Informacje

zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay
zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay

Samochody spalinowe. Najpierw zakazali, teraz zmienili zdanie

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 22 stycznia 2024, 14:46

  • 7
  • Powiększ tekst

Zakaz rejestracji nowych aut spalinowych w 2035 roku może zostać zniesiony. Taką propozycję ma przed czerwcowymi wyborami do Europarlamentu Europejska Partia Ludowa – ta sama która popierała i przeforsowała ten przepis. W EPL jest także m.in. Koalicja Obywatelska, a jej deputowani głosowali za zakazem.

Propozycje programowe frakcji EPL, która obecnie jest największą Parlamencie Europejskim, na wybory do 2024 wyciekły kilka dni temu. Na liście – jak podaje portal Politico - jest wiele pomysłów politycznych i w zakresie obronności, jak powołanie komisarza ds. obrony UE i Europejskiego Korpusu. Ale także są odniesienia do unijnej polityki klimatycznej, która nie powinna być już nakazowo-rozdzielcza. W dokumencie napisano, że „Zielony Ład” ma być dalej rozwijany, ale EPL wręcz „odrzuca politykę zakazów, taką jak zakaz dotyczący silników spalinowych”.

Przypomnijmy, że większość eurodeputowanych zaakceptowała w połowie lutego ub.r. przepisy, według których w 2035 roku nie będzie można rejestrować nowych samochodów benzynowych i z silnikami diesla. Formalnie chodzi o rozporządzenie dotyczące całkowitej (100-procentowej) redukcji emisji CO2 z nowych pojazdów po 2035 r. Wówczas za tym rozwiązaniem opowiedziało 340 posłów, a 279 było przeciw (21 osób wstrzymało się od głosu). Do EPL należy Koalicja Obywatelska, a wśród popierających zakaz byli jej eurodeputowani. To Marek Belka, Robert Biedroń, Włodzimierz Cimoszewicz, Bogusław Liberadzki, Leszek Miller, Sylwia Spurek, którzy w 2019 roku dostali się do Europarlamentu z listy KO.

Przeciw zakazowi głosowali posłowie ze Zjednoczonej Prawicy. Wkrótce potem Rada Unii Europejskiej przyjęła regulacje, uwzględniając żądanie Niemiec, by można było rejestrować po 2035 r. także auta spalinowe zasilane paliwem syntetycznym. Polska zgłosiła wówczas swój sprzeciw. I rząd Mateusza Morawieckiego podjął decyzję o zaskarżeniu przepisów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Argument podstawowy był taki, że przepisy powinny być przyjęte jednomyślnie czyli poparte przez wszystkie kraje członkowskie. Poza tym polskie władze uznały, że zakaz nie tylko spowoduje dotkliwe skutki dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego i współpracujących z nim innych branż ale także dla obywateli Unii, która ma „obowiązek wspierania dobrobytu narodów” oraz „sprawiedliwości społecznej”. A na dodatek może się okazać, że  koszty dostosowania do nowych przepisów będą wyższe niż korzyści, a cały ciężar spadnie na obywateli, zwłaszcza tych biedniejszych, których nie będzie stać na kupno auta elektrycznego. Zakaz w praktyce oznaczałby produkcję tylko „elektryków”.

Nie wiadomo, czy propozycje wyborcze EPL to tylko pomysł na pozyskanie nowych zwolenników - szczególnie spośród tych, którzy ostro dotąd krytykowali zakaz dla samochodów spalinowych. I nie ma też pewności, czy jeśli frakcja ta zdominuje nowy PE, to rzeczywiście będzie dążyć do zniesienia tych przepisów. Pewne jest natomiast, że polityka klimatyczna, czyli zakładająca redukcję emisji będzie kontynuowana. Według portalu Politico - w ujawnionym kilka dni temu dokumencie wskazano bowiem, że EPL - zamiast „zakazów” - proponuje „innowacyjne koncepcje i instrumenty rynkowe na rzecz ochrony klimatu poprzez handel emisjami, rozwój energii ze źródeł odnawialnych i gospodarkę obiegu zamkniętego”.

A zatem można spodziewać się, że rozwiązania wzbudzające (oprócz zakazu dla aut spalinowych) najwięcej kontrowersji zostaną jednak zastosowane, jak choćby nowy unijny system handlu emisjami w ciepłownictwie i budownictwie. Ten system (EU ETS 2) w praktyce oznacza obłożenie paliw kopalnych czyli np. ropy, oleju opałowego i gazu podatkiem od emisji CO2. Jak również obowiązek modernizacji i remontu budynków mieszkalnych, by stały się bezemisyjne, a więc konieczność nie tylko dociepleń ale również instalacji paneli słonecznych i zastąpienia tradycyjnych pieców pompami ciepła. Poza tym w planach jest obciążenie podatkiem od emisji paliw samochodowych, co oznaczać będzie podwyżki na stacjach.

Agnieszka Łakoma

Powiązane tematy

Komentarze