestorów indywidualnych spadła (na podstawie prospektów z 1,7 mld zł do 1,35 mld zł). Wzrosła za to liczba inwestorów biorących udział w pojedynczej emisji, zrobiło się więc tłoczniej. Dobrze chociaż, że nowa konstrukcja emisji (emitenci powiększają pulę dostępnych papierów w trakcje zapisów) pozwala zmniejszyć skalę redukcji.
Jak długo utrzyma się wzrost? Perspektywy dla lokalnego rynku obligacji są ogromne. 17,8 mld zł to wciąż śladowa wartość na tle zobowiązań firm wobec banków, a przecież polskie firmy w ogóle niechętnie sięgają po dług. Nawet kwota 200 mld zł rocznie przechodzących przez rynek i 1 bln zł w outstandingu nie byłaby niczym niezwykłym przy PKB przekraczającym 1 bln dolarów rocznie. Oczywiście, nie dojdziemy do podobnych wartości szybko, bo nie ma obecnie stron rynku. Ani emitenci nie palą się do sięgania po nowy dług, ani inwestorzy nie dysponują takimi zasobami wolnych środków. Jednak niewątpliwie istnieje jeszcze przestrzeń do wzrostu wartości emisji i rekordy z 2025 r. nie muszą utrzymać się dłużej niż do końca 2026 roku.
Emil Szweda, Obligacje.pl
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.